Stasiu (1 730 g), Wojtuś ( 1 810 g) i Karol ( 1 650 g) przyszli na świat w Klinicznym Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu. Chłopcy urodzili się 15 czerwca, kolejno o godz. 9.37, 9.38, 9.39.

Radość. Drugie w tym roku trojaczki w Opolu

fot. KCGPiN w Opolu

Ich stan jest stabilny, czują się dobrze. Szpital  będą mogli opuścić dopiero po osiągnięciu odpowiedniej masy ciałka oraz nabyciu umiejętności jedzenia przez smoczek. Pani Katarzyna z gminy Dąbrowa, szczęśliwa mama trojaczków, nie kryje radości.

– Siedem lat staraliśmy się o drugie dziecko – opowiada pani Katarzyna. – Nasza 9-letnia córeczka Zosia nawet w liście do Mikołaja poprosiła o rodzeństwo. Jej prośba okazała się bardzo skuteczna, ponieważ niedługo po tym liście zaszłam w ciążę, a nasze emocje i poziom radości rosły po każdej kolejnej wizycie u ginekologa. Najpierw otrzymaliśmy informację, że jestem w ciąży, podczas kolejnej wizyty, że to będzie ciąża bliźniacza, a podczas kolejnej, że trojacza. Ciąża przebiegała prawidłowo. Wojtuś i Karol są bliźniakami jednojajowymi, natomiast Stasiu osobnym bliźniakiem. Razem z mężem jesteśmy bardzo dumni i szczęśliwi, że mogliśmy wydać na świat tak cudownych i zdrowych chłopców. Dziękujemy Bogu za ten cud narodzin.

Noworodki są jeszcze malutkie, ale już można rozpoznać ich charaktery.

– Zdecydowanie Karol jest najgłośniejszy, Wojtuś również potrafi pokazać emocje, Stasiu – przynajmniej na razie – jest najspokojniejszy – mówi pani Katarzyna.

Czy ma jakieś obawy związane z opieką nad trojgiem małych dzieci? – Pracuję w żłobku, zatem jestem przyzwyczajona i przygotowana do jednoczesnej opieki nad kilkorgiem małych dzieci – podkreśla mama trojaczków.

Statystycznie trojaczki rodzą się raz na 6 700 ciąż, a w Klinicznym Centrum średnio 1-2 razy w roku (w 2018 roku – jeden raz, 2019 r. – dwa razy, 2020 r. – jeden raz, w 2021 r. już dwa razy.

– Ciąża trojacza zawsze jest związana z podwyższonym ryzykiem, dlatego pani Katarzyna była pod naszą opieką na Pododdziale Patologii Ciąży jeszcze przed rozwiązaniem – mówi Marek Chowaniec, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Klinicznym Centrum. – Natomiast poród, zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, ze względu na bezpieczeństwo dzieci, odbył się po zakończeniu 32. tygodnia ciąży.

Radość. Drugie w tym roku trojaczki w Opolu– Bardzo się cieszę, że nasz szpital jest szczęśliwym miejscem dla tego typu ciąż – mówi Zuzanna Donath-Kasiura, wicemarszałek województwa opolskiego. – Najważniejsze jest jednak to, że od lat rodzicom, a szczególnie mamom zapewnić możemy szeroki wachlarz pomocy. Opieka nad matką i dzieckiem rozpoczyna się jeszcze przed narodzinami i towarzyszy rodzicom przez kolejne lata po narodzeniu. Badania prenatalne, szkoły rodzenia, opieka okołoporodowa, to tylko nieliczne z wielu programów.

Kliniczne Centrum jako jedyne w województwie opolskim zapewnia opiekę perinatalną na najwyższym, czyli III poziomie, co m.in. oznacza, że do niego jest kierowana zdecydowana większość kobiet z ciążą zagrożoną przedwczesnym urodzeniem oraz z ciążą mnogą. Wszystkie porody poniżej 32. tygodnia ciąży w województwie opolskim odbywają się właśnie w Klinicznym Centrum.

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarstwo, moja miłość, tak było od zawsze. Próbowałam się ze dwa razy rozstać z tym zawodem, ale jakoś bezskutecznie. Przez wiele lat byłam dziennikarzem NTO. Mam na swoim koncie książkę „Historie z palca niewyssane” – zbiór moich reportaży (wydrukowanie ich zaproponował mi właściciel wydawnictwa Scriptorium). Zdobyłam dwie (ważne dla mnie) ogólnopolskie nagrody dziennikarskie – pierwsze miejsce za reportaż o ludziach z ulicy. Druga nagroda to też pierwsze miejsce (na 24 gazety Mediów Regionalnych) – za reportaż i cykl artykułów poświęconych jednemu tematowi. Moje teksty wielokrotnie przedrukowywała Angora, a opublikowałam setki artykułów, w tym wiele reportaży. Właśnie reportaż jest moją największą pasją. Moim mężem jest też dziennikarz (podobno nikt inny nie wytrzymałby z dziennikarką). Nasze dzieci (jak na razie) poszły własną drogą, a jeśli już piszą, to wyłącznie dla zabawy. Napisałam doktorat o ludziach od pokoleń żyjących w skrajnej biedzie, mam nadzieję, że niedługo się obronię.