Pod hasłem „Róbmy miłość, a nie wojnę” ulicami Opola przeszedł VIII Marsz Równości. Wzięło w nim udział ponad 300 osób. Były tęczowe flagi, muzyka i postulaty równych praw. Była też kontrmanifestacja środowisk określających się jako obrońcy życia.

Marsz rozpoczął się na placu Daszyńskiego. Uczestnicy przeszli ulicami centrum, a następnie wrócili na miejsce startu. Nad bezpieczeństwem obu zgromadzeń czuwała policja.

– Chcemy po prostu żyć normalnie, bez dyskryminacji. Także tutaj, w Opolu i na Opolszczyźnie – mówiła jedna z uczestniczek.

Organizatorzy przypominali o postulatach dotyczących równości małżeńskiej, praw osób transpłciowych oraz skuteczniejszej ochrony przed mową nienawiści.

– Przychodzimy tutaj, żeby poczuć, że jesteśmy razem, ale także pokazać, że w Polsce nadal potrzebne są zmiany – mówił jeden z maszerujących.

Marszowi tradycyjnie towarzyszyła grupa tak zwanych proliferów. Był transparent o tranzycji, samochód z hasłami przeciwko edukacji zdrowotnej oraz różaniec „wynagradzający za grzech sodomii”.

Mnie osobiście jedna z tych osób zapytała, czy mam już kochanka. Nie odpowiedziałem, bo właściwie co ją to obchodzi? Trudno zresztą poważnie mówić o obronie prywatności, rodziny i moralności, kiedy zaczyna się od zaglądania obcemu człowiekowi do łóżka.

Marsz przeszedł spokojnie. Jedni domagali się prawa do życia po swojemu. Drudzy przyszli im wyliczać grzechy. Każdy sam może ocenić, po której stronie było tego dnia więcej miłości, a po której więcej potrzeby kontrolowania cudzej prywatności.

 

Fot. Kapitan

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.