Związkowcy alarmują, że planowana konsolidacja opolskich szpitali może zagrozić inwestycjom wartym dziesiątki milionów złotych i zapowiadają manifestację. Zarząd województwa odpowiada, że wiele podnoszonych zarzutów jest przedwczesnych, bo żadna ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Co więcej, rozmowy dotyczące dwóch z trzech wojewódzkich placówek zostały właśnie zawieszone. Na stole pozostaje przede wszystkim połączenie Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego z Klinicznym Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii.

Spór wokół planów konsolidacji opolskich szpitali wyraźnie się zaostrza. Związkowcy przekonują, że dotychczas nie otrzymali odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące przyszłości pracowników, pacjentów i inwestycji. Ich zdaniem nie wiadomo przede wszystkim, jakie konkretne korzyści miałoby przynieść pacjentom połączenie wojewódzkich placówek z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym.

Najwięcej emocji wzbudza obecnie przyszłość Klinicznego Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii przy ul. Reymonta. Związkowcy wskazują, że placówka ma przygotowane lub prowadzone przedsięwzięcia o łącznej wartości blisko 98 mln zł. Obawiają się, że zmiana podmiotu prowadzącego szpital może skomplikować albo nawet uniemożliwić pozyskanie części środków, między innymi na modernizację i termomodernizację obiektu.

Zastrzeżenia dotyczą również samego trybu przygotowywania konsolidacji. Zdaniem strony związkowej pracownicy zbyt mało wiedzą o konsekwencjach planowanych zmian, a odpowiedzi na część szczegółowych pytań nadal nie ma.

Jeżeli rozmowy nie przyniosą efektu, 28 września związkowcy zapowiadają dużą manifestację w Opolu. Wcześniej, 10 września, sprawa ma być przedmiotem posiedzenia Zespołu ds. Ochrony Zdrowia przy Wojewódzkiej Radzie Dialogu Społecznego.

Trzeba przy tym podkreślić jedną istotną rzecz: szpitale wojewódzkie, których dotyczyły plany konsolidacji, nie są placówkami zadłużonymi. Nie mamy więc do czynienia z klasyczną próbą ratowania jednostek stojących na krawędzi finansowej. Dyskusja dotyczy przede wszystkim przyszłego modelu organizacji ochrony zdrowia w regionie, inwestycji oraz możliwości pozyskiwania pieniędzy zewnętrznych.

Do zarzutów związkowców odniosła się we wtorek wicemarszałkini województwa opolskiego Zuzanna Donath-Kasiura. Jej zdaniem część przedstawianych publicznie twierdzeń nie odpowiada temu, co rzeczywiście dzieje się wokół projektu.

– Zarzucono nam brak dialogu, a od początku staramy się być transparentni. Podpisanie listu intencyjnego dopiero otworzyło drogę do analiz i rozmów – mówi Zuzanna Donath-Kasiura, wicemarszałkini województwa opolskiego.

Jak wyjaśnia, po podpisaniu listu odbywały się spotkania z pracownikami szpitali, radami społecznymi oraz przedstawicielami związków zawodowych. Równocześnie rozpoczęły pracę zespoły robocze złożone z przedstawicieli zainteresowanych placówek i USK.

To istotne także z innego powodu. Wicemarszałkini zwraca uwagę, że zarząd województwa nie może obecnie przedstawić gotowych rezultatów analiz, ponieważ sam jeszcze ich nie otrzymał. Związkowcy pytają więc o szczegóły przedsięwzięcia, które wciąż jest analizowane.

Jednocześnie zakres całej operacji został mocno ograniczony. W tej chwili prowadzone mają być analizy dotyczące przede wszystkim możliwości połączenia USK z Klinicznym Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii. W przypadku Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jadwigi oraz Opolskiego Centrum Onkologii rozmowy zostały zawieszone.

– Na razie wprost zawieszamy jakiekolwiek rozmowy o możliwości konsolidacji z dwoma pozostałymi szpitalami – podkreśla Donath-Kasiura.

Powodem nie jest jednak sam protest. Na poziomie Ministerstwa Zdrowia trwają rozmowy dotyczące przyszłej roli samorządów wojewódzkich w regionalnym systemie szpitalnictwa. W środę wicemarszałkini ma uczestniczyć w spotkaniu przedstawicieli wszystkich województw z kierownictwem resortu. Zarząd województwa chce najpierw poznać propozycje ministerstwa, zanim podejmie dalsze działania dotyczące dwóch placówek.

Inaczej wygląda sytuacja szpitala ginekologiczno-położniczego. Tutaj jednym z najważniejszych argumentów za konsolidacją jest możliwość utworzenia Centrum Pediatrii i pozyskania na ten cel około 70 mln zł. Według władz województwa bez połączenia USK z KCGPiN realizacja tego projektu może nie być możliwa.

– Nie chcemy, aby kolejne miliony środków zewnętrznych, strategicznych przeszły nam koło nosa. Centrum Pediatrii jest małym mieszkankom i mieszkańcom naszego województwa naprawdę potrzebne – mówi wicemarszałkini.

Najbliższe tygodnie powinny więc przynieść konkrety. W połowie września Senat Uniwersytetu Opolskiego ma podjąć uchwałę kierunkową. Dopiero później dokumenty mają trafić do zarządu województwa i rozpocząć się mają konsultacje społeczne. Jeżeli procedura będzie kontynuowana, uchwała dotycząca konsolidacji może znaleźć się w porządku obrad sejmiku w październiku.

Pozostaje jeszcze polityczne tło całego konfliktu. Trudno dziś uczciwie przesądzić, na ile protest pracowników wynika wyłącznie z ich rzeczywistych obaw, a na ile jest również wykorzystywany politycznie. Same pytania dotyczące miejsc pracy, inwestycji czy przyszłości dobrze funkcjonujących placówek są przecież całkowicie uprawnione. Nie sposób jednak nie zauważyć, że po stronie protestujących bardzo szybko ustawił się Wojciech Komarzyński. Także NSZZ „Solidarność” od dawna trudno przedstawiać jako organizację całkowicie odseparowaną od bieżącej polityki. To jednak nie oznacza automatycznie, że wszystkie argumenty związkowców można z tego powodu zlekceważyć.

Na razie zresztą rzeczywistość okazuje się znacznie mniej radykalna niż obraz wyłaniający się z części protestacyjnych wystąpień. Nie ma decyzji o połączeniu wszystkich szpitali. Dwa z trzech rozważanych procesów zostały zawieszone, a w przypadku trzeciego nadal prowadzone są analizy.

Spór więc pozostaje, ale warto go prowadzić na faktach. Tym bardziej że chodzi nie o zadłużone placówki wymagające ratunku, lecz o szpitale, które działają, inwestują i mają swoją pozycję. Zarząd województwa musi zatem przekonująco wykazać, że zmiana rzeczywiście da pacjentom więcej niż obecny system. Związkowcy z kolei powinni oddzielić uzasadnione pytania od politycznej temperatury, która wokół całej sprawy rośnie coraz szybciej.

 

Fot. Kapitan

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.