Opolskie szpitale są dobre. Problem w tym, że nawet bardzo dobre placówki, działając osobno, mogą przegrać wyścig o wielkie pieniądze, nowoczesny sprzęt i rozwój z medycznymi gigantami z Wrocławia, Katowic czy Poznania. Województwo opolskie i Uniwersytet Opolski chcą sprawdzić, czy lekarstwem na ten problem może być stworzenie jednego, znacznie silniejszego organizmu medycznego.

Zarząd Województwa Opolskiego i Uniwersytet Opolski podpisali  list intencyjny otwierający rozmowy o możliwej konsolidacji czterech opolskich szpitali. Chodzi o Opolskie Centrum Onkologii, Kliniczne Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii, Szpital Specjalistyczny im. św. Jadwigi oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu.

Od razu ważne zastrzeżenie: nikt jeszcze szpitali nie połączył. Nie zapadła też ostateczna decyzja. Rozpoczynają się analizy, liczenie korzyści, sprawdzanie zagrożeń i możliwości prawnych oraz organizacyjnych. Ostateczne słowo należeć będzie do radnych Sejmiku Województwa Opolskiego. Ale nie ma co udawać, że chodzi o drobną korektę organizacyjną. Jeśli pomysł dojdzie do skutku, będzie to jedna z największych zmian w opolskiej ochronie zdrowia od lat.

Marszałek województwa Szymon Ogłaza przypomina, że Opolskie już raz zdecydowało się na podobny, odważny krok. Dziewięć lat temu Wojewódzkie Centrum Medyczne zostało przekazane Uniwersytetowi Opolskiemu i przekształcone w szpital kliniczny. Bez tej decyzji trudno byłoby dziś mówić o tak dynamicznym rozwoju kierunku lekarskiego w Opolu.

– Duży, zintegrowany organizm to większe bezpieczeństwo. To silniejszy gracz, który może skuteczniej negocjować z Narodowym Funduszem Zdrowia, skuteczniej pozyskiwać środki na inwestycje, a dla pacjenta oznacza to po prostu szansę na więcej sfinansowanych procedur i krótsze kolejki – podkreśla marszałek województwa opolskiego Szymon Ogłaza.

I właśnie pieniądze są jednym z najważniejszych argumentów tej rozmowy. Nie dlatego, że zdrowie należy przeliczać wyłącznie na złotówki. Dlatego, że bez pieniędzy nie ma nowych oddziałów, sprzętu, diagnostyki i leczenia.

Opolszczyzna boleśnie przekonała się, że w konkursach o ogromne środki małe i rozproszone placówki nie zawsze są w stanie rywalizować z wielkimi centrami klinicznymi.

Wicemarszałkini województwa opolskiego Zuzanna Donath-Kasiura przypomina o około 150 milionach złotych na onkologię i 100 milionach na pediatrię, których regionowi nie udało się pozyskać.

– Przegrywaliśmy te pieniądze między innymi ze względu na siłę i wielkość konkurujących z nami ośrodków – podkreśla Zuzanna Donath-Kasiura.

To chyba najbardziej brutalny, ale jednocześnie najbardziej zrozumiały argument w całej tej dyskusji. W ochronie zdrowia nie wystarczy dziś być dobrym. Trzeba mieć odpowiednią skalę, zaplecze kliniczne i naukowe oraz siłę pozwalającą konkurować o setki milionów złotych.

Pacjent ma nie wędrować od szpitala do szpitala

W założeniu konsolidacja nie ma oznaczać medycznej „urawniłowki”. Poszczególne placówki mają zachować samodzielność medyczną i możliwość kształtowania polityki zdrowotnej w swoich specjalistycznych obszarach.

Wspólne mają być przede wszystkim siła, potencjał i możliwości.

– Wszystkie podejmowane przez nas działania wynikają wyłącznie z troski o pacjentów oraz chęci zapewnienia rozwoju szpitalom. Dla pacjentów połączenie potencjału szpitali może oznaczać przede wszystkim szybszą diagnostykę, lepszy dostęp do specjalistów i kompleksową opiekę – zapewnia wicemarszałkini Zuzanna Donath-Kasiura.

Jeśli plany się powiodą, w Opolu mogłyby powstać silne centra kliniczne: pediatrii, zdrowia kobiety, onkologii, chorób sercowo-naczyniowych, neurologii i neurorehabilitacji oraz zdrowia psychicznego.

