W powiecie nyskim bitwa o władzę trwa. Choć opozycja, wspierana przez ciężki kaliber w postaci posłów Czochary i Bortniczuka, próbowała wysadzić starostę Daniela Palimąkę z siodła, wynik tajnego głosowania (14 do 11) pokazał jedno: zarząd powiatu wciąż trzyma lejce, a PiS – jak to ma w zwyczaju – zamiast budować, woli głośno burzyć.
Piątkowa sesja rady powiatu nyskiego przypominała momentami nie tyle debatę o dobru mieszkańców, co polityczny thriller z elementami farsy. Opozycja, z właściwym sobie zacięciem, próbowała uczynić z „niewyjaśnionych płatności kartą” i „wydatków promocyjnych” aferę na miarę Watergate. Starosta Palimąka, przyjmując uderzenie „z pokorą”, zapowiedział nowe regulaminy i jeszcze większą transparentność. I choć dla wielu brzmi to jak klasyczna ucieczka do przodu, trudno nie odnieść wrażenia, że oskarżenia PiS-u zostały postawione według schematu: najpierw wyrok, potem szukanie paragrafu.
Radna Joanna Burska i radny Paweł Nakonieczny już zapowiadają dogrywkę w prokuraturze. Dla nich to „temat rozwojowy”, dla obserwatora – kolejna odsłona „bicia piany”, o którym wspomina członek zarządu Czesław Biłobran. Wielka polityka zeszła na samorządowe niziny, niosąc ze sobą zapach konfliktu zamiast merytorycznej dyskusji.
Chirurgia partyjna i szpitalne manewry
Prawdziwa walka toczy się jednak w tej chwili nie o karty podarunkowe, a o zdrowie i ogromne pieniądze. Plan konsolidacji trzech szpitali (Nysy, ZOZ-u w Głuchołazach i placówki MSWiA) stał się dla Prawa i Sprawiedliwości idealnym polem bitwy. Strategia starosty jest klarowna: „duży może więcej”. Połączenie sił ma zlikwidować dublowanie się oddziałów i stworzyć silny organizm medyczny, odporny na rynkowe zawirowania.
PiS widzi to inaczej – w ich narracji to „likwidacja odłożona w czasie”. Ale partia ma większy problem niż tylko wizja starosty. Wewnętrzne czystki w szeregach opolskiego PiS-u, w wyniku których Artur Kamiński i Szymon Biliński wylądowali poza strukturami, pokazują, że nyska prawica trzeszczy w szwach. Czy powodem było „niewypełnianie statutowych obowiązków”, czy może fakt, że dyrektorzy szpitali patrzą na rzeczywistość bardziej pragmatycznie niż partyjni ideolodzy?
Gra o wszystko
Sytuacja w powiecie nyskim to soczewka, w której skupiają się bolączki polskiego samorządu. Z jednej strony mamy próbę racjonalizacji ochrony zdrowia, popartą rekomendacjami ekspertów i dyrektorów placówek. Z drugiej – opozycję totalną, która kontrolę poselską traktuje jak wycieczkę krajoznawczą z tezą, a każdy sukces zarządu próbuje przedstawić jako „gaszenie pożarów”.
Starosta Palimąka na razie wychodzi z tego starcia obronną ręką. Jeśli jednak do kwietnia uda mu się doprowadzić do integracji szpitali i udowodnić, że pacjenci na tym zyskali, PiS-owi pozostanie jedynie dalsze straszenie prokuraturą. Pytanie tylko, czy mieszkańcy powiatu nyskiego wolą sprawne szpitale, czy polityczny teatr, w którym jedynym rekwizytem jest karta służbowa.
Fot. Powiat Nyski























