Opolski ZUS kontroluje co robimy na zwolnieniach lekarskich. „Chorzy inaczej” mają zwrócić ponad 160 tys. zł nienależnie pobranych zasiłków w pierwszym półroczu 2018 r. W całym województwie 173 osoby otrzymały decyzję o pozbawieniu prawa do zasiłku chorobowego.

Ciekawe wnioski płyną po kontroli prawidłowości wykorzystania zwolnień lekarskich w pierwszym półroczu 2018 r. Pracownicy z opolskiego oddziału ZUS zapukali do drzwi albo zbadali zwolnienia chorobowe 1371 mieszkańców Opolszczyzny. Tylko w czerwcu sprawdzili jak wraca do zdrowia 248 osób, którzy dostarczyli zaświadczenie, że nie są w stanie pracować.

– Sprawdzamy czy ubezpieczony pracownik w okresie orzeczonej przez lekarza choroby nie zarobkuje albo nie wykorzystuje zwolnienia w sposób niezgodny z jego celem. Jeśli okaże się, że na chorobowym dorabia albo zdobywa kolejne pasma górskie chwaląc się tym na portalach społecznościowych, to żądamy zwrotu zasiłku chorobowego. Pieniądze przeznaczone na zasiłki to składka wszystkich ubezpieczonych, a rolą Zakładu jest sprawdzanie stanu faktycznego w trosce o dobro Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – mówi Antoni Malaka, dyrektor opolskiego oddziału ZUS.

W wyniku półrocznej weryfikacji popularnych „L4”, opolski ZUS odmówił i wstrzymał wypłatę zasiłków chorobowych łącznie za 2470 dni. Decyzję o zwrocie zasiłków ZUS może podjąć nie tylko po domowej wizycie. Ma prawo podjąć takie kroki chociażby na podstawie analizy dokumentów konkretnego pracownika bądź przedsiębiorcy, który opłaca składki sam za siebie. Jeżeli np.: Pan Tomasz pracuje w firmie „XYZ” i jest na dwutygodniowym zwolnieniu lekarskim, a jednocześnie zarabia w ramach umowy zlecenia u innego pracodawcy, to znaczy, że jednak nie jest chory.

Pielęgniarka, agent ubezpieczeniowy, palacz c.o., ochroniarze czy muzycy zatrudnieni w dwóch miejscach to nie rzadkość. Tyle że w tym samym czasie u jednego pracodawcy chorują, a u innego wykonują podobne zadania na umowie zleceniu.

W 2017 r. oddział ZUS w Opolu zwrócił się do świadczeniobiorców o zwrot ponad
463 tys. zł z tytułu świadczeń pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (głównie zasiłków chorobowych). Kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich od pracy może podlegać każde zwolnienie bez względu na wskazania lekarskie, czyli „chory powinien leżeć” lub „chory może chodzić”.

Gdy ubezpieczony pracownik zachoruje to podczas zwolnienia lekarskiego otrzymuje zasiłek chorobowy, a gdy opiekuje się chorym dzieckiem lub bliskim krewnym, dostanie zasiłek opiekuńczy. Rodzicom wypłacane są zasiłki macierzyńskie nawet za czas urlopu rodzicielskiego i ojcowskiego. Pieniądze na ten cel pochodzą z funduszu chorobowego. W ubiegłym roku zasiłek chorobowy otrzymało 2,5 mln Polaków.

Portal społecznościowy powodem wstrzymania zasiłku chorobowego?

Zdjęcia zamieszczone na portalach społecznościowych mogą być powodem do kontroli wykorzystania zwolnienia lekarskiego. Jeżeli są zrobione i zamieszczone w tzw. świecie rzeczywistym, tym samym, który objęty jest orzeczeniem lekarza o czasowej niezdolności do pracy, to mogą stanowić przesłankę do przeprowadzenia kontroli.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie śledzi ubezpieczonych na popularnych portalach i komunikatorach społecznościowych. Reaguje jednak na sygnały od pracodawców i współpracowników, którzy wskazują na nieprawidłowości. Informują, że na profilu konkretnego pracownika, który rzekomo jest chory, są zdjęcia z wycieczki albo zdjęcia świadczące o tym, że wykonuje pracę gdzie indziej.

W sytuacjach ewidentnych i bezspornych ZUS ma prawo wstrzymać wypłatę zasiłku chorobowego na podstawie samych wpisów na portalu społecznościowym. Jeśli wpisy bądź zdjęcia nie zostawiają złudzeń gdzie, kiedy i przez kogo zostały zamieszczone to znaczy, że autor przyznaje się publicznie, gdzie przebywa lub co robi na zwolnieniu chorobowym. W takiej sytuacji na podstawie treści i zawartości samego portalu ZUS ma prawo wstrzymać wypłatę zasiłku chorobowego, a jeśli zasiłek był już wypłacony, to ZUS ma prawo wydać decyzję zobowiązującą do jego zwrotu.

Oczywiście nie zawsze zgłoszenia od pracodawców, współpracowników czy sąsiadów są jednoznaczne i oczywiste. Jest mnóstwo sytuacji wątpliwych, w których wpisy i zdjęcia są jedynie wskazaniem do kontroli.

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Sekretarka, grafik, menadżer - w portalu Grupa Lokalna Balaton, a obecnie Opowiecie.info od 2016 roku. Prywatnie absolwentka kierunku Ekonomia na Politechnice Opolskiej. Wyznaje w życiu zasadę "Nic nie dzieje się przypadkiem". Zawsze uśmiechnięta optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych, zarówno w pracy jak i życiu codziennym.