To nie będzie zwykła modernizacja. Filharmonia Opolska przygotowuje się do jednej z największych technologicznych przemian w swojej historii. Powstanie obiekt bardziej dostępny, energooszczędny i wyposażony w rozwiązania, które dziś spotkać można jedynie w najbardziej zaawansowanych salach koncertowych świata.

Przez lata melomani przychodzili do Filharmonii Opolskiej przede wszystkim dla muzyki. Wkrótce do tego doświadczenia dołączy jeszcze jeden element – technologia, która ma stać się niewidzialna.

Brzmi paradoksalnie, ale właśnie taki jest cel planowanej modernizacji.

Wartość inwestycji przekroczy 9,2 miliona złotych. Projekt obejmuje modernizację systemów dźwiękowych, oświetleniowych, elektroenergetycznych oraz szereg rozwiązań zwiększających dostępność budynku.

Chcemy, by Filharmonia Opolska była nie tylko najnowocześniejszym obiektem tego typu w regionie, ale również miejscem całkowicie dostępnym dla wszystkich odbiorców kultury – mówił dyrektor Maciej Fortuna.

Projekt finansowany jest z funduszy europejskich i środków samorządu województwa. Oprócz głównej inwestycji przewidziano również dodatkowe działania związane z dostępnością.

Powstaną nowe rozwiązania dla osób z niepełnosprawnościami ruchowymi, specjalne oznakowania dla osób słabowidzących, toalety dostosowane do potrzeb osób z ograniczeniami ruchowymi oraz nowa winda.

Jednak najbardziej fascynująca część przedsięwzięcia dotyczy dźwięku.

O szczegółach opowiadał Łukasz Kaźmierczak z firmy Audio Plus – jeden z ludzi odpowiedzialnych za wdrożenie technologii, która jeszcze kilka lat temu wydawała się niemożliwa do zastosowania w tradycyjnych salach koncertowych.

Historia zaczyna się od francuskiego fizyka Christiana Heila, twórcy firmy L-Acoustics, który już raz zrewolucjonizował świat nagłośnienia. To właśnie on stworzył słynny system liniowy przypominający kształtem banan, dziś obecny praktycznie na wszystkich dużych scenach koncertowych świata.

Kilka lat temu Heil zaproponował kolejną rewolucję – system imersyjny.

Naszym celem jest sytuacja, w której słuchacz zapomina, że wokół niego działa jakakolwiek technologia. Tak jak nikt nie mówi o wentylacji, kiedy działa idealnie, tak samo chcemy, by mówiło się wyłącznie o akustyce sali i muzyce.

System imersyjny zmienia sposób odbioru koncertu. W klasycznym układzie stereo najlepiej słyszą osoby siedzące dokładnie pośrodku widowni. W praktyce stanowią one niewielki odsetek publiczności.

Nowa technologia ma sprawić, że lokalizacja instrumentów na scenie będzie słyszalna dla niemal wszystkich uczestników koncertu niezależnie od miejsca zajmowanego na widowni.

To jednak nie koniec.

Projektanci chcą wykorzystać system także do przełamywania barier związanych z niepełnosprawnością słuchową.

Nie chcemy, żeby osoby z problemami słuchu słyszały jedynie „coś”. Chcemy, by mogły uczestniczyć w koncercie na równych prawach z pozostałymi słuchaczami.

To szczególnie istotne w czasach, gdy problemy ze słuchem coraz częściej dotyczą nie tylko seniorów, ale również młodych ludzi.

Modernizacja obejmie również nowe multimedia, energooszczędne rozwiązania elektryczne oraz całkowicie przebudowaną infrastrukturę techniczną.

Samorząd województwa przeznaczył dodatkowo 1,5 mln zł na modernizację instalacji elektrycznych i rozdzielni, które muszą sprostać wymaganiom nowego wyposażenia.

W czasie remontu działalność artystyczna nie zostanie zawieszona. Koncerty będą odbywać się między innymi w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym oraz w Państwowej Szkole Muzycznej.

Jeżeli wszystkie prace przebiegną zgodnie z planem, pod koniec roku melomani wrócą do zupełnie odmienionej sali.

I choć większość odwiedzających być może nigdy nie zauważy skomplikowanych systemów ukrytych za ścianami, właśnie wtedy inwestycja będzie mogła zostać uznana za pełny sukces. W świecie akustyki najwyższym komplementem jest bowiem sytuacja, gdy technologia staje się niewidoczna, a pozostaje wyłącznie muzyka.

Fot. Kapitan

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.