W świecie, w którym najgłośniej słychać krzyk i pośpiech, czasem to spokojny głos w słuchawce potrafi uratować życie. Tak właśnie zrobił mł. asp. Jacek Wróbel – policjant, który zamiast komend wybrał empatię, a zamiast presji dał 22‑latce z powiatu strzeleckiego coś, czego najbardziej potrzebowała: poczucie, że ktoś naprawdę jej słucha.

Są takie interwencje, które nie trafiają na pierwsze strony gazet, bo nie ma w nich pościgów, spektakularnych zatrzymań ani efektownych konferencji. Jest za to człowiek w kryzysie i drugi człowiek, który wyciąga do niego rękę. W niedzielne popołudnie, gdy większość z nas myślała o obiedzie albo drzemce, strzelecka policja dostała informację, że ze szpitala oddaliła się młoda kobieta – zraniona, zagubiona, w bardzo trudnym stanie psychicznym.

Patrol ruszył w teren, ale kluczowe okazało się coś zupełnie innego niż radiowóz i sygnały świetlne. Policjant Jacek Wróbel po prostu zadzwonił. Po drugiej stronie była cisza, nieufność, strach. I ta najtrudniejsza bariera: „nie powiem, gdzie jestem”.

To moment, w którym wielu z nas by odpuściło. Ale on nie odpuścił. Rozmawiał. Słuchał. Nie naciskał. Dawał przestrzeń. I krok po kroku zdobywał zaufanie dziewczyny, która – choć sama już nie wiedziała, jak prosić o pomoc – jednak odebrała telefon.

W końcu powiedziała, gdzie jest. Stacja PKP. Mundurowi pojechali natychmiast. Zdążyli. A to słowo w takich sytuacjach znaczy wszystko.

22‑latka trafiła pod opiekę medyczną. I – co najważniejsze – nie została sama. Później przyznała, że rozmowa z policjantem miała dla niej ogromne znaczenie. Że to właśnie ona była tym cienkim mostem, po którym udało jej się przejść z chaosu do bezpieczeństwa.

To nie jest historia o bohaterstwie w hollywoodzkim stylu. To historia o empatii, która w policyjnym mundurze wcale nie jest oczywistością, choć powinna być. O człowieku, który w odpowiednim momencie potrafił być nie tylko funkcjonariuszem, ale przede wszystkim kimś, kto widzi w drugim człowieku więcej niż „interwencję”.

I może warto o tym pamiętać – że kryzys psychiczny nie wybiera dnia ani godziny. Że nie jest powodem do wstydu. Że pomoc istnieje, działa i potrafi przyjść na czas. A czasem zaczyna się od jednego telefonu i jednego zdania wypowiedzianego spokojnym głosem.

Bo w sytuacjach, gdy życie zaczyna się chwiać, nie zawsze potrzeba wielkich słów. Czasem wystarczy, by ktoś po prostu był po drugiej stronie.


Pamiętajmy, że w sytuacjach kryzysowych nie jesteśmy sami. Warto szukać wsparcia u bliskich, specjalistów oraz służb, które są po to, by pomagać.

W sytuacjach kryzysowych warto korzystać z pomocy wykwalifikowanych specjalistów. Przypominamy o dostępnych numerach pomocowych:

  • 116 123 – Ogólnopolska Poradnia Telefoniczna dla Osób Przeżywających Kryzys Emocjonalny, czynny całodobowo;
  • 116 111 – Bezpłatny Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży, czynny całodobowo;
  • 800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka, czynny całodobowo;
  • 800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym, czynny całodobowo.

W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia należy niezwłocznie zadzwonić pod numer alarmowy 112.

Gdy liczy się jedno dobre słowo

Fot. Opolska Policja

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.