Rolnictwo 4.0 może brzmieć dla mieszkańca miasta jak kolejny informatyczny slogan. W Kietrzu wystarczy jednak wyjechać w pole albo zajrzeć do obory, żeby zobaczyć, że chodzi o rzeczy bardzo konkretne: ciągnik prowadzony przez GPS, komputer pilnujący stada, odmiany roślin odporne na coraz trudniejszą pogodę i takie gospodarowanie nawozami, wodą oraz ziemią, żeby z hektara zebrać jak najwięcej, ale nie wystawić rachunku środowisku. O tym przez dwa dni – 27 i 28 sierpnia – rozmawiają uczestnicy ogólnopolskiej konferencji „Era zrównoważonego rolnictwa w Kietrzu”.

Dla mieszczucha rolnictwo zaczyna się zazwyczaj przy półce z pieczywem, mlekiem albo mięsem. Dla rolnika dużo wcześniej – od pogody, gleby, materiału siewnego, ceny nawozów, paliwa i energii. A coraz częściej także od danych przesyłanych z satelity i komputera.

I właśnie dlatego „zrównoważone rolnictwo” nie oznacza – jak czasem można odnieść wrażenie – po prostu produkowania mniej. Chodzi o produkowanie rozsądniej: przy mniejszym zużyciu środków, dokładniejszym nawożeniu i opryskach, lepszym gospodarowaniu wodą, wykorzystaniu odmian dostosowanych do nowych warunków klimatycznych i stałym kontrolowaniu kondycji zwierząt.

Konferencję zorganizowało Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie, którym kieruje Marcin Oszańca, wspólnie z Kombinatem Rolnym Kietrz, DANKO Hodowlą Roślin – Zakładem Nasienno-Rolnym Modzurów oraz COBORU – Stacją Doświadczalną Oceny Odmian w Głubczycach.

– Chcemy pokazać poprzez cztery moduły realizowane podczas dwudniowej konferencji, w zależności od rodzaju produkcji i wielkości gospodarstwa, jak wykorzystywać rekomendacje, które otrzymują rolnicy, żeby produkować w sposób zrównoważony – mówi Marcin Oszańca, dyrektor Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie.

Nieprzypadkowo miejscem spotkania został Kietrz. Tutejszy kombinat jest jednym z tych miejsc, gdzie „rolnictwo przyszłości” nie stoi na targowym stoisku, lecz normalnie pracuje.

W produkcji roślinnej stosowane są systemy rolnictwa precyzyjnego, monitoring upraw, nawigacja satelitarna GPS, cyfrowe zarządzanie danymi i maszyny z automatycznym prowadzeniem. Mówiąc po ludzku: maszyna może poruszać się po polu z dokładnością, która pozwala ograniczać nakładanie się przejazdów, a nawóz czy środki ochrony roślin stosować tam i w takich ilościach, gdzie są rzeczywiście potrzebne. To mniej paliwa i chemii, ale również niższe koszty.

Jeszcze bardziej widowiskowo technologia wchodzi do obory. W gospodarstwie Langowo działa karuzelowy system udojowy na 60 stanowisk. Stado jest zarządzane cyfrowo, a systemy monitorują zdrowie i aktywność krów. Hodowca nie musi więc czekać, aż zobaczy gołym okiem, że ze zwierzęciem dzieje się coś niedobrego – część zmian można wychwycić wcześniej w danych.

I tu zaczyna się odpowiedź na pytanie, dlaczego konferencja o rolnictwie powinna interesować także tych, którzy nie odróżniają pszenicy od jęczmienia. Od sprawności gospodarstw zależy przecież nie tylko dochód rolnika, ale także bezpieczeństwo żywnościowe i w ostatecznym rachunku to, ile płacimy za podstawowe produkty.

Problem w tym, że rolnictwo musi się dzisiaj dostosowywać do warunków, których samo nie wybiera. Susza, gwałtowne opady, fale upałów czy inne ekstremalne zjawiska pogodowe nie są przedmiotem akademickiej dyskusji. Dla gospodarstwa mogą oznaczać konkretną stratę plonu i pieniędzy.

– To, co dzieje się na świecie – gwałtowne zjawiska atmosferyczne czy susza – nie jest czymś, co możemy wyłączyć. Będziemy musieli nauczyć się z tym żyć. Trzeba szukać bezpiecznych, systemowych rozwiązań, które nie zniszczą produkcji rolniczej, ale pozwolą jej w tych warunkach rozwijać się – podkreśla Piotr Pośpiech, wicewojewoda opolski.

