Sejm dokonał przełomowego wyboru, powołując sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wśród nich kluczową postacią jest Anna Korwin-Piotrowska – dotychczasowa prezeska Sądu Okręgowego w Opolu, której droga do TK prowadziła przez sale sądowe, europejskie trybunały i walkę o godność sędziego. Choć jej kandydatura zyskała wymaganą większość, przyszłość instytucji wciąż wisi na włosku z powodu politycznego pata.

Wybór nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego to nie tylko rutynowa procedura parlamentarna, ale przede wszystkim próba odzyskania sterowności przez najważniejszy organ kontroli prawa w Polsce. Centralną postacią tego rozdania stała się sędzia Anna Korwin-Piotrowska, postać o życiorysie, który mógłby posłużyć za scenariusz walki o niezawisłość polskiego sądownictwa.

Od Kędzierzyna do Strasburga

Kariera sędzi Korwin-Piotrowskiej to ponad ćwierć wieku doświadczenia orzeczniczego. Zaczynała w 1999 roku w Sądzie Rejonowym w Kędzierzynie-Koźlu, by z czasem objąć stery w Sądzie Okręgowym w Opolu. Specjalizuje się w trudnych sprawach gospodarczych, ale to jej postawa obywatelska odbiła się najgłośniejszym echem.

Warto przypomnieć, że w 2017 roku została odwołana przez Ziobrę z funkcji wiceprezesa sądu za pośrednictwem… faksu. Nie poddała się jednak tej decyzji. Sprawę skierowała do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, co ostatecznie zakończyło się ugodą z Rzeczpospolitą Polską w 2022 roku. To właśnie ta niezłomność oraz zaangażowanie w mediacje sądowe sprawiły, że stała się naturalną kandydatką koalicji rządzącej.

„Sędzia Korwin-Piotrowska przez lata pracy udowodniła, że jest nie tylko doskonałą specjalistką, ale i osobą o niezwykłej odwadze cywilnej. Jej wybór to sygnał, że profesjonalizm i wierność zasadom w końcu są w cenie” – wybrzmiewało w sejmowych kuluarach.

Głosowanie w cieniu podziałów

Sejmowa arytmetyka była dla nowej sędzi łaskawa. Za jej powołaniem opowiedziało się 236 posłów, przy 185 głosach sprzeciwu. Wraz z nią do TK wejdą tacy eksperci jak Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski czy Marcin Dziurda. Nie obyło się jednak bez niespodzianek – jedna z posłanek PiS, Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, niespodziewanie poparła prof. Taborowskiego, wyłamując się z partyjnej dyscypliny.

Z kolei posłowie partii Razem, ustami Marceliny Zawiszy, alarmowali o pogłębiającym się chaosie:

„Do niedawna jedna strona kwestionowała Trybunał, teraz nastąpi zamiana ról. Będziemy mieć dwóch przewodniczących i wzajemne nieuznawanie się. W ten sposób nie wyjdziemy z prawnego bagna, w którym tkwimy po uszy.”

Co dalej? Scenariusz walki o ślubowanie

Mimo dokonanego wyboru, sędzia Korwin-Piotrowska i pozostali wybrani nie mogą jeszcze zasiąść do orzekania. Kluczowe są teraz kroki Prezydenta Karola Nawrockiego. Zgodnie z prawem, powinien on niezwłocznie przyjąć ślubowanie od nowych sędziów. Jednak polityczna atmosfera sugeruje, że może dojść do blokady.

Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek już teraz apeluje do głowy państwa:

„Prezydent ma konstytucyjny obowiązek odebrać ślubowanie bezzwłocznie. Liczymy, że nastąpi to w przyszłym tygodniu. Jeśli jednak dojdzie do próby łamania ustawy zasadniczej, mamy przygotowany plan B, który wdrożymy w odpowiednim momencie.”

Nowy skład, stare problemy

Sytuacja jest skomplikowana. Obecnie w TK zasiada tylko dziewięciu sędziów, a ich status jest regularnie podważany przez obecną większość parlamentarną. Wybór sędzi z Opola ma być krokiem ku stabilizacji, ale bez współpracy z Kancelarią Prezydenta Polska może utknąć w systemie „dwóch trybunałów”, gdzie wyroki zależą od tego, kto akurat uznaje dany skład orzekający.

Dla Anny Korwin-Piotrowskiej to największe wyzwanie w dotychczasowej karierze. Przejście z pozycji sędziego liniowego, nagradzanego mianem „Lidera Społecznego”, do centrum polityczno-prawnego cyklonu, jakim jest dzisiejszy TK, będzie wymagało nie tylko wiedzy, ale i stalowych nerwów.

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.