Podczas gdy polityczne trybuny tętnią codziennością, w murach Opolskiego Teatru Lalki i Aktora dokonało się coś wyjątkowego. Międzynarodowy Dzień Teatru stał się pretekstem do uhonorowania dwójki tytanów wyobraźni – Marioli Ordak-Świątkiewicz oraz Tomasza Szczygielskiego. To oni, świętujący 25-lecie pracy artystycznej, otrzymali Brązowe Medale „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, udowadniając, że prawdziwa władza nad emocjami należy do aktorów.
Wicewojewoda opolski, Piotr Pośpiech, wręczając odznaczenia w imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, był jedynie posłańcem dobrych wieści. Prawdziwa treść tego wieczoru zapisana była w setkach ról, tysiącach godzin prób i niepoliczalnych uśmiechach dzieci oraz dorosłych, którzy przez ostatnie 2,5 dekady zasiadali na widowni OTLiA.
Mariola Ordak-Świątkiewicz: Kobieta o stu twarzach
Dla Marioli Ordak-Świątkiewicz scena zdaje się nie mieć ograniczeń. Jej 25-letnia droga to fascynujący wachlarz skrajności: od bezwzględnej Balladyny po kruchą Mysz. Publiczność pokochała ją za wszechstronność – potrafiła być operetkową diwą w „Miłości do trzech pomarańczy”, by chwilę później animować krokodyla czy… grać jednocześnie ojca i matkę Jima Morrisona.
Jej aktorskie mistrzostwo wybrzmiało najpełniej w poruszającym spektaklu „Nie płacz, Anno”, gdzie oddała roli całe serce. Ale Mariola to nie tylko twarz i głos – to także wizja. Jako reżyserka podarowała widzom takie perełki jak „Calineczka” czy „Psiakość”, udowadniając, że teatr lalkowy w jej rękach to żywy, pulsujący organizm.
Tomasz Szczygielski: Od Ambrożego Kleksa po Dziady
Jeśli ktoś potrafi rozśmieszyć do łez, jadąc na wrotkach w „Na arce o ósmej” lub skacząc przez okno w „Ślubach panieńskich”, to jest to właśnie Tomasz Szczygielski. Jego jubileusz to kronika aktorskiej odwagi i niespożytej energii. Przez lata wcielał się w postaci kultowe – był szalonym Panem Kleksem, dystyngowanym Charlesem Dickensem i nieobliczalnym kardynałem Richelieu.
Jednak Szczygielski to nie tylko komediowy żywioł. Jego kreacje w „Dziadach” czy wspomnianym „Nie płacz, Anno” pokazały drugą, mroczniejszą i niezwykle głęboką stronę jego talentu. To aktor, który na plecach nosił nosorożca, ale w sercu niesie ogromny szacunek do widza, który od 25 lat nie pozwala mu zejść ze sceny bez gromkich braw.
Teatr to przede wszystkim ludzie
Choć oficjalne uroczystości mają swój protokół, ten wieczór należał do emocji. Brązowe Medale Gloria Artis są tylko kropką nad „i” w bogatych życiorysach artystów, którzy budują kulturalną tożsamość Opola. Jak podkreślił wicewojewoda, to dzięki talentowi i wrażliwości takich osób jak Mariola i Tomasz, teatr pozostaje najważniejszą przestrzenią spotkania i refleksji.
Sto lat na scenie i kolejnych ról, które – jak te dotychczasowe – będą zapisywać się w pamięci widzów złotymi zgłoskami!
Fot. OTLiA, UWWO











































