Nie ma tu wielkich murów ani drutów kolczastych. Jest wieś, droga i pamięć. Do Grobnik 27 stycznia – w Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu – znów wróciła historia, która w styczniu 1945 roku dosłownie przeszła przez tę miejscowość, zostawiając po sobie ślady cierpienia, strachu i śmierci.

W Grobnikach nie wspomina się Zagłady w sposób abstrakcyjny. Tutaj pamięć ma bardzo konkretny wymiar – to właśnie tędy, na początku 1945 roku, prowadzono jedną z kolumn więźniów ewakuowanych z KL Auschwitz-Birkenau. Wyczerpani ludzie, pędzeni w mrozie, głodzie i śniegu, szli w głąb III Rzeszy. Wielu z nich nie dotarło nawet do kolejnego postoju. Dla części marsz zakończył się śmiercią właśnie w takich miejscowościach jak Grobniki.

Pod pomnikiem i pamiątkową tablicą, odsłoniętą kilka lat temu, zgromadzili się przedstawiciele lokalnego samorządu, mieszkańcy oraz dzieci ze szkoły podstawowej. Była starosta powiatu głubczyckiego, burmistrz Głubczyc i sołtys Grobnik. Nie po to, by odhaczyć kolejną rocznicę, lecz by przypomnieć, że pamięć o Marszach Śmierci jest obowiązkiem – zwłaszcza dziś, gdy wojna znów przestaje być tylko hasłem z podręczników historii.

W wypowiedziach mówców powracał jeden wątek: historia nie jest martwa. Wojna zawsze niesie ze sobą wyłącznie zło – cierpienie, stratę i śmierć. Marsze Śmierci były tego skrajnym, nieludzkim symbolem. Ewakuacja Auschwitz objęła dziesiątki tysięcy więźniów, z których tysiące zginęły po drodze – zastrzelone, zamarznięte, dobite z wycieńczenia. Ci, którzy przeżyli marsz, często umierali później w otwartych wagonach kolejowych lub w kolejnych obozach.

Szczególne znaczenie miała obecność młodych ludzi. To do nich kierowano opowieść o tamtych dniach – nie w formie suchych dat, lecz jako przestrogę. Bo pamięć nie polega wyłącznie na granitowej płycie czy wieńcu złożonym raz w roku. Pamięć to wiedza przekazywana dalej, rozmowa, refleksja i sprzeciw wobec obojętności. Od niej – jak przypominano – zaczynają się największe tragedie.

Uroczystości w Grobnikach miały więc wymiar nie tylko historyczny, ale i współczesny. Chwila ciszy i wspólna modlitwa stały się momentem zatrzymania w świecie, który znów przyspiesza w niepokojącym kierunku. Miejscowa społeczność po raz kolejny pokazała, że nawet niewielka wieś może być strażnikiem wielkiej pamięci.

Marsze Śmierci z KL Auschwitz pozostają jednym z najbardziej dramatycznych symboli końca II wojny światowej. Grobniki są jednym z punktów na tej tragicznej mapie. I właśnie dlatego co roku wraca tu to samo przesłanie – ku przestrodze, by nigdy więcej historia nie musiała przechodzić tą drogą.

Fot. Starostwo Powiatowe w Głubczycach

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.