To opowieść o czasach, gdy elegancję domu mierzono  kunsztem ceramicznych naczyń stojących na kredensie. Już 18 czerwca w Muzeum Śląska Opolskiego otwarta zostanie wystawa „Fajanse śląskie z XVIII i XIX wieku. Prószków i Glinica”, prezentująca jedne z najcenniejszych wyrobów dawnych śląskich manufaktur. Wśród eksponatów znajdą się zarówno przedmioty codziennego użytku, jak i prawdziwe kolekcjonerskie rarytasy, które przetrwały ponad dwa stulecia.

Gdy śląskie stoły błyszczały fajansem. Muzeum Śląska Opolskiego zaprasza na niezwykłą podróż do Prószkowa i Glinicy

Są takie wystawy, które opowiadają historię nie poprzez wielkie bitwy, koronacje i polityczne zwroty akcji, ale przez rzeczy pozornie zwyczajne. Filiżankę, dzbanek, kufel czy talerz. Wystarczy jednak przyjrzeć się im bliżej, by odkryć świat dawnych mód, ambicji, gustów i marzeń mieszkańców Śląska sprzed ponad dwustu lat.

Taką właśnie podróż proponuje Muzeum Śląska Opolskiego. W czwartek, 18 czerwca o godzinie 17.00, odbędzie się wernisaż wystawy czasowej „Fajanse śląskie z XVIII i XIX wieku. Prószków i Glinica. Kolekcja profesora Wojciecha W. Kowalskiego i zbiór Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu”. Wstęp na otwarcie jest bezpłatny.

Ekspozycja łączy dwa wyjątkowe zbiory. Pierwszy tworzy kolekcja profesora Wojciecha Wiktora Kowalskiego – wybitnego prawnika, dyplomaty, specjalisty od rewindykacji utraconych dóbr kultury, a zarazem jednego z najwybitniejszych kolekcjonerów śląskiego fajansu w Polsce. Drugą część stanowią obiekty przechowywane w zbiorach Muzeum Śląska Opolskiego.

Na zwiedzających czeka kilkadziesiąt niezwykłych zabytków ceramicznych. Obok talerzy, dzbanków i elementów serwisów kawowych zobaczyć będzie można efektowne teryny, dekoracyjne wazony, kufle, pojemniki na przyprawy wykonane w formie postaci, niezwykle rzadki dzban typu Enghalskrug, ozdobny mlecznik z dekoracją figuralną, a nawet nocnik. Każdy z tych przedmiotów jest świadectwem nie tylko umiejętności dawnych rzemieślników, ale również codzienności ludzi, którzy przed wiekami z nich korzystali.

Historia śląskiego fajansu to fascynująca opowieść o ambicjach regionu, który chciał dorównać najlepszym europejskim ośrodkom ceramicznym. W XVIII wieku w całej Europie zapanowała prawdziwa moda na fajans. Jasne, szkliwione naczynia zdobione ręcznie malowanymi ornamentami stały się symbolem dobrego smaku i prestiżu. Także na Śląsku zaczęły powstawać manufaktury, których wyroby trafiały nie tylko na lokalne stoły, ale również do odległych miast i dworów.

Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Prószków. To właśnie tam, w 1764 roku, hrabia Leopold von Proskau stworzył manufakturę, która szybko stała się jednym z najważniejszych ośrodków produkcji fajansu na Śląsku. Do pracy sprowadzono fachowców z morawskiego Holicza – jednego z najważniejszych centrów ceramicznych Europy. Dzięki temu już od początku prószkowskie wyroby reprezentowały poziom porównywalny z renomowanymi manufakturami zagranicznymi. Prószków słynął z niezwykłej różnorodności produkcji. Powstawały tu serwisy obiadowe i kawowe, ozdobne misy, kufle, dzbany, wazony, figurki oraz naczynia apteczne. Szczególną uwagę przyciągały dekoracje. Na białych powierzchniach pojawiały się kolorowe kwiaty, egzotyczne ptaki, fantazyjne ornamenty, a czasem także scenki rodzajowe inspirowane życiem codziennym. Była to ceramika tworzona nie tylko do użytku, ale również po to, by cieszyć oko.

Kilka lat później do rywalizacji stanęła Glinica. Założona w 1767 roku manufaktura początkowo wzorowała się na osiągnięciach Prószkowa, jednak szybko wypracowała własny styl. Jej wyroby ceniono za lekkość form, cienkie ścianki naczyń oraz wyjątkowo staranne malowanie. To właśnie tutaj powstawały przedmioty, które coraz częściej traktowano jako dekoracje salonów i jadalni, a nie jedynie wyposażenie stołu. Sławę Glinicy przyniosła także działalność znakomitych modelarzy i malarzy, wśród których szczególne miejsce zajmowali bracia Fiala. Dzięki ich talentowi manufaktura zdobyła renomę wykraczającą daleko poza granice regionu. Dziś wyroby oznaczone ich sygnaturami należą do najbardziej poszukiwanych przez kolekcjonerów śląskiej ceramiki.

Choć od zamknięcia obu manufaktur minęło wiele dziesięcioleci, ich dzieła wciąż budzą podziw. Niektóre zachowały się jedynie w pojedynczych egzemplarzach. Inne osiągają na aukcjach wysokie ceny i trafiają do prywatnych kolekcji. Tym większą wartość ma możliwość obejrzenia ich razem, w jednym miejscu, i prześledzenia historii śląskiego fajansu od jego narodzin po okres największego rozkwitu.

– To wystawa wyjątkowa nie tylko ze względu na rangę prezentowanych zabytków, ale także dlatego, że opowiada o ważnym fragmencie historii naszego regionu. Dzięki współpracy z profesorem Wojciechem Kowalskim możemy pokazać obiekty, które rzadko trafiają na ekspozycje i które pozwalają lepiej zrozumieć codzienne życie mieszkańców Śląska sprzed ponad dwóch stuleci – podkreśla Marta Podstawa-Boulkroune z Działu Sztuki Muzeum Śląska Opolskiego.

Wystawie towarzyszy bogato ilustrowany katalog zawierający opisy wszystkich prezentowanych obiektów. Publikacja została opracowana osobno dla wyrobów z Prószkowa i Glinicy, dzięki czemu stanowi nie tylko pamiątkę z wystawy, ale również wartościowe kompendium wiedzy o śląskiej ceramice.

Wernisaż odbędzie się 18 czerwca 2026 roku o godz. 17.00 w głównym budynku wystawienniczym Muzeum Śląska Opolskiego przy ul. Mały Rynek 7. Ekspozycję będzie można oglądać do 31 października 2026 roku.

To propozycja nie tylko dla kolekcjonerów i miłośników sztuki. To również okazja, by spojrzeć na historię Śląska z nieco innej perspektywy – przez pryzmat przedmiotów, które przez pokolenia towarzyszyły ludziom przy codziennych posiłkach, rodzinnych uroczystościach i świątecznych spotkaniach. A przy okazji przekonać się, że nawet zwykły dzbanek może opowiedzieć niezwykłą historię.

Fot. Michał Grocholski

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.