Mariusz Sikora, od 20 lat kierujący Kombinatem Rolnym Kietrz, został zawieszony w obowiązkach prezesa. Powodem nie jest jednak – jak sugerowano – próba sprzedaży spółki, lecz brak wcześniejszej informacji o wizycie niemieckiej delegacji. Krajowa Grupa Spożywcza wszczęła postępowanie wyjaśniające, a zarzuty o sprzedaży Kombinatu nazywa wprost manipulacją, dezinformacją i elementem wojny hybrydowej.
Kilka dni gospodarczej wizyty wystarczyło, by w internecie powstał scenariusz niemal sensacyjny. Do Kietrza przyjechał Georg-Ludwig von Breitenbuch, minister rolnictwa Saksonii, wraz z Marlen Sulzer, konsul Republiki Federalnej Niemiec w Opolu. Delegacja odwiedziła nie tylko Kombinat Rolny Kietrz, ale również Stację Doświadczalnej Oceny Odmian w Głubczycach, Opolską Izbę Rolniczą oraz Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego.
Wizyta miała służyć wymianie doświadczeń i rozmowom gospodarczym. Tymczasem w mediach społecznościowych błyskawicznie zaczęły krążyć podejrzenia, że Niemcy przyjechali nie po kukurydzę, lecz po cały Kombinat.
Informację o „tajnej wizycie niemieckiej delegacji” jako jeden z pierwszych nagłośnił portal wPolityce.pl. Później pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że Mariusz Sikora został wezwany do złożenia wyjaśnień, a następnie zawieszony.
Krajowa Grupa Spożywcza potwierdziła w końcu zawieszenie prezesa. Jednocześnie stanowczo zaprzeczyła, jakoby ktokolwiek przygotowywał sprzedaż Kombinatu.
Krajowa Grupa Spożywcza:
„Nie było, nie ma i nie są planowane żadne działania mające na celu sprzedaż całości lub części Kombinatu Rolnego Kietrz. Rozpowszechnianie takich informacji jest manipulacją i dezinformacją oraz traktowane jest przez Zarząd KGS jako element wojny hybrydowej”.
Według dotychczasowych ustaleń niemiecka delegacja interesowała się zakupem produktów żywnościowych przeznaczonych na rynek Unii Europejskiej. Rozmowy miały więc charakter handlowy, a nie właścicielski.
Potwierdza to Piotr Kukuczka, zastępca prezesa Kombinatu Rolnego Kietrz. Jak mówi, spółka widziała w tej wizycie szansę na zdobycie nowego odbiorcy i sprzedaż kukurydzy po korzystnej cenie.
Piotr Kukuczka, zastępca prezesa Kombinatu Rolnego Kietrz:
„W wizycie upatrywaliśmy szansy na nawiązanie współpracy handlowej. Rozmowy o sprzedaży kukurydzy z Kombinatu po dobrych cenach zostały rozpoczęte. Niestety rozpętano bezpodstawną burzę medialną na użytek bieżącej polityki, wciągając w nią Kombinat i szkalując dobre imię spółki”.
Problemem okazał się jednak brak wcześniejszej informacji o wizycie. Kombinat nie powiadomił o niej ani Krajowej Grupy Spożywczej, ani Ministerstwa Aktywów Państwowych. Teraz sprawdzane jest, czy doszło do naruszenia obowiązków informacyjnych i zasad nadzoru właścicielskiego.
Dominika Cieślak, dyrektor Biura Rzecznika Prasowego Krajowej Grupy Spożywczej:
„Prowadzone jest postępowanie wyjaśniające, którego celem jest ustalenie wszystkich okoliczności związanych z organizacją oraz przebiegiem wizyty zagranicznej delegacji”.
Zgromadzenie wspólników zawiesiło Mariusza Sikorę na czas prowadzenia postępowania. KGS podkreśla, że decyzja ma charakter organizacyjny i zabezpieczający. Nie przesądza więc ani o winie prezesa, ani o wyniku wyjaśnień.
