Radny Wojciech Komarzyński, nieustraszony pogromca luksusu i samozwańczy kustosz cudzych paragonów, wydał oświadczenie. Czytając je, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z połączeniem Jamesa Bonda z Janem Chryzostomem Paskiem – z tą różnicą, że Bond miał lepszy styl, a Pasek rzadziej mylił fakty z halucynacjami.

https://www.facebook.com/photo?fbid=1319160610028377&set=a.202844094993373 – pod tym adresem można zobaczyć to cudo!

Zacznijmy od „języka pogardy”. Pan Radny czuje się tak bardzo prześladowany, że niemal słychać w tle smutne skrzypce. Ktoś go nazwał „zarazą”, ktoś inny „bydłem”. To oczywiście straszne, choć zastanawiające jest, żeMęczeństwo według Komarzyńskiego. Oscar za montaż, dwója z uczciwości: Radny Komarzyński i „Tajemnica Wyciętej Prawdy” człowiek, który od miesięcy uprawia polityczne kłusownictwo, nagle okazuje się tak wrażliwy na epitety jak płatek śniegu w pełnym słońcu. Panie Wojciechu, w polityce, jak w boksie – jeśli wychodzi się na ring z zamiarem okładania przeciwnika, nie można płakać, że komuś rozwiązało się sznurowadło.

Opowieść o „trybach” udostępniania dokumentów zasługuje na osobną nowelę. Radny żali się, że Marszałek kazał mu pisać wnioski zgodnie z prawem, a nie „na gębę” czy interpelacją, która do tego nie służy. To tak, jakby Pan Komarzyński próbował kupić chleb w aptece, a gdy farmaceuta odmówił, ogłosił wszem i wobec, że system ochrony zdrowia spiskuje przeciwko jego śniadaniu. Gdy w końcu dokumenty dostał (bo nikt ich nie chował), ogłosił to jako swój wielki triumf, wywalczony niemalże szablą i klatką piersiową. Gratulujemy – odkrył Pan, że urzędy działają w oparciu o procedury, a nie o posty na Facebooku.

Katalog „zbrodni” Marszałka poraża. Wyjazdy służbowe w delegacje? Skandal! Nocleg w hotelu sieciowym? Rozpusta godna Ludwika XIV! Pan Radny sugeruje, że delegacja województwa powinna prawdopodobnie sypiać w schroniskach młodzieżowych albo na kwaterach u Pani Jadzi, byle tylko zaoszczędzić 50 złotych na wizerunku regionu.

Ale prawdziwym hitem jest Audi A5. Pan Komarzyński, jako wytrawny znawca motoryzacji, woli Skodę Octavię. To fascynujące, że radny, który aspiruje do wielkiej polityki, uważa, iż prestiż urzędu marszałkowskiego mierzy się ilością plastiku w desce rozdzielczej. Można by pomyśleć, że gdyby Marszałek pojechał na spotkanie rowerem, Pan Komarzyński przyczepiłby się do koloru dętki.

„Nadal nie wiemy, dlaczego urząd kupował alkohol” – grzmi Radny. To rzeczywiście zagadka godna Archiwum X. W świecie Pana Wojciecha prezenty protokolarne dla zagranicznych delegacji powinny pewnie składać się z zestawu kredek i słoika miodu (pod warunkiem, że miód nie jest zbyt „ekskluzywny”). Sugerowanie, że każdy zakupiony alkohol służy do mrocznych biesiad w piwnicach urzędu, jest tak tanią zagrywką, że nawet w dyskontach, o które tak Pan walczy, byłaby na przecenie.

Wisienką na torcie jest „pióro zakupione od rodziny kogoś-tam”. To klasyczny styl Komarzyńskiego: rzucić nazwisko, zasugerować pokrewieństwo, dodać słowo „ekskluzywne” i czekać, aż internet zapłonie. Gdyby Marszałek kupił długopis w kiosku, Radny pewnie sprawdziłby, czy sprzedawca nie jest kuzynem szwagra sprzątaczki z PO.


Podsumowując: Pan Radny Komarzyński po raz kolejny udowodnił, że jego głównym programem politycznym jest „detektywistyka paragonowa”. To strategia bezpieczna – nie wymaga wiedzy o budżecie, strategii rozwoju czy funduszach unijnych. Wystarczy kalkulator, odrobina złej woli i umiejętność robienia groźnych min do kamery.

Czekamy na kolejne śledztwo. Może sprawdzi Pan, czy papier toaletowy w Urzędzie Marszałkowskim ma dwie, czy trzy warstwy? Bo jeśli trzy, to region przecież niechybnie zbankrutuje!

Oscar za montaż, dwója z uczciwości: Radny Komarzyński w akcji

Szanowny Panie Radny! Trzeba Panu przyznać jedno – ma Pan tupet. Stać ramię w ramię z Marszałkiem, słuchać pełnych wyjaśnień przez kilkanaście minut, a potem opublikować w sieci tylko te dziesięć sekund, w których Marszałek wspomina o drodze prawnej? To już nie jest „kontrola społeczna”, to jest polityczny Photoshop w wersji hardcore.

Oto ta scena: Marszałek cierpliwie tłumaczy każdą fakturę, wyjaśnia zasadność delegacji i powody zakupu długopisów. Pan Radny stoi obok, potakuje, może nawet notuje, ale w głowie ma tylko jedno: „Kiedy on wreszcie powie coś o sądzie, żebym mógł zrobić z siebie męczennika?”. I gdy tylko pada słowo o odpowiedzialności za słowa, Pan Radny tnie materiał szybciej niż rzeźnik schab na promocji.

Nazywanie zapowiedzi drogi prawnej „zastraszaniem” to szczyt hipokryzji. Jeśli ktoś publicznie rzuca oskarżenia o trwonienie pieniędzy, insynuuje nepotyzm i manipuluje faktami, to musi się liczyć z tym, że w państwie prawa (o które Pan tak podobno walczy) za kłamstwa się odpowiada.

Najgorsze w byciu „bohaterem z wyciętym wideo” jest to, że na miejscu byli też inni ludzie. I ci ludzie widzieli, że Marszałek odniósł się do wydatków, a Pan po prostu wybrał to, co pasowało pod tezę o „złym systemie”. To nie jest „świeże spojrzenie opozycji” – to jest zwykłe robienie z wyborców ludzi, którzy nie potrafią odróżnić rzeczywistości od zmanipulowanego tiktoka.

Męczeństwo według Komarzyńskiego. Oscar za montaż, dwója z uczciwości: Radny Komarzyński i „Tajemnica Wyciętej Prawdy”

Tak bardzo chce Pan zostać „politycznym więźniem sumienia”. Skoro Marszałek wyjaśnił sprawę, to dla Pana najgorsza możliwa wiadomość. Bo bez „afery” nie ma lajków. Bez lajków nie ma Pana. Więc trzeba stworzyć aferę z tego, że… Marszałek śmiał się bronić przed pomówieniami.


Wniosek jest prosty: Jeśli Pan Radny Komarzyński tak samo rzetelnie sprawdza faktury, jak montuje swoje filmiki, to gratulujemy – właśnie udowodnił Pan, że jedyną rzeczą, która „wymknęła się spod kontroli”, jest Pana własna uczciwość informacyjna.

Wstyd, Panie Wojciechu. Kurtyna opadła, a pod nią widać tylko tanią manipulację i strach przed prawdą, której nie da się wyciąć w programie do edycji.

Fot. melonik, FB

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.