Do Klinicznego Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu w minionych dwóch latach trafił sprzęt o wartości ponad 2,3 mln zł. Znacząca część tej kwoty, bo 1,8 mln zł, pochodzi z funduszy Unii Europejskiej. Jak informuje Iwona Nawrot-Szczepanik, rzecznik KCGPiN, za te pieniądze zakupiono m.in. respiratory, KTG (detektory tętna płodu, monitorują akcję serca płodu, wraz z czynnościami skurczowymi macicy), inkubatory i aparat do znieczulania ogólnego.

Szpital. Noworodek i jego mama mogą czuć się bezpiecznie, nawet w czasach pandemii

fot. Wikimedia

KCGPiN bierze nieustanny udział w programach dofinansowujących m.in. z funduszy unijnych, aby podnosić  swój standard. A sprzęt dotrze do szpitala za pośrednictwem marszałka województwa opolskiego.

– Nowoczesny sprzęt medyczny jest bardzo kosztowny, a jednocześnie niezbędny do udzielania świadczeń – mówi Opowiecie.info Małgorzata Sobel, dyrektor Klinicznego Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu. – Zależy nam,  aby nasi pacjenci mieli zapewnioną opiekę na najwyższym poziomie. Większość sprzętu medycznego, który kupiliśmy dzięki funduszom unijnym, m.in. aparat do badań przesiewowych, lampy do fototerapii, inkubatory, respiratory, została skierowana na oddział neonatologii, na którym przebywają noworodki, w szczególności przedwcześnie urodzone. Ponadto oddział położniczy wzbogacił się m.in. o nowe stanowisko do resuscytacji noworodka i kardiomonitory.

Szpital. Noworodek i jego mama mogą czuć się bezpiecznie, nawet w czasach pandemii

fot. KCGP i N Opole
Pododział Patologii Noworodków. Inkubator, respirator,lampa do fototerapii.

W minionym roku w KCGPiN wykonano ponad 3000 znieczuleń, 700 operacji ginekologicznych na bloku operacyjnym, 1315 cięć cesarskich, 464 analgezje regionalne porodu oraz 700 mniejszych zabiegów w znieczuleniu ogólnym na salach zabiegowych.

Dlatego jednym z oddziałów korzystających z nowego sprzętu jest oddział anestezjologii, do którego trafiły np. aparat do znieczulenia ogólnego, defibrylator i pulsoksymetry.

Miniony rok i ostatni kwartał był dla szpitala trudny, choć według statystyk w 2019 szpital przeprowadził więcej zabiegów, operacji i przyjął więcej porodów.

– Miniony rok zamknęliśmy z poczuciem jak najlepszego wykonania pracy w trudnych, nieznanych wcześniej nikomu warunkach pandemii, stresu, świadomością koniecznych rozwiązań organizacyjnych i okresowych problemów kadrowych – podkreśla dr Ewa Orska, kierująca oddziałem anestezjologii KCGPiN.

W stworzonej strefie covidowej nowo nabyty sprzęt umożliwił bezpieczną organizację znieczuleń, porodów i monitorowania pacjentek. Ponadto nowy sprzęt pozwolił na unowocześnienie stanowisk w sali poanestetycznej, wymianę aparatu do znieczulenia na sali operacyjnej, doposażenie sal zabiegowych i stanowiska do znieczulenia na sali porodowej. Tym bardziej jest to istotne, że na porodówkę trafiają kobiety nie tylko zdrowe.

– Stoimy wobec ich różnorodnych problemów zdrowotnych oraz w przestrzeni narodzin dziecka – tłumaczy dr Ewa Orska. – Dbamy o bezpieczeństwo procesu leczenia i porodu, wykorzystując swoją wiedzę oraz wynikającą z doświadczenia intuicję.

Jak dodaje pani doktor, sprzęt towarzyszący współczesnej medycynie jest bardzo ważny. Jednak przy tym podkreśla równie ważną  ideę – szerokiego postrzegania człowieka, jako ciała, umysłu i ducha.

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarstwo, moja miłość, tak było od zawsze. Próbowałam się ze dwa razy rozstać z tym zawodem, ale jakoś bezskutecznie. Przez wiele lat byłam dziennikarzem NTO. Mam na swoim koncie książkę „Historie z palca niewyssane” – zbiór moich reportaży (wydrukowanie ich zaproponował mi właściciel wydawnictwa Scriptorium). Zdobyłam dwie (ważne dla mnie) ogólnopolskie nagrody dziennikarskie – pierwsze miejsce za reportaż o ludziach z ulicy. Druga nagroda to też pierwsze miejsce (na 24 gazety Mediów Regionalnych) – za reportaż i cykl artykułów poświęconych jednemu tematowi. Moje teksty wielokrotnie przedrukowywała Angora, a opublikowałam setki artykułów, w tym wiele reportaży. Właśnie reportaż jest moją największą pasją. Moim mężem jest też dziennikarz (podobno nikt inny nie wytrzymałby z dziennikarką). Nasze dzieci (jak na razie) poszły własną drogą, a jeśli już piszą, to wyłącznie dla zabawy. Napisałam doktorat o ludziach od pokoleń żyjących w skrajnej biedzie, mam nadzieję, że niedługo się obronię.