To jest po prostu majstersztyk! Pan Radny Komarzyński właśnie awansował z poziomu „montażysty-amatora” na poziom „iluzjonisty-grafomana”. Skoro nawet stary rep z półwiecznym stażem w tropieniu łobuzów i kłamstw musiał przetrzeć oczy ze zdumienia, to znaczy, że mamy do czynienia z nową jednostką chorobową: halucynacją okładkową.

Stało się coś niesłychanego. Wojciech Komarzyński, człowiek, który z robienia afery z zakupu pióra uczynił sport narodowy, tym razem postanowił zawstydzić samego Gutenberga. Na swoim profilu dumnie wypiął pierś (wirtualną) i zaprezentował światu Marszałka Ogłazę na okładce „Gazety Polskiej”. Sukces! Triumf! Bizancjum upada pod naporem prawdy objawionej na błyszczącym papierze!

Tyle tylko, że ta okładka istniała głównie w radosnej wyobraźni Pana Radnego i – być może – w głębinachOkładka, której nie było, czyli wielki sukces radnego Komarzyńskiego algorytmu, którym próbował podrasować rzeczywistość.

Marszałek Szymon Ogłaza, miast pławić się w blasku „okładkowej sławy”, musiał ponoć zatroskany przeprowadzić śledztwo godne poszukiwaczy zaginionej Arki, żeby w ogóle znaleźć wzmiankę o sobie wewnątrz numeru. Okazuje się, że wielkie „bum” Komarzyńskiego to w rzeczywistości mały „puk” ukryty gdzieś tam w środku. Panie Wojciechu, gratulujemy! Zrobić z Marszałka gwiazdę okładki, której on sam nie widział, to sztuka, której nie powstydziłby się Janóż Kowalski.

Wszystko wskazuje na to, że Radny odkrył potęgę sztucznej inteligencji. Problem w tym, że AI potrafi wygenerować obrazek, ale nie potrafi wygenerować uczciwości. Pan Komarzyński najwyraźniej uznał, że skoro rzeczywistość jest zbyt nudna i Marszałek uparcie nie chce być „czarnym ludem” na pierwszej stronie ogólnopolskiego tygodnika, to trzeba mu w tym pomóc. Dobra rada dla Radnego: ChatGPT świetnie pisze wiersze o kotkach, ale w zderzeniu z twardą rzeczywistością opolską wypada blado. Sztuczna inteligencja ma to do siebie, że czasem „halucynuje”. Panie Wojciechu, u Pana to już nie są halucynacje AI, to jest stały stan politycznej świadomości.

Dałem się zatem nabrać na moment, co dowodzi, że manipulacja Komarzyńskiego jest jak tanie wino – na początku uderza do głowy, ale potem zostawia tylko potworny kac i wstyd i ocet. Panie Radny, w świecie dorosłych ludzi, jeśli pokazuje się „dowód” na obrazku, to on powinien istnieć w realu, a nie tylko w Pańskim folderze „Pobrane”. Pan Radny z zapałem godnym lepszej sprawy chce karmić swoich wyborców jadem, serwowanym na wyimaginowanych talerzach „jadalni” pod dumnym szyldem „Gazeta Polska”. Skoro nie wyszło z „atakiem na hotele za 200 zł”, skoro wycinanie treści filmu a pozostawianie końcówek zostało obnażone, teraz przyszedł czas na fotomontaże. Co będzie następne? Zdjęcie Marszałka lądującego na Księżycu za publiczne pieniądze? Radny Komarzyński udowodnił, że jest politycznym wizjonerem – widzi rzeczy, których nie ma. I choć bardzo by chciał, żeby jego profil na Facebooku był wyrocznią, to na razie jest tylko galerią osobliwych przeróbek. Panie Wojciechu, AI nie zastąpi Panu prawdziwej inteligencji, a już na pewno nie zastąpi Panu twarzy, którą traci Pan z każdym takim „sukcesem”.

Panie Marszałku Ogłaza – gratulujemy „nie-okładki”. To chyba pierwszy przypadek w historii, kiedy ktoś stał się bohaterem frontu gazety, nie ruszając się nawet z jej środka. Magia Komarzyńskiego działa!

Fot. FB Wojciecha Komarzyńskiego

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.