W Opolu obchody Konstytucji 3 Maja wypadły godnie, choć momentami trudno było odróżnić patriotyczne wzruszenie od łzawienia oczu wywołanego pyłkami i dymem z pierwszych grillów, ale mieszkańcy z dumą przypomnieli sobie o fundamentach naszej demokracji.
Majowe słońce nad Opolem przyświecało dziś wszystkim tak samo – zarówno tym, którzy z namaszczeniem składali kwiaty pod pomnikiem Bojownikom o Polskość Śląska Opolskiego, jak i tym, którzy patriotyzm wyznawali głównie poprzez konsumpcję lodów. Opole, jak co roku, stanęło na wysokości zadania: był ceremoniał, były poczty sztandarowe i była ta specyficzna, podniosła atmosfera, która sprawia, że przez chwilę wszyscy czujemy się jak w 1791 roku, tylko z lepszym zasięgiem LTE.
Orkiestra jak co roku dzielnie niosła melodię ponad rozmowy tych, którzy przyszli bardziej „na spacer” niż „na refleksję”. Pod pomnikiem zrobiło się odświętnie, choć w powietrzu wisiało to charakterystyczne napięcie: ile tu jeszcze autentycznego wzruszenia, a ile już rutyny.
Politycy mówili o wspólnocie, odpowiedzialności i historii, która zobowiązuje.
Wszystko przebiegło zgodnie z protokołem, bezpiecznie i przewidywalnie, co w dzisiejszych czasach jest wartością niemal deficytową. A jednak coś w tym wszystkim działa. Może nie w wielkich słowach, może nie w oficjalnych formułkach, ale w samym fakcie, że jeszcze komuś chce się przyjść, stanąć, posłuchać. Nawet jeśli zaraz potem idzie się na lody albo do parku.
Można by rzec, że panował niemal nudny spokój, co z pewnością spędza sen z powiek prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, który dwoi się i troi, by w ten sielankowy krajobraz wkomponować swój kolejny widowiskowy zamach na obecną konstytucję.
Fot. UWWO































