W Turawa Park Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy nie zaczęła się od sceny ani koncertów. Zaczęła się od rzeczy najprostszej i najważniejszej: od nauki, jak nie bać się pomagać.

Sobota w CH Turawa Park upłynęła pod znakiem pierwszej pomocy. Bez hałasu, bez estrady. Za to z fantomami i rozmową – taką, która może kiedyś zdecydować o czyimś życiu. Strażacy uczyli podstaw resuscytacji krążeniowo-oddechowej, tłumaczyli, jak reagować w sytuacji zagrożenia i przypominali, że pierwszy krok bywa najtrudniejszy, ale często wystarczy.

– Ludzie boją się podejść do osoby leżącej na ulicy czy przystanku. A my chcemy ich tego strachu pozbawić – mówi druh Leszek Filipowicz z OSP Opole-Gosławice.  – Nawet zadzwonienie pod numer 112 jest już udzieleniem pierwszej pomocy. Naszą rolą jest uświadamiać i przypominać zasady, żeby w realnej sytuacji nie było paraliżu.

Na miejscu były trzy fantomy: niemowlęcia, dziecka i osoby dorosłej. Każdy mógł spróbować, zapytać, poćwiczyć. Bez ocen, bez presji. Tylko wiedza i praktyka  dokładnie w duchu WOŚP.

Dla najmłodszych przygotowano konkurs rysunkowy. Dzieci malowały serduszka i orkiestrowe motywy, a przy okazji oswajały się z ideą pomagania. Bez wielkich słów — przez działanie.

Między warsztatami można było spotkać wolontariuszy z puszkami. Jednym z nich był mecenas Jacek Różycki, związany z WOŚP od ponad dekady.

– Zbieram od jedenastu lat. Bywam w szpitalach i widzę, ile sprzętu z serduszkami tam jest. WOŚP uratowała niezliczoną liczbę istnień. To jest, moim zdaniem, najbardziej fantastyczna rzecz, jaka nam Polakom wyszła – mówił. – Ratowanie życia to najcudowniejsze, co można zrobić.

Jutro Jacek Różycki będzie kwestował – jak zawsze – pod Solarisem.

Dzisiejszy dzień był dopiero początkiem. Organizatorzy zapowiadają, że w niedzielę – handlową – program będzie bogatszy i bardziej rodzinny. W planach są m.in. animacje, warsztaty i kolejne działania w ramach finału Orkiestry.

Na razie Turawa Park zagrała spokojnie, ale konkretnie. Od fundamentów. Od wiedzy. Od odwagi, by w razie potrzeby zrobić pierwszy krok.

A to w WOŚP zawsze było najważniejsze.

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.