W kilka dni na Opolszczyźnie policja wyłowiła z ruchu czterech mężczyzn, którzy woleli jeździć, ukrywać się albo nawet się uzbrajać, niż stawić się tam, gdzie kazał im sąd. Od zwykłego „zapomniałem zapłacić mandat” po „uzbrojony i niebezpieczny” – skala jest imponująca.

W Ozimku dzielnicowi zatrzymali dzisiaj do kontroli drogowej 45-latka w Seacie. Rutynowa czynność szybko zamieniła się w festiwal wykroczeń i przestępstw: prawo jazdy zatrzymane, marihuana w kieszeni, ważny przegląd techniczny pojazdu – dawno nieaktualny. Okazało się, że mężczyzna był poszukiwany do odbycia kary 6 miesięcy więzienia. Skończyło się na tym, że zamiast jechać dalej, pojechał prosto do paki – starej kary plus nowe zarzuty (kierowanie bez uprawnień + posiadanie narkotyków), a za to grozi mu kolejne do 3 lat.

Gdy list gończy spotyka się z Seatem bez przeglądu

W powiecie kluczborskim tempo było jeszcze wyższe. Tylko w ciągu kilku dni funkcjonariusze zatrzymali trzy osoby ścigane przez wymiar sprawiedliwości. Dwie z nich figurowały na listach gończych wydanych przez sądy.
Najbardziej spektakularny przypadek to 32-letni mieszkaniec powiatu – uznany za uzbrojonego i niebezpiecznego. Jego zatrzymanie wymagało wsparcia kontrterrorystów z Opola (SPKP). Nie był to więc kolejny „mandatowy delikwent”, tylko człowiek, przy którym trzeba było zachować najwyższą ostrożność.

Te cztery historie z kilku dni dzieli bardzo wiele – od zwykłego „lekceważenia prawa” po realne zagrożenie dla otoczenia. Łączy je natomiast jedno: wszyscy ci mężczyźni w pewnym momencie uznali, że mogą jeździć, chodzić, żyć tak, jakby wyrok, nakaz czy list gończy ich nie dotyczył. Policja pokazała, że dotyczy – i to bardzo.

Prawo nie znika, kiedy przestajemy na nie patrzeć. Ono czeka – czasem w postaci dzielnicowego przy światłach, czasem w asyście kontrterrorystów pod blokiem. Można próbować je ignorować tydzień, miesiąc, rok… ale prędzej czy później rachunek i tak przyjdzie – najczęściej z odsetkami w postaci dodatkowych zarzutów i dłuższego pobytu za kratami.
Może więc zamiast liczyć na to, że „jakoś się rozejdzie”, warto po prostu załatwić sprawę – zanim seat bez przeglądu, marihuana w kieszeni i list gończy zamienią zwykły dzień w początek wieloletniej odsiadki.
Bo policja na Opolszczyźnie najwyraźniej nie ma zamiaru odpuszczać. I bardzo dobrze.

Gdy list gończy spotyka się z Seatem bez przeglądu

 

Fot. Opolska Policja

 

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.