Po dzisiejszej wizycie mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że każda wydana złotówka była przemyślana i procentuje” – powiedział przewodniczący komisji oceniającej Europejską Nagrodę Odnowy Wsi. Te słowa, wraz z komentarzem o „bardzo wysoko zawieszonej poprzeczce”, zacytował później Marek Śmiech, dodając od siebie: „Jestem dumny i szczęśliwy, że mogę być cząstką naszej społeczności”.

Człowiek patrzy na wieś i myśli: No dobrze, ale gdzie tu jest haczyk? Bo przecież nie może być tak, że wszystko działa, ludzie się angażują, projekty idą do przodu, a komisja z Europy wyjeżdża z uśmiechem, zamiast z notatnikiem pełnym „uwag do poprawy”. A jednak – w Walcach może.

Kiedy przewodniczący komisji oceniającej wypowiadał swoje zdanie o „każdej złotówce, która procentuje”, nie brzmiał jak urzędnik odhaczający punkty regulaminu. Brzmiał jak ktoś, kto naprawdę zobaczył społeczność, która nie tylko mówi o rozwoju, ale go codziennie praktykuje. A Marek Śmiech, cytując te słowa, nie ukrywał dumy – i trudno mu się dziwić.

Gmina Walce nie udaje, że jest czymś, czym nie jest. Pilnuje tego skrzętnie wójt – Rafał Miczka. Nie maluje trawy na zielono przed wizytą komisji, nie stawia dekoracji z tektury, które mają wyglądać jak „nowoczesne rozwiązania dla seniorów”. Tu naprawdę nowoczesne rozwiązania dla seniorów. I naprawdę inwestycje w najmłodszych. I naprawdę jest wspólnota, która nie kończy się na deklaracjach.

Justyna Osiecka‑Sułek z Departamentu Rozwoju Wsi i Rolnictwa podkreśliła, że Walce wyróżniają się troską o dziedzictwo, kulturę i ludzi. I trudno się z nią nie zgodzić, bo w Walcach nawet wianek majowy ma swoją filozofię – symbol życzliwości, pamięci i wdzięczności. Maria Żmija‑Glombik opowiadała o nim z taką dumą, jakby mówiła o lokalnym skarbie wpisanym na listę UNESCO.

W innych miejscach motto konkursu bywa traktowane jak ozdobnik. W Walcach  jak instrukcja obsługi życia społecznego. Tu naprawdę spotykają się wszystkie pokolenia, wszystkie sołectwa, wszystkie organizacje. Tu naprawdę ludzie współtworzą przestrzeń, zamiast tylko narzekać na Facebooku.

A kiedy komisja odwiedza Walce, Stradunię i Brożec, nie ogląda „pokazu przygotowanego na tę jedną okazję”. Ogląda codzienność  i to taką, której nie trzeba pudrować.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy opolskie wsie robią wrażenie na europejskich jurorach. Ujazd, Dąbrowa, Popielów, Jemielnica – lista jest długa i całkiem prestiżowa. Ale Walce mają w sobie coś, co trudno skopiować: naturalność. Nic na pokaz, nic na siłę, nic „pod konkurs”.

A wójt? Wójt tylko potwierdza oczywistość. Rafał Miczka mówi o mieszkańcach z dumą, która nie brzmi jak obowiązkowy fragment przemówienia. Bo jeśli ktoś widzi ich codziennie – ich pracę, ich inicjatywy, ich upór – to wie, że ta nominacja nie jest przypadkiem.

I na koniec – ta poprzeczka

„Zawiesiliście poprzeczkę bardzo wysoko” – powiedział przewodniczący komisji. To zdanie ma w sobie coś więcej niż pochwałę. To jest diagnoza. Bo Walce nie startują w konkursie po to, żeby „się pokazać”. One po prostu robią swoje – i robią to tak dobrze, że Europa musi to zauważyć.

A jeśli jesienią okaże się, że nagroda trafi właśnie tutaj? Cóż… Nikt nie będzie zaskoczony. Może tylko trochę wzruszony.

Fot. Gmina Walce, UMWO

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.