Klucze do Opola trafiły w ręce medalistów mistrzostw świata, Plac Wolności wypełniły muzyka, rękodzieło i występy, a obok dobrej zabawy pojawiła się poważna rozmowa o tym, co naprawdę oznacza dostępność. W Opolu trwają XXV Opolskie Dni Osób z Niepełnosprawnościami i Jarmark Niezwykłości, a ich naturalnym dopełnieniem jest regionalna konferencja REHA FOR THE BLIND IN POLAND.

Na dwa dni osoby z niepełnosprawnościami znalazły się w samym centrum miasta – i to nie tylko w sensie geograficznym.

Symbolicznym momentem rozpoczęcia wydarzeń było przekazanie kluczy do Opola sportowcom, którzy w sierpniu zdobyli medale mistrzostw świata w judo osób z zespołem Downa. Klucze wręczył im wiceprezydent Opola Łukasz Sowada.

Na Placu Wolności są koncerty, występy artystyczne, pokazy sportowe i kulinarne, warsztaty oraz stoiska instytucji i organizacji działających na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Można też zobaczyć i kupić rękodzieło powstające między innymi podczas warsztatów terapii zajęciowej.

– To impreza z długoletnią tradycją. Po raz 25. ją organizujemy. Osoby z niepełnosprawnościami uczestniczą w próbach tańca, chóru, kabaretu i wszystkie swoje talenty prezentują na opolskiej scenie – mówi Małgorzata Kozak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Opolu.

Jarmark Niezwykłości jest czymś więcej niż okazją do sprzedaży rękodzieła. Pozwala pokazać efekty pracy osób z niepełnosprawnościami, ich umiejętności, pasje i samodzielność. Przede wszystkim jednak daje możliwość zwyczajnego spotkania – bez dzielenia ludzi na tych, którzy pomagają, i tych, którym trzeba pomagać.

– Wiemy, że osobom z niepełnosprawnościami żyje się trudniej. Naszym obowiązkiem jest pomagać, ale też tak organizować funkcjonowanie społeczeństwa, aby mogły rozwijać swoje zainteresowania i były akceptowane – podkreśla Zuzanna Donath-Kasiura, wicemarszałkini województwa opolskiego.

I właśnie tutaj oba opolskie wydarzenia spotykają się z regionalną konferencją REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Bo można przez dwa dni mówić o integracji, ale prawdziwy sprawdzian zaczyna się następnego ranka: na ulicy, w autobusie, urzędzie, przychodni, szkole czy instytucji kultury.

Konferencja poświęcona była przede wszystkim dostępności, samodzielności i aktywności osób niewidomych, słabowidzących i innych osób z niepełnosprawnościami. Rozmawiano o przełamywaniu barier, aktywności fizycznej oraz rozwiązaniach pozwalających każdemu korzystać z przestrzeni publicznej i uczestniczyć w życiu społecznym na równych zasadach.

– Dostępność nie może być traktowana jako dodatkowe udogodnienie. Powinna być standardem – zaznacza Zuzanna Donath-Kasiura.

Tegoroczna konferencja ma dodatkowy wymiar – przypada w roku 35-lecia działalności Fundacji Szansa – Jesteśmy Razem. Podczas spotkania uhonorowano również laureatów regionalnego etapu konkursu IDOL.

Dni Osób z Niepełnosprawnościami przypominają także o czymś, o czym na co dzień łatwo zapomnieć. Niepełnosprawność i zależność od pomocy innych nie są problemem jakiejś odległej grupy ludzi. Mogą pojawić się w każdej rodzinie.

– Chcemy przypomnieć, że jutro to my możemy się zmagać z sytuacją, w której ktoś spośród naszych najbliższych będzie wymagał wsparcia, będzie osobą zależną. Ważne, żebyśmy wiedzieli, że nie jesteśmy z tym sami – mówi Małgorzata Kozak.

XXV Opolskie Dni Osób z Niepełnosprawnościami i Jarmark Niezwykłości potrwają do piątku, 4 września. W programie są koncerty, warsztaty, konkursy i spotkania. Można także bezpłatnie zbadać poziom cukru we krwi i ciśnienie tętnicze. Zakończenie zaplanowano na godz. 19.00.

I chyba właśnie zestawienie tych wydarzeń najlepiej pokazuje ich sens. Na Placu Wolności jest święto, scena, muzyka i dobra zabawa. REHA przypomina natomiast o codzienności. Bo integracja jest potrzebna, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby po zakończeniu imprezy człowiek z niepełnosprawnością nadal mógł normalnie funkcjonować w swoim mieście.

Fot. Kapitan, UMWO

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.