Tej energii nie da się zmierzyć żadnym barometrem. Można ją za to przeliczyć na złotówki, euro, korony, a nawet franki szwajcarskie. 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jeszcze oficjalnie „stygnie”, bo aukcje internetowe będą hulać aż do połowy lutego, ale to, co już wiemy z lokalnych sztabów, pozwala postawić jedną diagnozę: nasze serca mają się świetnie i pompują rekordowe ilości dobra.

Opole dyktuje tempo

Zacznijmy od stolicy regionu, bo Opole uderzyło w tym roku z siłą godną festiwalowego amfiteatru. Wstępny wynik to oszałamiające 875 042 zł! To efekt pracy setek wolontariuszy, którzy do samych puszek uzbierali okrągłe 450 tysięcy złotych. Jednak prawdziwe szaleństwo działo się na scenie. Wyobraźcie sobie, że legendarne Złote Serduszko poszło pod młotek za 150 tysięcy złotych – to o 40 tysięcy więcej niż w analogicznym momencie rok temu. Jeśli to jest tylko „wstęp”, to strach  pomyśleć, co pokaże licznik końcowy w marcu.

Swoje „trzy grosze”, a w zasadzie ponad pięć tysięcy, jeszcze w sobotę, dorzucił też Ryszard Druch. Na jego aukcji udało się zebrać ponad 5 000 zł, co jest wynikiem dwukrotnie lepszym niż w ubiegłym roku. To jasny sygnał: apetyt na pomaganie rośnie w miarę jedzenia.

Powiaty nie zostają w tyle

 W Namysłowie serca zabiły w rytmie 145 167,02 zł. I choć lokalni organizatorzy skromnie zauważają, że rekord tym razem nie padł, to umówmy się – taka kwota to potężny zastrzyk realnej pomocy dla dzieciaków. Równie imponująco zaprezentowały się Strzelce Opolskie, gdzie licznik zatrzymał się na 130 138,45 zł (plus blisko 180 euro wrzuconych do puszek „przy okazji”).

Z kolei w Kędzierzynie-Koźlu już teraz wiadomo o kwocie przekraczającej 120 tysięcy złotych, co tylko potwierdza, że tamtejszy sztab ma silniki o mocy odrzutowca.

Każda moneta ma znaczenie

Piękno WOŚP tkwi w tym, że pomoc nie ma jednej waluty ani jednej skali. W Prudniku podsumowano finał kwotą 80 241,50 zł, ale tamtejsze puszki wyglądały jak kantor podróżnika. Znaleziono w nich m.in. czeskie korony (952,20), funty, franki, a nawet kanadyjskie centy. To dowód na to, że Orkiestra gra wszędzie tam, gdzie bije polskie serce, niezależnie od paszportu.

Rekordowe nastroje panują w Głuchołazach, gdzie miasto i gmina wykręciły wynik 57 181,43 zł. Sukcesami dzielą się też inne miejscowości, które pokazują, że wspólnota to potęga:

  • Głubczyce: 50 555,88 zł

  • Popielów: 25 715,40 zł

  • Brynica: 20 650,94 zł (tamtejszy sztab wciąż jest w pozytywnym szoku!)

  • Paczków: 19 118,22 zł (tylko z puszek stacjonarnych!)

  • Dobrodzień: 11 052,07 zł

  • Niemodlin  39 020,03zł

 

Nowe informacje wciąż spływają: W Kluczborku zebrano do puszek i na aukcjach 128 567,25zł, w Głogówku – 47 810,25zł a w Reńskiej Wsi -28 441,64zł, 61 euro i jedną koronę czeską itd.

To dopiero przygrywka

Warto pamiętać, że te wszystkie liczby – choć już teraz robią wrażenie – to tylko fundament. Przed nami jeszcze rozliczenia e-skarbonek i finały aukcji internetowych, które potrwają do 16 lutego. Fundacja oficjalny wynik ogłosi dopiero pod koniec marca, ale już dziś możemy sobie pogratulować.

Niezależnie od tego, czy do puszki wpadło 150 tysięcy za złote serce, czy 1,35 dolara w Prudniku – każda z tych kwot to realne wsparcie dla zdrowia i bezpieczeństwa najmłodszych. Opolszczyzna po raz kolejny udowodniła, że w pomaganiu nie ma sobie równych. Gramy dalej? Oczywiście! Do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Fot. melonik

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.