Dwa lata temu świat obiegła elektryzująca wiadomość o odkryciu w Krogulnej pod Namysłowem. Dziś, gdy emocje opadły, historia zatacza koło: państwo nagradza znalazców, a bezcenny zabytek otrzymuje szansę na drugie życie. To opowieść o tym, że wielka historia nie zawsze mieszka w muzeach – czasem drzemie pod warstwą kurzu na naszych własnych poddaszach.
Historia zna wiele przypadków, w których bezcenne artefakty przepadały na zawsze, bo ich odkrywcy nie rozumieli wagi tego, co trzymają w dłoniach. Na szczęście Anna i Dariusz Dreksowie z Krogulnej wybrali inną drogę. Kiedy w 2022 roku, podczas porządkowania strychu starego domu, natknęli się na dwa potężne, nadgryzione zębem czasu woluminy, nie potraktowali ich jako makulatury. Intuicja podpowiedziała im, że obcują z czymś wyjątkowym.
Dziś wiemy już na pewno: to były dwa egzemplarze Biblii Brzeskiej z 1563 roku – pierwszego pełnego przekładu Pisma Świętego na język polski z języków oryginalnych. To kamień milowy naszej literatury, wydany pod mecenatem Mikołaja Radziwiłła Czarnego, z którego do dziś przetrwało zaledwie około 140 sztuk na całym świecie.
Powrót do przeszłości: Co wydarzyło się dwa lata temu?
Warto przypomnieć ten moment z 2022 roku. Znalezisko było sensacją nie tylko regionalną. Dwa egzemplarze, z których jeden zachował się w zaskakująco dobrym stanie, a drugi wymagał natychmiastowej interwencji, trafiły najpierw do Archiwum Państwowego w Opolu. Tam poddano je niezbędnej dezynfekcji – pierwszej pomocy, która miała zatrzymać proces niszczenia papieru i atramentu. Już wtedy było wiadomo, że to odkrycie dekady na Opolszczyźnie. Pytanie brzmiało: co dalej?
Dwa egzemplarze Biblii Brzeskiej znalezione pod Namysłowem trafiły do Archiwum Państwowego w Opolu
Kultura to nie tylko mury, to ludzie
Wizyta wiceministry kultury Bożeny Żelazowskiej w Opolu stała się symboliczną klamrą dla tej historii. Wręczenie nagrody finansowej państwu Dreksom to coś więcej niż tylko ustawowa gratyfikacja. To czytelny sygnał: „Dziękujemy za obywatelską postawę”. Gdyby nie ich decyzja, Biblia mogłaby nigdy nie trafić w ręce specjalistów z Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Opolu, którzy teraz podejmą się żmudnej misji ratowania zniszczonego woluminu.
Podczas spotkania z ust wiceministry padły ważne słowa o tym, że zabytki budują tożsamość regionu. I trudno się z tym nie zgodzić, patrząc na listę 18 podmiotów, które otrzymały łącznie blisko 7 milionów złotych na ratowanie lokalnego dziedzictwa. Pieniądze te trafią m.in. na renowację opolskiej katedry czy mniejszych obiektów sakralnych i świeckich, które są kręgosłupem naszej wspólnej pamięci.
Czekając na wielki powrót
Dziś Biblia Brzeska jest bezpieczna. Przeszła „kwarantannę”, została odgrzybiona i czeka na profesjonalną konserwację. Znalazcy, choć cieszą się z nagrody, z nieskrywanym wzruszeniem przyznają, że najbardziej czekają na moment, gdy będą mogli zobaczyć te księgi po renowacji – już nie jako zakurzone znalezisko ze strychu, ale lśniący diament polskiej kultury.
Opolszczyzna po raz kolejny udowodniła, że jest miejscem, gdzie historia żyje tuż za ścianą, a dbałość o nią jest wspólnym obowiązkiem – od ministra, przez konserwatora, aż po właściciela starego domu w małej wsi. Biblia Brzeska zostaje u nas. W najlepszych rękach.
Fot. melonik, OUW















































