Jeśli urząd skarbowy nagle pisze do ciebie po angielsku licząc… w dolarach, możesz być pewien jednego: to nie urząd. To oszust, który liczy na strach, pośpiech i nieuwagę.

Jest w tym coś niepokojąco sprytnego. E-mail wygląda urzędowo, ton jest chłodny i stanowczy, a temat brzmi groźnie: „Analiza Pochodzenia Środków – Transakcja Wysokiego Ryzyka”. W treści pojawia się powołanie na Krajową Administrację Skarbową, paragrafy, numery formularzy – a na końcu żądanie zapłaty tajemniczej „opłaty weryfikacyjnej KAS (OW-12)”. I to nie byle jakiej: w dolarach amerykańskich.

W tym momencie powinna zapalić się czerwona lampka. KAS nie żąda żadnych wpłat w obcej walucie. Nie wysyła takich e-maili. Nie kieruje podatników do linków, pod którymi należy podać poufne dane. I – co równie ważne – nie posiada „Departamentu Kontroli i Weryfikacji Finansowej”, którego dyrektor rzekomo podpisuje się pod tym pismem.

To klasyczny phishing, tylko ubrany w urzędowy garnitur. Mechanizm jest prosty: wzbudzić lęk („transakcja wysokiego ryzyka”), stworzyć presję czasu i skłonić do kliknięcia linku. A tam – fałszywa strona, która „dla weryfikacji” poprosi o dane osobowe, numery kont, hasła do poczty. Jedno kliknięcie za dużo i ktoś obcy przejmuje kontrolę nad twoimi pieniędzmi albo tożsamością.

Jest jeszcze jeden szczegół, na który warto zwracać uwagę zawsze i bez wyjątku: adres nadawcy. Jeśli wiadomość dotyczy spraw urzędowych, a e-mail nie kończy się na „gov.pl”, to nie jest korespondencja z administracji państwowej. Kropka.

Dlatego apel o ostrożność nie jest tu pustym frazesem. To realna potrzeba. Nie klikaj linków, nie otwieraj załączników, nie odpowiadaj. Takie wiadomości należy zgłaszać – najlepiej przez platformę CERT, która zajmuje się incydentami cyberbezpieczeństwa. A jeśli ktoś padł ofiarą oszustwa, sprawę trzeba zgłosić także organom ścigania.

Państwo ma swoje procedury, swoje nazwy departamentów i swoje oficjalne kanały komunikacji – wszystkie jawne i możliwe do sprawdzenia. Oszuści też mają procedury. Jedna z nich polega na tym, że liczą, iż nie sprawdzisz.

A dziś, w cyfrowym świecie, sprawdzanie to już nie ostrożność. To elementarna samoobrona.

Fot. Pixabay

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.