Jeszcze niedawno skrócony czas pracy w Polsce brzmiał jak hasło z kongresu marzycieli albo manifest związkowy na późne lata 90. Dziś schodzi z transparentów i wchodzi do… starostw. Konkretnie: w Oleśnie i Głubczycach. Tam nie pytają już „czy?”, tylko sprawdzają „jak?”.

Pracujemy długo. Za długo.

Liczby są bezlitosne. Gdy średnia europejska tygodniowego czasu pracy wynosi 36,1 godziny, Polacy wykręcają 39,3. Jesteśmy w ścisłej czołówce – obok Greków i Rumunów – jeśli chodzi o długość siedzenia w pracy. Tyle że to nie jest ranking, którym warto się chwalić. Bo im dłużej pracujemy, tym częściej jesteśmy zmęczeni, wypaleni, mniej efektywni. I coraz częściej zadajemy sobie pytanie: po co?

Państwo mówi: sprawdzamy

Wiosną 2025 roku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zrobiło coś rzadkiego jak na polskie realia – zaproponowało pilotaż zamiast rewolucji. Krócej pracować, ale nie zarabiać mniej. 35 godzin tygodniowo zamiast 40. Z dofinansowaniem, z ewaluacją, z testem w realnych warunkach.

Głubczyce: laboratorium administracji

Powiat Głubczycki wszedł w pilotaż pełną parą. Projekt „Skrócony czas pracy – to się dzieje!” nie jest sloganem, tylko umową z ministerstwem i prawie milionem złotych z Funduszu Pracy (dokładnie: 999 430 zł). Cel? Sprawdzić dwa modele skróconego czasu pracy w administracji publicznej i zobaczyć, co to robi z urzędem, pracownikami i jakością obsługi mieszkańców.

Tu nie chodzi o „mniej”, tylko o „mądrzej”. O to, czy urząd może działać sprawnie, kiedy pracownik ma więcej oddechu. I czy państwo może być nowoczesne bez podkręcania śruby ludziom.

– Nasze starostwo jest w trakcie realizacji dwóch bardzo ważnych projektów, których celem jest poprawa naszej wydajności i efektywności pracy. Pierwszy projekt, dostępny samorząd 2.0 to grant, który otrzymaliśmy na 300 tys. zł, którego jesteśmy już w trakcie realizacji – poinformowała Starosta Powiatu Głubczyckiego Anna Kobierska-Mróz. – Kupujemy sprzęty i urządzenia, które mają usprawnić funkcjonowanie urzędu i bardziej dostosować go do potrzeb seniorów seniorzy, osób z niepełnosprawnościami, matek z dziećmi. Drugi projekt, który realizujemy to „skrócony czas pracy – to się dzieje”. Podkreślam, urząd będzie funkcjonował w tych samych godzinach, w których funkcjonował. Ten projekt ma przede wszystkim na celu poprawę wydajności i efektywności pracy i dzięki niemu będziemy kupować różne urządzenia i sprzęty jak np. urzędomat dla mieszkańców, o którego funkcjonalności będziemy Państwa informować.

Olesno: więcej wolnego, bez zamykania drzwi

W Oleśnie poszli jeszcze dalej – i bardzo po opolsku: praktycznie. Starostwo pozyskało 542 tysiące złotych na automatyzację obsługi interesantów. Efekt? Urzędomat, Dokumentomat, aplikacja z elementami sztucznej„Skrócony czas pracy – to się dzieje!” I to nie w powerpointach, tylko w realnym urzędzie, z pieczątką i petentem w tle inteligencji, która podpowie petentowi, jak wypełnić wniosek i gdzie go złożyć.

Urzędomat wygląda jak paczkomat – tyle że zamiast paczek odbiera się decyzję administracyjną. 24 godziny na dobę. Dokumentomat przyjmie wnioski, zeskanuje je i prześle tam, gdzie trzeba. Urząd się nie zamyka, choć pracownicy pracują krócej.

W ciągu roku pracownicy zyskają 39 dni wolnych. Najpierw dodatkowe dni urlopu, potem czterodniowy tydzień pracy. Wynagrodzenie bez zmian. Godziny pracy urzędu  bez zmian. To ważne: skrócony czas pracy nie oznacza skróconej dostępności państwa.

To nie fanaberia. To test przyszłości

Ten pilotaż to nie prezent dla urzędników i nie „rozleniwianie społeczeństwa”, jak chętnie powiedzą krytycy. To sprawdzian: czy da się inaczej organizować pracę w administracji, nie obniżając jakości usług. Czy technologia może przejąć część rutyny. Czy człowiek, który nie jest permanentnie zmęczony, pracuje lepiej.

Olesno i Głubczyce robią coś więcej niż testują skrócony czas pracy. One testują dojrzałość państwa. Takiego, które nie mierzy efektywności liczbą godzin przy biurku, tylko efektem. I takiego, które rozumie, że nowoczesność to nie slogan, tylko dobrze zaprojektowany urząd.

Na razie to pilotaż. Ale czasem właśnie od powiatów zaczynają się zmiany, które potem stają się normą.

Jeśli się uda, być może za kilka lat czterodniowy tydzień stanie się normą, a nie przywilejem. A wtedy Polacy przestaną być mistrzami Europy w harówce, a zaczną – w życiu po pracy. Bo w końcu po to pracujemy, żeby żyć, a nie odwrotnie.

Trzymam kciuki za oleskich i głubczyckich urzędników. Niech ich przykład pokaże, że „skrócony czas pracy – to się dzieje!” nie tylko na papierze, ale naprawdę. I to u nas, na Opolszczyźnie.

Fot. gov.pl, SP w Głubczycach, SP w Oleśnie

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.