Trzydzieści pięć lat po podpisaniu historycznego traktatu, polsko-niemieckie pojednanie zyskuje nowy, surowy kontekst. Spotkanie ministrów Sikorskiego i Wadephula w Krzyżowej to nie tylko dyplomatyczny rytuał, ale przypomnienie, że pokój i dobre sąsiedztwo nie są dane raz na zawsze – trzeba je codziennie pielęgnować, zwłaszcza w cieniu toczącej się za miedzą wojny.

Historia ma swoje miejsca szczególne, w których czas zdaje się zagęszczać. Dla relacji polsko-niemieckich takim punktem na mapie jest dolnośląska Krzyżowa. To tutaj, w dawnym majątku rodziny von Moltke, gdzie podczas wojny antyhitlerowski „Krąg z Krzyżowej” marzył o Europie opartej na moralności, w listopadzie 1989 roku wydarzył się cud. Uścisk dłoni Tadeusza Mazowieckiego i Helmuta Kohla podczas Mszy Pojednania stał się fundamentem, na którym dwa lata później – 17 czerwca 1991 roku – postawiono gmach Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.

Dziś, gdy obchodzimy 35. rocznicę tego dokumentu, ministrowie spraw zagranicznych obu państw znów spotykają się w Krzyżowej. I choć tło rozmów zdominowała rosyjska agresja na Ukrainę, to właśnie w tym miejscu wybrzmiewa ona najmocniej. Jak zauważył minister Johann Wadephul, wsparcie Ukrainy to nie tylko polityczna konieczność, ale „nieunikniona konsekwencja naszej historii”.

Śląski fundament porozumienia

Dla mieszkańców Śląska i Opolszczyzny te rocznice mają wymiar głęboko osobisty, wręcz domowy. To tutaj, na styku kultur, historia traktatu nie jest martwym zapisem na papierze, ale codziennym doświadczeniem. To region, który po 1989 roku stał się żywym laboratorium współpracy – od partnerstw miast, przez naukę języka, po wspólną dbałość o dziedzictwo, czego symbolem jest choćby odwiedzony przez ministrów Kościół Pokoju w Świdnicy.

Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o innym kamieniu milowym, który mocno rezonuje w sercach mieszkańców Opolszczyzny. Choć Krzyżowa była symbolem państwowym, to Góra Świętej Anny stała się miejscem spotkania o ogromnym ciężarze emocjonalnym dla mniejszości niemieckiej i lokalnych społeczności. To właśnie tam, podczas wizyty Helmuta Kohla, doszło do symbolicznego uznania wielokulturowości tego regionu. Te dwa miejsca – Krzyżowa i Góra św. Anny – tworzą nierozerwalną oś, na której wspiera się dzisiejszy dialog.

Odpowiedzialność za jutro

Wizyta Radosława Sikorskiego i Johanna Wadephula w Fundacji Krzyżowa pokazała jednak coś więcej niż tylko szacunek do przeszłości. Kluczowym punktem było spotkanie z młodzieżą realizującą projekt „Power of Dialog”. W świecie zdominowanym przez dezinformację i powracające demony wrogości, to właśnie młode pokolenie z Polski i Niemiec musi przejąć pałeczkę.

„W czasach, gdy relacje polsko-niemieckie spotykają się z nowymi wyrazami wrogości, chcę świadomie dać wyraz przyjaźni” – te słowa niemieckiego ministra powinny stać się mottem dla nas wszystkich.

Traktat sprzed 35 lat dał nam narzędzia, ale to my musimy nimi pracować. Na Śląsku wiemy najlepiej, że dobre sąsiedztwo to nie brak różnic, ale umiejętność ich zrozumienia. Krzyżowa przypomina nam, że z ruin nienawiści można zbudować dom dla wszystkich – pod warunkiem, że fundamentem będzie odwaga i prawda. Dziś, patrząc na wschód, tę lekcję musimy odrobić raz jeszcze, ramię w ramię.

Sąsiedztwo z wyboru, przyszłość z odwagi. Dlaczego Krzyżowa wciąż nas uczy?

Fot. FB Radosław Sikorski, Konsulat Generalny Niemiec we Wrocławiu

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.