Mimo zaproszenia prezydent Opola nie pojawił się na spotkaniu z mieszkańcami, którzy nie są przekonani do planowanej przez miasto przebudowy okolic dworca wschodniego.

Arkadiusz Wiśniewski nie zwykł rozmawiać z mieszkańcami o swoich planach. Podejmuje arbitralnie decyzje i przywiązuje się do nich nadmiernie. Wszystkich, którzy mu pokazują błędy, traktuje jak wrogów.

Dobrze pamiętamy spotkanie z mieszkańcami Czarnowąsów, na które Wiśniewski przyjechał uzbrojony w powerpointową prezentację. Nie odpowiedział na żadne pytanie, nie odniósł się poważnie do żadnego argumentu. Potrafił jedynie arogancko i niezbyt elegancko żartować z rozmówców.

To grzech główny Arkadiusza Wiśniewskiego. Nie potrafi przyjąć do wiadomości, że jest w błędzie. Nawet przy oczywistych dowodach, nie ustępuje ani kroku.

Tomasz Wolny podczas spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Opolu obnażył nieuczciwe działania Wiśniewskiego, posługując się jego wczorajszym wpisem na Facebooku. Wiśniewski nie rozumie określenia „społeczeństwo obywatelskie”, „demokracja” i wielu podobnych.

Obecność w mieście umiarkowanych ekologów to dla prezydenta okazja do usprawiedliwiania niepowodzeń. A wystarczyłoby z ekologami rozmawiać. Tyle że w przypadku Wiśniewskiego to niemożliwe.

Zarzuca ekologom blokowanie w 2010 roku rozbudowy Elektrowni Opole. Tymczasem każdy z nich powinien dostać od władz miasta order, bo to dzięki nim popiołów lotnych z systemu oczyszczania spalin nie składuje się  w wyrobisku Groszowice i Odra II w Opolu. Tylko dzięki ekologom powstały ekrany akustyczne na linii kolejowej na osiedlu Kwiatów i Chabrów  w Opolu. To dzięki tym „ekotalibom” nie tylko nowe bloki (5 i 6) otrzymały nowoczesny system odazotowania SNRC – dostały go także stare bloki. Tylko dzięki „ekoterrorystom” Elektrownia Opole jako jedyna w tej części Europy będzie emitować o połowę mniej tlenków azotu i siarki niż przewiduje to nowa dyrektywa dla dużych instalacji spalania (IED) – zamiast 200 mg NO/m³, tylko 100 mg. Na szczęście kto inny wówczas zarządzał inwestycjami – ktoś, kto potrafił zrozumieć, że nie jest „królem wszystkich wsi”.

Tak jest ze wszystkimi zarzutami wobec ekologów. Wiśniewski nawet nie próbuje zapoznać się z ich argumentami. Jeśli nie są równoznaczne z jego (jakże często błędnymi) wyliczeniami, to znaczy, że są złe.

W odpowiedzi potrafi pokazać jedynie swoja kartonikową prezentację – i to wszystko.

– Ekolodzy nie chcą blokować przebudowy okolic dworca wschodniego – wyjaśniał podczas spotkania z mieszkańcami opolski lider Stowarzyszenia Technologii Ekologicznych „Silesia”, Tomasz Wolny. Dostrzegają jednak rzeczy, których Arkadiusz Wiśniewski dostrzec nie może, bo jest zajęty dokonywaniem kolejnych, pełnych emotikonów i pomysłów świetnych jak słynna plaża miejska, wpisów na portalu społecznościowym.

Fot. melonik

Udostępnij:

O Autorze

Redaktor, dziennikarz, fotoreporter.

Wyłączono komentarze