© Tomasz Chabior

Najmniejszych problemów z rywalami nie miał TOR Dobrzeń Wielki, który we wtorek pokonał na wyjeździe Żubry Smarchowice Śląskie 3:1. Mecz rozegrano w ramach zaległej 19. kolejki klasy okręgowej, którą przeniesiono z marca z powodu pogody nieodpowiedniej do gry w piłkę nożną.

Spotkanie od samego początku należało do piłkarzy z Dobrzenia Wielkiego. Przez większość pierwszej połowy brakowało jednak celności i szczęścia. Najpierw po dośrodkowaniu Romanowskiego spudłował Komor, następnie zza „szesnastki” obok słupka uderzył Benedyk, a kilka minut później po przedarciu się do pola karnego gospodarzy to samo zrobił Luptak.

Prawdziwy kocioł pod bramką Żubrów zrobił się w 16. minucie, kiedy najpierw z głowy w obrońcę uderzył Zakrzewski, nogą nieskutecznie dobijał Rupental, a chcąc wykończyć sytuację na oślep w defensorów strzelił Juszczyk.

W 22. minucie przed szansą stanął Romanowski, ale jego strzał wolejem z półobrotu minął słupek. W międzyczasie goście wywalczyli kilka stałych fragmentów, ale żadnym z nich nie zagrozili dobrzeńskiej bramce.

Przełom w meczu nastąpił w 42. minucie, gdy po dośrodkowaniu na piąty metr Henkego piłkę do bramki skierował Luptak. Dobrzeniacy wyszli na druga połowę z jednobramkowym prowadzeniem, a na kolejne gole nie trzeba było długo czekać. W 51. minucie do Luptaka dograł Romanowski, a ten wpisał na swoje konto kolejne trafienie.

Wtedy akcja przeniosła się pod bramkę gości. W pole karne wbiegało dwóch zawodników Żubrów – prowadzący piłkę napastnik i asekurujący go kolega z drużyny. Grygier wybiegł z bramki i rzucając się pod nogi atakującego, skutecznie wygarnął mu spod nóg futbolówkę, zaś po chwili na leżącego jeszcze Grygiera wpadł drugi ze smarchowiczan.

Arbiter niespodziewanie podyktował rzut karny, co spotkało się z krytyką dobrzeniaków. Do „wapna” podszedł Hołub. Kapitan Żubrów nie pozostawił Grygierowi najmniejszych szans, posyłając piłkę w lewe okienko.

W obliczu niewielkiej, jednobramkowej przewagi TOR szukał kolejnego gola. Po kilku niewykorzystanych okazjach dobrzeniacy dopięli swego – do pola karnego dośrodkował Henke, a stamtąd słabszą nogą piłkę w bramce umieścił znów Luptak. Zdobywając gola na wagę hattricka kapitan gości zderzył się jednak z bramkarzem Żubrów. Choć w przypadku Luptaka konieczna była interwencja masażysty, obaj zawodnicy wyszli z sytuacji bez szwanku.

Do końca spotkania oba zespoły nie miały już wielu sytuacji, a te nieliczne zmarnowały. Wynik pozostał bez zmian – 3:1 dla TOR-u.

Udostępnij:

O Autorze

Redaktor, dziennikarz, fotoreporter.

Wyłączono komentarze