Grafika przedstawiająca szkołę i bombę, interwencja policji oraz niepokój rodziców. W Nysie funkcjonariusze wyjaśniają zachowanie 16-letniego ucznia, którego wpis zgłosili nauczycielowi jego koledzy. W Opolu od rodziców dociera natomiast informacja o nożu znalezionym u siódmoklasisty. Ta wiadomość pozostaje niepotwierdzona przez policję i nie można przedstawiać jej jako ustalonego faktu.
Po tragicznych wydarzeniach w szkołach na Mazowszu wystarczy zdjęcie, kilka słów na klasowej grupie albo zasłyszana wiadomość, żeby rodzice zaczęli zastanawiać się, czy posłać dziecko na lekcje. Ten strach jest zrozumiały. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na wszystkich, którzy przekazują dalej informacje o rzekomych lub rzeczywistych zagrożeniach.
W Nysie sprawa ma potwierdzony przebieg: uczniowie zauważyli niepokojący wpis kolegi i powiedzieli o nim nauczycielowi. Zawiadomiono policję, która podjęła czynności z udziałem 16-latka. Według informacji przekazanych przez funkcjonariuszy nie było zagrożenia dla uczniów, nauczycieli i pozostałych pracowników szkoły.
– Dzisiaj rano uczniowie jednej ze szkół w Nysie powiadomili nauczyciela o wpisie ich kolegi z grafiką ich szkoły i wizerunkiem bomby. Natychmiast powiadomiono policję, która prowadzi czynności z autorem wpisu – powiedziała w piątek, 9 października, kom. Agnieszka Żyłka, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Nie ma podstaw, żeby na podstawie samej grafiki dopisywać autorowi plan zamachu. Nie ma też powodu, żeby z góry rozgrzeszać go słowami: „Przecież tylko żartował”. Ustalenie okoliczności należy do policji. Koledzy z klasy nie mieli obowiązku odgadywać jego intencji. Mieli prawo potraktować taki wpis poważnie i tak właśnie zrobili.
W szkolnym języku zgłoszenie dorosłym bywa nazywane donoszeniem. W tym przypadku oznaczało odpowiedzialność za innych. To uczniowie podjęli decyzję, dzięki której niepokojąca treść trafiła do osób mogących sprawdzić, co się za nią kryje.
Inny status ma wiadomość przekazana przez rodziców uczniów jednej z opolskich szkół podstawowych. Według ich relacji policja miała znaleźć nóż kuchenny u ucznia siódmej klasy. Informacja nie została potwierdzona przez policję. Nie wiadomo zatem, czy relacja jest dokładna ani jakie były ewentualne okoliczności zdarzenia. Na tej podstawie nie można pisać o udaremnionym ataku czy zamiarach dziecka.
To rozróżnienie ma znaczenie. Rodzice potrzebują rzetelnej informacji, bo podejmują konkretne decyzje dotyczące swoich dzieci. Kolejne domysły, przekazywane z coraz większą pewnością, tylko utrudniają ocenę sytuacji.
W piątek, 9 października, policja informowała o obecności funkcjonariuszy przed blisko 600 placówkami oświatowymi w województwie opolskim. Lokalne jednostki wspierali policjanci prewencji oraz strażnicy miejscy. W powiecie brzeskim prowadzono kontrole prewencyjne i spotkania z dyrektorami szkół.
Ogólnopolski bilans szybko się zmieniał. Podane w piątek rano liczby ponad 10 tysięcy skontrolowanych placówek i 10 zatrzymanych osób były już danymi z wcześniejszego etapu działań. W sobotnim komunikacie, 10 października, policja informowała o blisko 50 tysiącach skontrolowanych placówek oraz 76 zatrzymanych osobach. Nie oznacza to, że w tylu szkołach doszło do ataków. Kontrole, zgłoszenia i zatrzymania to różne kategorie, których nie należy wrzucać do jednego worka.
Policja sprawdza zgłoszenia, a funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości monitorują internet. Po tragediach pojawiają się bowiem również ludzie, którzy cudzy dramat uznają za świetną okazję do zdobycia zainteresowania. Potem zwykle pada wyjaśnienie, że to był tylko żart. Wyjaśnienie wygodne dla autora, znacznie mniej zabawne dla rodziców czekających na wiadomość ze szkoły.
Patrol przed wejściem może pomóc, ale szkoła potrzebuje również jasnych zasad zgłaszania zagrożeń i dorosłych, do których uczeń nie będzie bał się podejść. Potrzebuje też dostępu do pomocy psychologicznej oraz spokojnej, konkretnej komunikacji z rodzicami. Radiowóz nie załatwi tego wszystkiego.
W Nysie zadziałała rzecz podstawowa: uczniowie zauważyli niepokojącą treść, powiedzieli nauczycielowi, a dorośli zareagowali. Warto ten przykład zapamiętać. Niepokojący wpis należy pokazać nauczycielowi lub zgłosić policji, zamiast rozsyłać go po kolejnych grupach z dopiskiem „podobno”. Przy bezpośrednim zagrożeniu życia lub zdrowia trzeba dzwonić pod numer 112.
Fot. Opolska Policja