Dla pacjenta nazwa struktury organizacyjnej ma oczywiście znaczenie drugorzędne. Pacjent chce wiedzieć, kiedy zostanie zdiagnozowany, kto go będzie leczył i czy po operacji ktoś sprawnie pokieruje go na rehabilitację.

Dyrektor generalny Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu Dariusz Madera przekonuje, że właśnie tutaj może pojawić się jedna z największych korzyści.

– Dla pacjenta oznacza to przede wszystkim krótszą, bezpieczniejszą i bardziej kompletną ścieżkę – od diagnozy, przez leczenie, rehabilitację aż do wyzdrowienia czy poprawy stanu zdrowia – mówi Dariusz Madera.

W praktyce może to oznaczać lepsze połączenie opolskiej onkologii z zapleczem zabiegowym, diagnostyką i intensywnym nadzorem. To również możliwość wspólnego wykorzystywania drogiego, wysokospecjalistycznego sprzętu i łatwiejszych konsultacji lekarzy różnych specjalności.

Bo naprawdę trudno znaleźć sens w sytuacji, w której kilka dobrych szpitali w jednym mieście działa obok siebie, każdy buduje własne zaplecze, a współpraca zależy od kolejnych procedur i organizacyjnych granic.

Co z pracownikami?

Każde słowo „konsolidacja” natychmiast budzi niepokój załogi. Ludzie słyszą je i myślą: redukcje, likwidacja stanowisk, centralizacja.

Zarząd województwa zapewnia, że taki scenariusz nie jest brany pod uwagę.

– Wszyscy pracownicy utrzymają swoje miejsca pracy. Wiemy, że siłą naszych placówek są ludzie — wykwalifikowana kadra medyczna, techniczna i administracyjna. Nie da się budować silnego ośrodka bez załogi – zapewnia Zuzanna Donath-Kasiura.

Kontynuowane mają być również rozpoczęte i planowane inwestycje, w tym Centrum Psychiatrii dla Dzieci i Młodzieży oraz przedsięwzięcia realizowane w Klinicznym Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii.

Opole coraz mocniejsze na medycznej mapie Polski

Jest jeszcze jeden element tej układanki – Uniwersytet Opolski. Dziewięć lat temu wielu obserwatorów z rezerwą patrzyło na budowanie medycyny akademickiej w Opolu. Dziś liczby są już znacznie bardziej przekonujące niż dawne dyskusje.

Kierunek lekarski ma 464 absolwentów. Opolscy absolwenci medycyny zajęli pierwsze miejsce w kraju w letniej sesji Lekarskiego Egzaminu Końcowego wśród osób zdających go po raz pierwszy.

A tegoroczny nabór? 3206 kandydatów na 120 miejsc. Blisko 27 osób walczących o jedno miejsce.

Rektor Uniwersytetu Opolskiego prof. Jacek Lipok widzi w planowanej współpracy szansę na dalsze budowanie naukowej i klinicznej pozycji regionu.

– Zakładana współpraca zapewni stabilizację dla prowadzenia praktycznych zajęć dla studentów kierunków medycznych, staży podyplomowych dla młodych lekarzy, kształcenia podyplomowego i specjalistycznego w zawodach medycznych. Pozwoli nam to także na kontynuowanie strategii budowania silnego ośrodka badawczego w obszarze nauk medycznych – mówi prof. Jacek Lipok.

Na razie podpisano list intencyjny. Przed samorządem, Uniwersytetem Opolskim i dyrekcjami szpitali miesiące analiz i zapewne wiele trudnych rozmów.

I bardzo dobrze, że będą trudne. Czterech szpitali nie łączy się jednym podpisem i konferencją prasową.

Ale pytanie postawione 14 lipca jest zasadne: czy Opolszczyznę nadal stać na to, żeby cztery silne placówki medyczne grały każda na własnym boisku, skoro ich najwięksi konkurenci od dawna występują w znacznie silniejszych składach?

Jeżeli na tej konsolidacji rzeczywiście ma wygrać pacjent, personel i opolska medycyna, warto tę możliwość bardzo poważnie policzyć. Bo 250 milionów złotych utraconych szans na onkologię i pediatrię to już nie teoria. To wystarczająco drogie doświadczenie, żeby zacząć myśleć o większej skali.

Fot. UMWO

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.