Na trzy dni Sulisław i Grodków stały się miejscem wyjątkowego spotkania ludzi, od których każdego dnia zależy ludzkie życie. Czterdzieści załóg ratownictwa medycznego z całej Polski bierze udział w III Regionalnych Mistrzostwach w Ratownictwie Medycznym. To wydarzenie, które z jednej strony ma charakter rywalizacji, ale przede wszystkim jest wielkim sprawdzianem profesjonalizmu, wiedzy i umiejętności współpracy w najbardziej wymagających sytuacjach.

Na co dzień działają w cieniu, pojawiają się wtedy, gdy ktoś potrzebuje natychmiastowej pomocy. Nie pracują dla medali, lecz dla ludzkiego życia. Tym razem jednak ratownicy medyczni zamienili codzienną służbę na sportową rywalizację, choć jej stawką nadal pozostają kompetencje, które później mogą zdecydować o czyimś zdrowiu lub życiu.

III Regionalne Mistrzostwa w Ratownictwie Medycznym, organizowane przez Opolskie Centrum Ratownictwa Medycznego, zgromadziły w Sulisławiu najlepsze zespoły z całego kraju. Przez trzy dni uczestnicy mierzą się z realistycznymi scenariuszami opartymi na prawdziwych zdarzeniach, jakie mogą spotkać ich podczas codziennej pracy.

Wojewoda opolska Monika Jurek podkreśla, że w ratownictwie nie wystarczy sama wiedza medyczna.

„Liczą się sekundy, wiedza i współpraca. Uczestnicy mistrzostw sprawdzają swoje umiejętności w realistycznych symulacjach wymagających nie tylko specjalistycznej wiedzy i doświadczenia, ale również szybkiego podejmowania decyzji, skutecznej komunikacji oraz doskonałej współpracy zespołowej. To nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim okazja do doskonalenia kompetencji, wymiany doświadczeń i promowania najwyższych standardów ratownictwa medycznego.”

To właśnie praktyczny wymiar zawodów jest ich największą wartością. Organizatorzy przygotowali sześć konkurencji – trzy rozgrywane w ciągu dnia i trzy nocą. Uczestnicy niemal bez przerwy przechodzą od jednego zadania do kolejnego, mierząc się z sytuacjami wymagającymi błyskawicznej oceny stanu poszkodowanych, właściwego działania i sprawnej współpracy całego zespołu.

Nieprzypadkowo do Sulisławia przyjechali ratownicy uznawani za najlepszych w kraju. Jak podkreślają organizatorzy, już samo zakwalifikowanie się do mistrzostw jest potwierdzeniem najwyższych kompetencji.

„W mistrzostwach biorą udział najlepsze, wyselekcjonowane zespoły ratownictwa medycznego z całej Polski. Spośród blisko 3600 załóg to właśnie oni znaleźli się w gronie uczestników zawodów, dlatego można śmiało powiedzieć, że są to prawdziwe elity ratownictwa medycznego. W Sulisławiu zgromadzili się ratownicy o najwyższych kwalifikacjach, dlatego jest to obecnie jedno z najbezpieczniejszych miejsc w Polsce” – mówi Jarosław Kostyła, dyrektor Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego.

Dyrektor OCRM zwraca uwagę, że przygotowane konkurencje nie są widowiskową inscenizacją oderwaną od rzeczywistości. Wręcz przeciwnie – ich celem jest jak najwierniejsze odwzorowanie sytuacji, które ratownicy mogą spotkać podczas dyżuru.

„Scenariusze zostały przygotowane w taki sposób, aby jak najwierniej odzwierciedlały rzeczywiste zdarzenia, z jakimi zespoły ratownictwa medycznego mogą spotkać się podczas codziennej służby. To sytuacje, które ratownicy znają z praktyki lub mogą napotkać w swojej pracy” – podkreśla Jarosław Kostyła.

Mistrzostwa mają jednak znaczenie wykraczające poza samą rywalizację. To również miejsce spotkania ludzi wykonujących jeden z najbardziej odpowiedzialnych zawodów. Ratownicy przyjeżdżają z różnych części kraju, pracują w odmiennych systemach organizacyjnych, mają za sobą różne doświadczenia. W Sulisławiu mogą porównać metody działania, wymienić się wiedzą i wspólnie szukać najlepszych rozwiązań.

To właśnie dlatego tego rodzaju wydarzenia cieszą się coraz większym prestiżem. Nie chodzi wyłącznie o wyłonienie zwycięzców. Znacznie ważniejsze jest podnoszenie kwalifikacji całego środowiska, a w konsekwencji poprawa jakości pomocy udzielanej pacjentom.

Przez najbliższe dni Sulisław będzie miejscem, gdzie liczą się refleks, doświadczenie, opanowanie i współpraca. A choć uczestnicy walczą o jak najlepszy wynik, wszyscy mają ten sam cel – być jeszcze lepiej przygotowanymi do momentu, gdy prawdziwy alarm zabrzmi poza areną zawodów, a od ich decyzji znów zależeć będzie czyjeś życie.

Fot. UMWO, OCRM

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.