Szpital położniczy przy Reymonta ma zachować oddziały, łóżka, procedury i załogę. Połączenie z USK ma pomóc stworzyć centrum pediatrii oraz SOR wyłącznie dla dzieci. Taką deklarację złożył 29 września marszałek Szymon Ogłaza. Posłanka PiS Katarzyna Czochara zdążyła już ogłosić, że połączenie doprowadzi do „załamania podstawowej opieki”. Nie podała przy tym, co konkretnie miałoby się załamać.

Gdy ktoś mówi o przyszłości szpitala, powinien ważyć słowa. Zwłaszcza gdy słuchają go kobiety, które mają tam rodzić, rodzice małych dzieci i ludzie pracujący przy łóżkach pacjentów. Katarzyna Czochara najwyraźniej uznała, że waga słów jest mniej przydatna niż ich siła rażenia.

Katarzyna Czochara, posłanka PiS:
„Nie ma absolutnie żadnej potrzeby, aby pchać paluchy, robić jakieś konsolidacje, które de facto doprowadzą do załamania podstawowej opieki”.

„Pchać paluchy”. Tak posłanka mówi o planie dotyczącym największego szpitala położniczo-ginekologicznego w regionie i przyszłej opieki nad dziećmi. Zaraz potem zapowiada „załamanie”. Gdzie analiza potwierdzająca tę prognozę? Który oddział ma przestać działać? Jakich świadczeń zabraknie? W przytoczonej wypowiedzi odpowiedzi nie ma. Jest za to gotowy alarm.

A przecież właśnie o konkretach mówił marszałek Szymon Ogłaza. Jego słowa można zapisać i rozliczyć.

Szymon Ogłaza, marszałek województwa opolskiego:
„Nie znika szpital na Reymonta. Ja chciałbym to wyraźnie powiedzieć dzisiaj. Szpital na Reymonta będzie funkcjonował. Będzie funkcjonował w dokładnie tym kształcie, który dzisiaj funkcjonuje. Nie zniknie tam żaden oddział, żadne łóżko czy żadna procedura”.

Marszałek zapewnił także, że lekarze, pielęgniarki, salowe i pozostali pracownicy nadal będą tam pracować. Jeśli połączenie dojdzie do skutku, trzeba go będzie trzymać za słowo. Co do każdego oddziału, łóżka i miejsca pracy. Właśnie po to są publiczne deklaracje.

Ale Czochara nie prowadzi sporu z tą deklaracją. Nie pokazuje dokumentu, z którego wynikałoby, że Ogłaza nie może jej dotrzymać. Ogłasza katastrofę, zanim sejmik podjął decyzję.

Na razie wiadomo tyle: 17 września Senat Uniwersytetu Opolskiego jednogłośnie wystąpił o włączenie Klinicznego Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. 18 września zarząd województwa uruchomił procedurę. Trwają konsultacje, a projekt uchwały ma być rozpatrywany przez sejmik w październiku. Połączenie nie zostało jeszcze przegłosowane.

Po co więc w ogóle ruszać dobrze działający szpital przy Reymonta? Ogłaza twierdzi, że nie chodzi o łatanie długów żadnej z placówek. Przedstawia inny cel:

Szymon Ogłaza:
„Chodzi o to, aby w województwie opolskim powstało Centrum Pediatrii i aby w województwie opolskim zafunkcjonował Szpitalny Oddział Ratunkowy wyłącznie dla dzieci. Taki jest cel tego działania”.

To jest sedno sporu. Czy połączenie pozwoli stworzyć lepszą opiekę od okresu prenatalnego do osiemnastych urodzin pacjenta? Jak miałoby to działać, ile kosztować i kiedy powstać? Czochara mogłaby rozliczać marszałka z tych odpowiedzi. Woli mówić o „paluchach” i straszyć „załamaniem”.

Posłanka posunęła się dalej. Zasugerowała, że rozmowę o kolejnych szpitalach odsunięto dlatego, iż wspólnie działające związki zawodowe miałyby „potężną siłę rażenia”. To efektowna opowieść o politycznych zamiarach innych ludzi. Nadal nie wyjaśnia, dlaczego opolskie dzieci miałyby stracić, gdyby powstał dla nich osobny SOR.

Nie znaczy to, że pracownicy Reymonta mają siedzieć cicho. Przyszli na sesję i mówili o obawach dotyczących zatrudnienia, organizacji pracy oraz opieki nad pacjentkami. Mają pełne prawo domagać się analiz i odpowiedzi przed głosowaniem. Ich pytania są konkretne. Właśnie dlatego szkoda byłoby przykryć je partyjnym alarmem.

Marszałek zapowiedział spotkanie z załogą w październiku. Projekt uchwały i dostępne analizy przekazano związkom zawodowym oraz radnym. Na 9 października zaplanowano posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego. Teraz trzeba te dokumenty omówić, odpowiedzieć na obawy i pokazać drogę od planowanego połączenia do działającego centrum pediatrii. Ogłaza nie dostaje tu kredytu bez końca.

Czochara natomiast powinna usłyszeć proste pytanie: na jakiej podstawie mówi mieszkańcom Opolszczyzny, że opieka się załamie? Jeśli ma dowody, niech je pokaże. Jeśli ma zastrzeżenia do analiz, niech wskaże błędy. Jeśli proponuje lepszy sposób stworzenia dziecięcego SOR-u, niech go przedstawi.

Bo na razie jedyną rzeczą, którą posłanka zdołała naprawdę rozwinąć, jest strach. A w szpitalu przy Reymonta leczy się ludzi, nie partyjne sondaże.

O przyszłość szpitala przy Reymonta warto się spierać ostro. Ale uczciwie. Pacjentki i rodzice potrzebują sprawnie działających placówek, a pracownicy jasnych warunków zatrudnienia. Polityczny strach nie załatwi ani jednego, ani drugiego.
„Rządzą dziś nami likwidatorzy, zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym, którzy pod pozorem tzw. konsolidacji chcą zlikwidować w istocie publiczną służbę zdrowia. Nie ma na to naszej zgody!”- sekunduje Czocharze radny PiS Wojciech Komarzyński. Obiecałem sobie, że nie będę komentował więcej jego słów…
Fot. Melonik, UMWO
Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.