Marszałkowska Inicjatywa Sołecka znów wyszła w teren. Tym razem do powiatów głubczyckiego i prudnickiego – tam, gdzie samorząd zaczyna się od rozmowy, a kończy na bardzo konkretnych zmianach w codziennym życiu mieszkańców.

W Głubczycach i Prudniku nie było wielkich deklaracji ani spektakularnych konferencji. Były za to projekty, które dokładnie trafiają w lokalne potrzeby. Doposażone place zabaw, uporządkowane tereny rekreacyjne, lepiej wyposażone świetlice, nowe oświetlenie, drogi lokalne i zaplecze techniczne. Rzeczy, które może nie trafiają na ogólnopolskie paski informacyjne, ale za to codziennie służą mieszkańcom.

Marszałkowska Inicjatywa Sołecka od lat działa według tej samej, sprawdzonej zasady: pieniądze idą tam, gdzie wiadomo, na co są potrzebne. A najlepiej wiedzą to sami mieszkańcy sołectw. To oni wskazują, że brakuje światła na drodze, bezpiecznego miejsca dla dzieci, stołów i ławek do spotkań czy sprzętu, który pozwoli zorganizować festyn, zebranie albo zwykłe sąsiedzkie spotkanie.

Podczas spotkania z przedstawicielami sołectw z powiatów głubczyckiego i prudnickiego wręczono pamiątkowe tabliczki – symboliczne, ale ważne. Domykają realizację projektów i zostają w przestrzeni wsi jako cichy dowód, że coś zostało zrobione wspólnie: przez mieszkańców, samorządy i województwo.

Właśnie na tym poziomie najlepiej widać sens Marszałkowskiej Inicjatywy Sołeckiej. Nie w tabelkach i sprawozdaniach, lecz w miejscach, które zaczynają działać lepiej niż wcześniej. W świetlicach, które znów tętnią życiem. W placach zabaw, na których jest bezpieczniej. W drogach i oświetleniu, które ułatwiają codzienne funkcjonowanie.

Mówimy o drobnych inwestycjach, które mają długą żywotność. Bo kiedy porządkuje się lokalną przestrzeń i wzmacnia miejsca wspólne, efekty zostają na lata. A Marszałkowska Inicjatywa Sołecka po raz kolejny pokazuje, że właśnie od takich „małych” spraw zaczyna się duża, dobrze działająca samorządność.

Fot. UMWO

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.