W mroźny, śnieżny wieczór, gdy większość z nas szukała ciepła domowego zacisza, mieszkańcy Mąkoszyc wyszli na ulice, by przywitać gościa szczególnego. Blask syren, zapach nowości i poczucie dobrze spełnionego obowiązku – nocne przekazanie wozu bojowego dla OSP Mąkoszyce stało się lekcją nowoczesnego patriotyzmu i dowodem na to, że dla zgranej wspólnoty nie ma temperatur zbyt niskich.

Zima w tym roku przypomniała o swoim surowym pięknie, tworząc dla uroczystości w gminie Lubsza niemal filmową scenerię. Robert Węgrzyn, członek zarządu województwa opolskiego, przyznał, że choć widział już wiele, to nocna sceneria w Mąkoszycach była czymś wyjątkowym. W swojej relacji podkreślił nie tylko estetykę wydarzenia, ale przede wszystkim ludzką energię:

„To był fantastyczny sobotni wieczór spędzony wśród mieszkańców, którzy witali nowy samochód strażacki. Wspaniała oprawa, pełni dużego serca i zaangażowania społecznicy. W takich chwilach docenia się umiejętność jednoczenia. Mąkoszyce pokazały, że razem znaczy więcej”.

Ta jedność przełożyła się na konkret – nowoczesny, średni samochód ratowniczo-gaśniczy. Jak zaznaczył Tomasz Witkowski, Zastępca Wójta Lubszy, ten sukces ma wielu ojców: od współpracy między gminami Olszanka i Skarbimierz, po wsparcie z funduszy europejskich. Dla niego kluczowy jest wymiar praktyczny i duchowy tej inwestycji:

„Cieszę się, że zaangażowane są w to zarówno druhny, jak i druhowie, ale też mieszkańcy, młodzież – wszyscy cieszą się z tego, że do Mąkoszyc przybył ten nowy samochód. Mam nadzieję, że auto będzie służyło Bogu na chwałę, ludziom na pożytek”.

O drodze od marzeń do realizacji mówił również eurodeputowany Andrzej Buła. Wspominając plany sprzed pięciu lat gdy był marszałkiem, zauważył, że europejskie pieniądze najlepiej pracują tam, gdzie jest pasja i gotowość do niesienia pomocy. Nowy wóz to dla blisko 40-osobowej ekipy druhów z Mąkoszyc przede wszystkim koniec ery technicznej bezsilności:

„Emocje pokonały na pewno temperatury minusowe, bo cała miejscowość cieszy się z nowego wozu, na który czekali bardzo długo. To pokazuje, jak ważne jest, żeby nasi strażacy nie byli bezradni i bezsilni wtedy, kiedy muszą pomóc drugiemu człowiekowi”.

Sobotnia noc w powiecie brzeskim pokazała, że nowoczesne ratownictwo to splot technologii, mądrego zarządzania i – co najważniejsze – lokalnej solidarności. Mąkoszyce weszły w nowy rok z przytupem, udowadniając, że bezpieczeństwo jest najwyższą wartością, na którą warto było czekać.

Fot. Robert Węgrzyn, Tomasz Witkowski, Andrzej Buła -FB, Łukasz Józwenko

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.