Wiosna w pełni, słońce przygrzewa, a asfalt kusi, by poczuć wiatr we włosach. Niestety, patrząc na ostatnie raporty z naszych dróg, można odnieść wrażenie, że wraz ze wzrostem temperatury, u niektórych kierowców drastycznie spada poziom instynktu samozachowawczego. Zamiast relaksu, mamy festiwal brawury, za który płaci się nie tylko grubym portfelem, ale przede wszystkim wolnością i bezpieczeństwem nas wszystkich.

Rajdowcy z przypadku i recydywiści

Zacznijmy od Nysy. Sobotnia noc, ulica Kolejowa – samo centrum. 32-latek na suzuki uznał najwyraźniej, że miasto to tor wyścigowy, mknąc 99 km/h. Efekt? 2000 złotych mandatu i 14 punktów karnych. Trzy miesiące bez prawa jazdy to w tym przypadku najniższy wymiar kary za taką dawkę adrenaliny w środku nocy.

Jeszcze „lepiej” wypadł 45-latek z Brzegu, który na trasie krajowej nr 94 wykręcił 166 km/h tam, gdzie wolno jechać 90. Jego tłumaczenie? „Nie zorientował się”. To dość kosztowne zagapienie się – 2500 zł i 15 punktów karnych. Do grona „szybkich, ale już nie wściekłych” dołączył też 19-latek w Szydłowicach, który przez wieś pędził setką, mając prawko od kilku miesięcy. Teraz przez kolejne trzy będzie mógł przemyśleć swoją karierę kierowcy z perspektywy pasażera autobusu.

A w Radawiu pod Olesnem policjanci trafili na prawdziwego „kolekcjonera”. 32-latek w skodzie jechał 105 km/h w terenie zabudowanym. Ponieważ nie był to jego pierwszy raz, zadziałały przepisy o recydywie. Mandat? Bagatela 3000 złotych. Warto było? Wątpię.

Wisienka na torcie: Babcia i „Adopcja”

Jeśli myślicie, że prędkość to jedyny problem, to usiądźcie wygodnie. W gminie Wołczyn (powiat kluczborski) doszło do interwencji, która mrozi krew w żyłach. 56-letnia kobieta wsiadła w citroena i pojechała na przystanek odebrać wnuka ze szkoły. Szczyt troski? Nie, szczyt bezmyślności. Babcia miała w organizmie 3,5 promila alkoholu. Co więcej, od 2021 roku miała już zatrzymane prawo jazdy… za alkohol. Teraz grozi jej więzienie, gigantyczna grzywna i przepadek samochodu. To cud, że ta historia nie skończyła się nekrologiem.

Na deser mamy przypadek z Kędzierzyna-Koźla. 52-latek poczuł potrzebę serca i pojechał do schroniska adoptować psa. Chwalebne? Owszem, gdyby nie fakt, że przyjechał tam samochodem, mając w wydychanym powietrzu 2 promile. Pracownice schroniska, czując od „kandydata” woń, która nie pochodziła bynajmniej od karmy dla zwierząt, wezwały policję. Zamiast czworonożnego przyjaciela, pan zyskał sprawę w sądzie i pożegnał się z prawem jazdy.

Sezon na „ciężką nogę” i promile. Czy zdrowy rozsądek wyjechał na majówkę?


Ku przestrodze: Pamiętaj o nowych przepisach!

Drodzy kierowcy, to nie są żarty. Przypominamy, że od marca 2026 roku przepisy są jeszcze surowsze:

  • Przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h oznacza utratę prawa jazdy na 3 miesiące – nie tylko w mieście, ale też na drogach jednojezdniowych poza nim!

  • Recydywa boli dwukrotnie. Jeśli w ciągu dwóch lat złapią Cię na tym samym wykroczeniu, stawka mandatu idzie w górę o 100% (np. zamiast 2500 zł płacisz 5000 zł).

  • Jazda po pijanemu to prosta droga do utraty auta (konfiskata) i pobytu za kratkami.

Apelujemy o odrobinę wyobraźni. Droga to nie miejsce na sprawdzanie możliwości silnika ani na „wietrzenie” procentów z poprzedniej nocy. Zanim dociśniesz gaz lub wsiądziesz za kółko po „jednym głębszym”, pomyśl o babci z Wołczyna czy motocykliście z Nysy. Oni też myśleli, że im się upiecze. Nie warto. Zwolnijcie i dbajcie o siebie.

Sezon na „ciężką nogę” i promile. Czy zdrowy rozsądek wyjechał na majówkę?

Fot. Opolska Policja

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.