Przed nami trudne dni na drogach i termometrach. Wojewoda Opolska wydała właśnie pilne wytyczne dla całego regionu, ostrzegając przed silnym mrozem i śnieżycami. To sygnał dla służb, by przygotowały pługi, ale też apel do nas wszystkich, byśmy nie zostawiali nikogo bez pomocy w te mroźne noce.

Zima na Opolszczyźnie pokazuje swoje surowe oblicze, a prognozy nie pozostawiają złudzeń – czekają nas siarczyste mrozy i spore opady śniegu. W odpowiedzi na te doniesienia, Wojewoda Opolska postawiła lokalne sztaby kryzysowe w stan gotowości. Urzędnicy i służby mundurowe mają teraz za zadanie nie tylko śledzić mapy pogodowe, ale przede wszystkim zadbać o to, by życia w regionie nie sparaliżował lód.

Największym wyzwaniem będzie utrzymanie przejezdności dróg. Wojewoda kładzie duży nacisk na to, by zarządcy tras – także tych mniejszych, lokalnych – nie dali się zaskoczyć i mieli sprzęt w pełnej gotowości. Jednak nie chodzi tylko o asfalt. Bardzo ważne jest to, co dzieje się nad naszymi głowami. Zarządcy hal, sklepów wielkopowierzchniowych i urzędów muszą pilnować, by na dachach nie zalegał ciężki śnieg, a z rynien nie spadały groźne sople.

W tym trudnym czasie najważniejsza jest jednak zwykła ludzka solidarność. Wojewoda zwraca szczególną uwagę na osoby bezdomne i samotne, dla których takie mrozy są śmiertelnym niebezpieczeństwem. Gminy mają być przygotowane na szybkie uruchomienie ogrzewalni i punktów pomocy. Każdy z nas może pomóc – wystarczy zachować czujność i reagować, gdy widzimy kogoś potrzebującego wsparcia.

Służby apelują do mieszkańców o ostrożność. Warto zainstalować w telefonie aplikację RSO, która na bieżąco wysyła ostrzeżenia o pogodzie, i dwa razy zastanowić się przed daleką podróżą w najgorsze śnieżyce. Pamiętajmy, że w starciu z naturą najważniejsze jest przygotowanie i szybka informacja.

Fot. melonik

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.