Ta decyzja wywołała jednak mocną reakcję środowisk rolniczych i samorządowych. Sławomir Izdebski, prezes OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, uważa, że polityczna awantura uderzyła w ludzi zarządzających dobrze prosperującą państwową spółką.
Sławomir Izdebski, prezes OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych:
„To nie jest obrona polskiego rolnictwa, ale polowanie na swoich. Zamiast zapytać, po co przyjechała delegacja i co może z tego mieć polski rolnik, część osób pobiegła z donosem. Efektem jest zawieszenie prezesa Kombinatu”.
Izdebski zwraca uwagę, że spotkanie mogło przynieść spółce konkretne korzyści: nawiązanie współpracy, wymianę doświadczeń i sprzedaż polskiej kukurydzy po cenie wyższej od rynkowej.
Podobnie sprawę ocenia Marcin Oszańca, szef Polskiego Stronnictwa Ludowego na Opolszczyźnie i dyrektor Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie. Przypomina, że Kombinat działa od 65 lat, a Mariusz Sikora zarządza nim od dwóch dekad.
Marcin Oszańca, szef PSL na Opolszczyźnie:
„Kombinat Rolny w Kietrzu to chluba polskiego rolnictwa. Robienie z wizyty delegacji z Saksonii tajnej operacji sprzedaży spółki jest absurdem. Była to wizyta gospodarcza i wymiana doświadczeń, a polska żywność żyje także z eksportu”.
Oszańca przypomina, że minister rolnictwa niemieckiego kraju związkowego nie jest odpowiednikiem polskiego ministra rolnictwa. To przedstawiciel władz regionalnych. Nie była to więc żadna tajna wizyta „na najwyższym szczeblu”.
Jeszcze dwa tygodnie wcześniej, podczas konferencji „Era zrównoważonego rolnictwa”, Kombinat pokazywano jako przykład nowoczesnego polskiego rolnictwa. Rozmawiano tam o rolnictwie precyzyjnym, hodowli, nasiennictwie i przyszłości produkcji rolnej. Nagle ten sam zakład stał się bohaterem politycznej sensacji.
Marcin Oszańca:
„Celem tej awantury nie była troska o Kombinat. Celem był szybki polityczny zysk: rozpalić emocje, przestraszyć ludzi, podburzyć rolników i zebrać kilka lajków na strachu. Polskiego majątku nie broni się plotką. Broni się go odpowiedzialnością i szacunkiem dla ludzi, którzy przez lata pracowali na jego sukces”.
W obronie zawieszonego prezesa wystąpili również Śląscy Samorządowcy. Ich zdaniem współpraca między regionami Polski i Niemiec powinna być czymś naturalnym, a nie powodem do budowania teorii o wyprzedaży państwowego majątku.
Łukasz Jastrzembski, przewodniczący Śląskich Samorządowców:
„Kompletnie niezrozumiałe jest, że zwykłe międzynarodowe spotkanie, którego celem było pokazanie sprawnie funkcjonującej spółki, może prowadzić do tak daleko idących konsekwencji wobec prezesa z 20-letnim stażem. Negatywne artykuły oparte na domysłach i insynuacjach nie powinny być podstawą poważnych decyzji”.
W tej historii warto oddzielić dwie sprawy. Pierwsza dotyczy obowiązków informacyjnych. Jeżeli wizyta zagranicznej delegacji powinna zostać wcześniej zgłoszona właścicielowi, KGS ma prawo to wyjaśnić.
Druga sprawa to polityczna opowieść o rzekomej sprzedaży Kombinatu Niemcom. Na jej potwierdzenie nie przedstawiono żadnych dowodów, a sama Krajowa Grupa Spożywcza zdecydowanie jej zaprzecza.
Miała być sprzedaż Kombinatu, okazała się możliwa sprzedaż kukurydzy. Polityczna burza jednak wybuchła, prezes został zawieszony, a dobrze prosperująca państwowa spółka musi teraz bronić swojego dobrego imienia przed skutkami plotki, która zdążyła obiec internet szybciej niż oficjalne wyjaśnienia.
Fot. Marcin Oszańca



