Ponad pięćset osób wzięło udział w XX, jubileuszowej edycji „Igrzysk bez barier”. Dziś (5 grudnia) halę w Dobrzeniu Wielkim wypełniła sportowa rywalizacja, integracja i świetna zabawa.
Konkurencje sportowe to nie wszystko, uczestnicy przygotowali również bogaty program artystyczny m.in. covery znanych przebojów i recytację wierszy. Frekwencja przekroczyła oczekiwania wszystkich, również organizatorów.
Rozmowy na temat imprezy bez barier rozpoczęły się już dziesięć lat temu w Kluczborku. Byłem na wyścigu kolarskim po ziemi kluczborskiej i spotkałem się z obecnym marszałkiem Andrzejem Bułą, tam właśnie padła propozycja zorganizowania takiej imprezy. Na początku to było zaledwie kilku uczestników, a dziś frekwencja przerosła wszystkie nasze oczekiwania. Mamy około 400 uczestników, razem z opiekunami to ponad 500 osób i wszyscy biorą czynny udział. No nie ma drugich takich zawodów sportowych. Budując halę sportową w Dobrzeniu Wielkim myśleliśmy, że jest duża, a tu się okazała jeszcze za mała na taką imprezę – mówi Gerard Halama, Przewodniczący WZ LZS Opolu.
Z tego powodu uczestnicy zostali podzieleni na grupy, podopieczni z dalszych placówek zostali zaproszeni na godz. 9.00, natomiast o 11.00 oficjalnie rozpoczęto zawody dla drugiej grupy. Tradycyjnie przygotowano pięć konkurencji sportowych, w tym dwie rzutowe i trzy sprawnościowo-biegowe m.in. olimpijskie ubieranie choinki, przekładanie pudelek z prezentami czy toczenie „śnieżnej” kuli. Każda konkurencja nawiązywała do zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Wszyscy uczestnicy igrzysk otrzymali medale i paczki świąteczne, dla placówek przygotowano specjalne puchary. Zaproszono również gościa specjalnego, opolskiego olimpijczyka.
Jeżeli chodzi o sport wyczynowy, my jako województwo opolskie możemy pochwalić się 14 medalami igrzysk olimpijskich. Sportowcy z WZ LZS zdobyli tych medali pięć, a dziś jest z nami Benedykt Kocot, który zdobył brązowy medal w kolarstwie torowym na olimpiadzie w 1972 roku. Cieszymy się ogromnie, że zechciał pojawić się na naszych igrzyskach – dodaje Gerard Halama.
Pamiętam jak jeden z uczestników opowiadał mi, że całą noc nie spał bo tak bardzo nie mógł się doczekać tego uroczystego obiadu w restauracji, na białym obrusie. To jest tak ogromne przeżycie, wspaniale, że możemy ich zaprosić i ugościć – podsumowuje Gerard Halama.
Fot. Justyna Okos