W Opolu policjanci i funkcjonariusze KAS znaleźli ponad 9,5 kilograma narkotyków, dziesiątki waporyzatorów i blisko 42 tys. zł. W Kędzierzynie-Koźlu drogówka zatrzymała 15-latka z kilkoma gramami marihuany w plastikowym młynku. Dwie zupełnie różne historie, które jednak warto przeczytać razem. Bo pomiędzy dużym narkotykowym interesem a nastolatkiem spacerującym po mieście istnieje rynek – i ktoś na nim zarabia.
W pierwszej historii nie ma już mowy o kilku gramach schowanych w kieszeni.
Policjanci służby kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Opolu wspólnie z funkcjonariuszami Służby Celno-Skarbowej opolskiej Krajowej Administracji Skarbowej zatrzymali 28-letniego mieszkańca Opola i 23-letnią kobietę.
W mieszkaniu mężczyzny znaleziono ponad 7,5 kilograma marihuany, ponad kilogram 3-CMC i ponad 40 gramów kokainy. Do tego substancje z THC – żelki, żywice konopi oraz 107 waporyzatorów. Były też e-papierosy bez polskich znaków akcyzy.
Łącznie funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 9,5 kilograma narkotyków oraz 41 950 zł.
23-letnia mieszkanka Opola miała kilka gramów marihuany. Zastosowano wobec niej policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju oraz zakaz kontaktowania się z 28-latkiem. Grozi jej do trzech lat więzienia.
I właściwie tutaj można byłoby postawić kropkę: duża realizacja policji i KAS, zabezpieczony towar, pieniądze, podejrzany w areszcie.
Tyle że niemal równocześnie z Kędzierzyna-Koźla przychodzi druga informacja.
Tam nie było kilogramów, kokainy, dziesiątek waporyzatorów ani kilkudziesięciu tysięcy złotych. Był 15-letni chłopak i plastikowy młynek z kilkoma gramami marihuany. Nastolatka zauważyli policjanci drogówki patrolujący miasto. Na widok radiowozu zaczął zachowywać się nerwowo, a ręce trzymał w kieszeniach. Mundurowi postanowili sprawdzić dlaczego.W młynku znaleźli zielony susz. Narkotest potwierdził, że to marihuana. Chłopak trafił do komendy, o sprawie poinformowano jego rodziców. Teraz zajmie się nim sąd rodzinny. Policjanci ustalili również, że 15-latek ma być związany ze środowiskiem pseudokibicowskim.
Kilogramy nie znikają wraz z zatrzymaniem
Te dwie sprawy różni niemal wszystko: wiek podejrzanych, skala, odpowiedzialność prawna i ciężar zarzutów. Ale zestawione obok siebie pokazują coś, o czym przy policyjnych komunikatach łatwo zapomnieć.
Narkotykowy rynek istnieje dlatego, że ma klientów. Także bardzo młodych. Nie wiemy oczywiście, skąd 15-latek miał marihuanę i nie ma żadnych podstaw, żeby łączyć go z opolską sprawą. Łączyć można natomiast samo zjawisko.
Po jednej stronie są kilogramy narkotyków, pieniądze i towar przygotowany do obrotu. Po drugiej – kilka gramów w kieszeni nastolatka.
I właśnie ten drugi obrazek może być bardziej niepokojący niż efektowne zdjęcie stołu zastawionego policyjnym „urobkiem”. Duży magazyn można zlikwidować, handlarza zatrzymać, narkotyki zważyć i wysłać do laboratorium.
Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, dlaczego 15-latek w ogóle po nie sięga i dlaczego dostęp do nich okazuje się tak łatwy.
Policja przypomina rodzicom o zwracaniu uwagi na nagłe zmiany zachowania dziecka, nowe środowisko, unikanie rozmów czy ukrywanie różnych przedmiotów. To rozsądne. Tyle że odpowiedzialności za problem narkotyków wśród młodzieży nie da się przerzucić wyłącznie na rodziców.
Bo jeżeli narkotyki docierają do kieszeni piętnastolatków, problem zaczyna się dużo wcześniej niż podczas kontroli policyjnej.
Dwie sprawy, dwie skale:
Opole: ponad 9,5 kg narkotyków, w tym ponad 7,5 kg marihuany, ponad kilogram 3-CMC i ponad 40 g kokainy; 107 waporyzatorów; 41 950 zł zabezpieczonej gotówki. 28-latkowi w warunkach recydywy grozi do 15 lat więzienia.
Kędzierzyn-Koźle: 15-latek z kilkoma gramami marihuany. O jego dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny.








