W samym centrum Lewina Brzeskiego, przy ulicy Zamkowej, stoi budowla, obok której nie da się przejść obojętnie. To kościół św. Piotra i Pawła – tzw. stara fara miejska. Przez lata patrzyliśmy, jak ten kamienno-ceglany świadek historii niszczeje, zamknięty na cztery spusty, strasząc powybijanymi szybami i sypiącym się tynkiem. Ale w końcu mamy dobre wieści: 7,5 miliona złotych zostanie wpompowane w jego rewitalizację.

To nie będzie szybki „lifting” – burmistrz Artur Kotara zapowiada wieloletni proces, który przywróci blaskŚpiący olbrzym w sercu Lewina. Nadchodzi ratunek dla fary, która pamięta wieki najcenniejszemu zabytkowi w mieście.

Dla wielu z nas to po prostu „ten stary, poewangelicki kościół”. Ale warto wiedzieć, że to absolutna perła, która trafiła nawet na XVIII-wieczne rysunki słynnego Friedricha Bernharda Wernera, co w tamtych czasach było certyfikatem najwyższej rangi dla obiektu architektonicznego.

Dzwonnica, gołębie i „skarby” sprzed lat

Z tym kościołem wiążą się historie, których nie przeczytacie w oficjalnych folderach. Sam pamiętam, jak jakieś 20 lat temu, kręcąc film o Lewinie Brzeskim dla TVP, miałem okazję wejść do wnętrza wieży. Widok był… specyficzny. Dzwonnica służyła wtedy za gigantyczny, wielopiętrowy gołębnik. Nie przesadzam – warstwaŚpiący olbrzym w sercu Lewina. Nadchodzi ratunek dla fary, która pamięta wieki gołębiego łajna sięgała tam miejscami dwóch metrów! Trzeba było uważać, gdzie stawia się nogę, by nie zapaść się w to „dziedzictwo narodowe”. A także nie spoglądać w górę, bo gołębnik wciąż był aktywny…

Dziś wieża, zrekonstruowana po zniszczeniach wojennych (kiedyś miała barokowy „hełm”, dziś jest bardziej surowa, gotycka), wciąż dominuje nad miastem. To najstarsza część kościoła, świadek pożarów z 1586 i 1633 roku, kiedy to żołnierze Wallensteina podłożyli ogień pod miasto. To cud, że ta konstrukcja w ogóle przetrwała do naszych czasów.

Nie tylko mury, ale i dusza

Ten kościół to architektoniczny miks – trochę jak historia całego Śląska. Mamy tu surowy, strzelisty gotyk zmieszany z ozdobnym renesansem. Jeśli kiedykolwiek uda Wam się zajrzeć do środka (a po remoncie ma to być standardem), zwróćcie uwagę na:

  • Śpiący olbrzym w sercu Lewina. Nadchodzi ratunek dla fary, która pamięta wiekiOłtarz główny: Dzieło Hermana Fischera z Nysy z 1613 roku. To kawał solidnej, rzeźbiarskiej roboty z drewna, choć czas i brak opieki odcisnęły na nim swoje piętno.

  • Empory: Te drewniane balkony wzdłuż ścian nawy powstały, bo… kościół pękał w szwach! Lewin był kiedyś tak ważnym ośrodkiem dla ewangelików z całego regionu, że wierni nie mieścili się na dole.

  • Płyty nagrobne: W środku znajdziecie kamienne wizerunki dawnych właścicieli miasta – rodu von Beess. Wyglądają niemal jak żywe postacie zastygłe w kamieniu, pilnujące spokoju świątyni.

Dlaczego to takie ważne?

Kościół św. Piotra i Pawła przestał pełnić funkcje religijne w latach 70. XX wieku. Od tego czasu systematycznie niszczał. Przez moment opiekowali się nim lokalni gimnazjaliści, wywożąc stamtąd tony śmieci i gruzu, co było pięknym gestem, ale kroplą w morzu potrzeb.

Teraz, dzięki milionom z dofinansowania, fara ma szansę stać się wizytówką Lewina Brzeskiego. To nie będzie już tylko „opuszczony budynek”, ale miejsce koncertów, wystaw i spotkań. Remont potrwa pewnie ze trzy lata – od dokumentacji po ostatni pociągnięcie pędzlem – ale na taki finał warto czekać. Ten „śpiący olbrzym” zasłużył, by w końcu obudzić się w godnych warunkach.

Śpiący olbrzym w sercu Lewina. Nadchodzi ratunek dla fary, która pamięta wieki

Fot. MOs810

Fot. Melonik, Wikipedia, CMZJMZ

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.