W Instytucie Śląskim w Opolu znów zabrzmiały nazwiska ludzi, którzy próbują opisać Śląsk nie przez polityczne slogany, lecz przez archiwa, rodzinne historie, kuchnię, dawne księstwa i pamięć codzienności. XXXV gala Nagrody im. Jana i Wojciecha Wawrzynków była przypomnieniem, że historia regionu nadal żyje – i że wciąż znajdują się młodzi badacze gotowi poświęcać lata pracy, by ją zrozumieć.
W tegorocznej edycji konkursu główną nagrodę otrzymał mgr Maciej Zawistowski z Uniwersytetu Warszawskiego za pracę „Zmiany kultury kulinarnej na Dolnym Śląsku w latach 1945–1956”. Już sam temat pokazuje, jak bardzo zmieniło się współczesne śląskoznawstwo. Dawniej badano głównie granice, powstania, konflikty narodowościowe czy politykę. Dziś równie ważna okazuje się pamięć o smaku powojennej zupy, chleba pieczonego z niedoboru, kresowych przepisów przywiezionych do Wrocławia czy spotkania tradycji ludzi, którzy po wojnie znaleźli się na Dolnym Śląsku z różnych stron Europy.
Laureat mówił o swojej więzi z regionem niemal jak o zobowiązaniu. W jego słowach pobrzmiewało coś, co bardzo często przewija się w historii tej nagrody – przekonanie, że Śląsk nie jest jedynie przedmiotem badań, ale częścią osobistej biografii. Podobnie mówił wyróżniony mgr Radosław Skrzypek, autor pracy o otoczeniu Piastów bytomsko-kozielskich. Dla niego średniowieczne dokumenty okazały się drogą do własnych korzeni.
To właśnie w tym tkwi niezwykłość Nagrody Wawrzynków. Od 1991 roku konkurs organizowany przez Instytut Śląski nie nagradza wyłącznie poprawnych prac magisterskich. Nagradza ludzi, którzy próbują odpowiedzieć na pytanie, czym właściwie jest Śląsk – kraina pogranicza, pamięci, migracji i nieustannego mieszania się kultur.
Nagroda początkowo funkcjonowała jako Nagroda im. Wojciecha Wawrzynka. Z czasem rozszerzono ją również o Jana Wawrzynka — braci związanych z polskim ruchem narodowym na Górnym Śląsku, działaczy społecznych i ludzi głęboko zaangażowanych w obronę polskości regionu jeszcze przed wojną. Ich nazwiska nie są dziś może powszechnie rozpoznawalne poza Śląskiem, ale właśnie dlatego ta nagroda ma szczególny sens. Przypomina bowiem, że historia regionu tworzy się nie tylko wokół wielkich polityków, ale także lokalnych społeczników, nauczycieli, publicystów i animatorów kultury.
W tegorocznej gali było zresztą wiele symboliki. Jubileuszowa wystawa „Strażnicy dziedzictwa. Ci, którzy tworzą historię Śląska” pokazała nie tylko samych Wawrzynków, lecz także ludzi stojących za konkursem – rodziny, organizatorów, badaczy i uczestników kolejnych edycji. To ważne, bo przez trzy i pół dekady wokół nagrody wyrosło całe środowisko śląskoznawcze.
I właśnie tam można odnaleźć niezwykłe biografie dawnych laureatów. Jedną z pierwszych nagrodzonych była Diana Bzdyra – dziś znana jako Diana Rudnik. Zanim trafiła do ogólnopolskich mediów, pisała na Uniwersytecie Opolskim pracę poświęconą Markowi Jodłowskiemu – opolskiemu poecie, krytykowi teatralnemu i animatorowi kultury. Już wtedy widać było coś charakterystycznego dla wielu laureatów konkursu: przekonanie, że regionalna historia i kultura są równie ważne jak „wielkie” tematy ogólnopolskie.
Przez konkurs przewinęły się dziesiątki prac dotyczących parafii, lokalnych elit, mniejszości narodowych, historii przemysłu, architektury czy życia codziennego. Wśród laureatów znaleźli się badacze związani z Uniwersytetem Opolskim, Uniwersytetem Wrocławskim i innymi uczelniami regionu. Niektóre z tych prac później stawały się książkami, inne pozostawały niszowe – ale wszystkie dokładały fragment do ogromnej układanki śląskiej pamięci.
To szczególnie ważne dziś, kiedy historia coraz częściej staje się narzędziem politycznych sporów. Konkurs Wawrzynków przypomina tymczasem, że prawdziwe badanie regionu wymaga cierpliwości, pokory wobec źródeł i uważności wobec lokalnych doświadczeń. Nie da się opowiedzieć Śląska jednym hasłem ani jedną flagą. Można go natomiast próbować zrozumieć poprzez historie zwykłych ludzi – rycerzy z księstw piastowskich, przesiedleńców przywożących przepisy kulinarne po wojnie czy lokalnych społeczników budujących kulturę regionu.
Dlatego wtorkowa gala w Instytucie Śląskim była czymś więcej niż wręczeniem dyplomów. Była dowodem, że mimo upływu czasu Śląsk nadal inspiruje młodych badaczy. A dopóki oni chcą o nim pisać, dopóty region nie stanie się jedynie przypisem w podręcznikach historii.
Fot. Instytut Śląski