Pośpiech zwraca też uwagę, że Kietrz jest dobrym miejscem na ogólnopolską rozmowę właśnie dlatego, że uczestnicy nie są skazani wyłącznie na prezentacje i slajdy.

– Cieszę się, że tak duża ogólnopolska konferencja odbywa się na Opolszczyźnie. Kietrz jest miejscem, gdzie o nowoczesnym rolnictwie można nie tylko rozmawiać, ale zobaczyć je w praktyce. Rolnictwo potrzebuje nauki, innowacji i nowych technologii, ale przede wszystkim takich rozwiązań, które odpowiadają na rzeczywiste potrzeby gospodarstw – mówi Piotr Pośpiech.

A potrzeby zaczynają się już od nasion. W Modzurowie DANKO prowadzi hodowlę i produkcję kwalifikowanego materiału siewnego oraz prace nad odmianami zbóż, roślin strączkowych i traw. Nowa odmiana nie jest więc wyłącznie nową nazwą w katalogu. Może oznaczać roślinę lepiej radzącą sobie w określonych warunkach, odporniejszą albo dającą stabilniejszy plon.

Szczególne miejsce podczas konferencji zajmuje soja. Stacja Doświadczalna Oceny Odmian w Głubczycach zajmuje się nią od ponad 16 lat. Bada nie tylko same odmiany, lecz także technologie uprawy, terminy i sposoby siewu, nawożenie oraz czynniki wpływające na wysokość i jakość plonu.

W Kietrzu spotkali się więc naukowcy, doradcy, hodowcy roślin, administracja, przedsiębiorstwa rolne i – co najważniejsze – sami rolnicy. Bo nawet najbardziej efektowna technologia nie ma większego znaczenia, jeżeli nie da się jej zastosować w prawdziwym gospodarstwie i jeżeli ekonomicznie się nie spina.

To chyba najprostsza definicja zrównoważonego rolnictwa, jaka wyłania się z kietrzańskiej konferencji. Rolnik nadal ma produkować i zarabiać. Tyle że coraz częściej będzie mu w tym pomagał satelita, komputer, genetyka i nauka. Jednocześnie musi pilnować ziemi, wody i zwierząt, bo bez nich następnego plonu po prostu nie będzie.

A mieszkaniec miasta? On spotka efekty tej technologicznej rewolucji następnego ranka. Przy śniadaniu.

Od nasiona do mleka – cztery laboratoria nowoczesnego rolnictwa

Program kietrzańskiej konferencji pokazuje, że „zrównoważone rolnictwo” ma być tutaj rozebrane na konkretne technologie. Uczestnicy pracują w czterech grupach, odwiedzając miejsca reprezentujące kolejne elementy nowoczesnej produkcji rolnej.

W Kombinacie Rolnym Kietrz oglądają Rolnictwo 4.0 – park maszynowy oraz pracę nowoczesnych maszyn bezpośrednio na polu. W Langowie tematem są innowacyjne rozwiązania w hodowli bydła mlecznego, a więc technologie służące nie tylko zwiększaniu wydajności, lecz również kontroli zdrowia i dobrostanu zwierząt.

Trzecim przystankiem jest DANKO w Modzurowie. Tu uczestnicy poznają produkcję materiału nasiennego – jeden z mniej widocznych dla konsumenta, ale kluczowych elementów rolnictwa. W programie tę część prowadzą dyrektor Bogdan Szumański i główna hodowczyni Teresa Sikora.

Czwarty element to Stacja Doświadczalna Oceny Odmian w Głubczycach. Tutaj technologia spotyka się z doświadczeniem polowym: zanim określona odmiana zostanie polecona rolnikom, trzeba wiedzieć, jak zachowuje się w konkretnych warunkach.

Konferencja kończy się debatą pod znamiennym tytułem: „Od demonstracji do wdrożenia – jak skutecznie przekładać wiedzę na praktykę”. I to chyba najlepiej oddaje sens całego spotkania: GPS, nowe odmiany, cyfrowa obora czy wyniki doświadczeń mają wartość dopiero wtedy, kiedy rolnik potrafi je wykorzystać w swoim gospodarstwie.

 Fot. UWWO, CMZJMZ

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.