5 listopada w Opolu podpisano manifest przeciwko przemocy wobec dzieci. W Opolskim Urzędzie Wojewódzkim rozmawiano o tym, co powinno się wydarzyć po interwencji, żeby dziecko rzeczywiście dostało pomoc. W tle tej rozmowy jest liczba, która uwiera. Choć kary cielesne są w Polsce zakazane od 2010 roku, wciąż mniej więcej co trzeci dorosły dopuszcza je w pewnych sytuacjach.
Ze starych kabaretowych opowieści pamiętam anegdotę przypisywaną Janowi Pietrzakowi. Pewien człowiek był gorącym zwolennikiem bezstresowego wychowania. Przeszło mu, kiedy dzieci podrosły.
Kiedy były w becikach, ojciec miał teorię. Gdy zaczęły mówić, okazało się, że mają własne zdanie. I tu dowcip robi się ciekawszy, niż zapewne zamierzał ten, kto go pierwszy opowiedział. Bo czyj stres od początku najbardziej zajmował bohatera? Dzieci czy jego własny?
Dziecko ma prawo się złościć, kiedy kończy się czas na granie. Rodzic ma prawo wyłączyć konsolę i wytrzymać awanturę. Tak wygląda stawianie granic w zwykły wtorek po pracy. Trudniejsza część zaczyna się wtedy, gdy dorosły sam ma ochotę wrzasnąć albo uderzyć. To właśnie wtedy może pokazać dziecku, co człowiek robi ze złością, kiedy jest silniejszy i mógłby postawić na swoim siłą.
Po klapsie robi się cicho
Zwolennik klapsa powie, że działa. Owszem, po uderzeniu często robi się cicho. Dorosły dostaje swój święty spokój, a dziecko dostaje powód, żeby następnym razem uważać, przy kim płacze albo komu mówi prawdę.
Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że co roku kar fizycznych w domu doświadcza około 1,2 miliarda dzieci. Badania wiążą te kary między innymi z większą agresją i gorszym zdrowiem psychicznym dzieci.
W reprezentatywnym badaniu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę z 2023 roku 32 proc. nastolatków w wieku 11–17 lat powiedziało, że doświadczyło przemocy ze strony bliskiego dorosłego. W tegorocznym badaniu programu „Rówieśnicy” 87 proc. uczniów w wieku 10–17 lat zadeklarowało doświadczenie przemocy rówieśniczej. To wynik badania blisko 142 tys. uczniów ze szkół uczestniczących w programie.
Tegoroczna kampania „Dzieciństwo bez Przemocy” skupia się na przemocy psychicznej. Według październikowego badania fundacji 65 proc. dorosłych odrzuca kary fizyczne w każdej sytuacji. Przy krzyku podobną odpowiedź daje zaledwie 20 proc. badanych. A przecież można dziecku codziennie mówić, że jest głupie i do niczego się nie nadaje, ani razu go przy tym nie dotykając.
Gdzie klaps wyszedł z prawa
Szwecja zakazała kar cielesnych wobec dzieci w 1979 roku jako pierwsza na świecie. Niemcy zrobiły to w 2000 roku, Polska w 2010, a Francja w 2019. W Walii zakaz wszedł w życie w marcu 2022 roku. Dwa lata później 29 proc. ankietowanych Walijczyków nadal uważało, że czasem trzeba dać dziecku klapsa.
W polskim badaniu pytano, czy kary fizyczne bywają dopuszczalne, w walijskim – czy klaps bywa konieczny. Pytania były różne, ale obie odpowiedzi pokazują, ile życia zostało w przekonaniu, że dorosłemu czasem po prostu wolno uderzyć słabszego.
Co się dzieje po podpisaniu karty
Na opolskiej konferencji „Przeciwdziałanie przemocy domowej – od interwencji do realnej pomocy” rozmawiano o procedurze „Niebieskie Karty” i współpracy instytucji. W 2023 roku opolscy policjanci wypełnili 1147 formularzy „Niebieska Karta – A”, a w 2024 roku 1091. W tym samym zestawieniu liczba osób doznających przemocy domowej wzrosła z 1315 do 1563. Formularzy ubyło, a osób, których krzywdę odnotowano, przybyło.
- – Za procedurami i przepisami musi iść realna pomoc. Bezpieczeństwo dziecka powinno być zawsze najważniejsze – podsumowała wojewoda opolska Monika Jurek.
Pod manifestem w imieniu dzieci symbolicznie podpisała się czwartoklasistka Oliwia Przybyłek. Zapytana, z czym kojarzy jej się przemoc, wymieniła krzyczenie i bicie. Dorośli mają na to cały słownik zdrobnień i usprawiedliwień. Klapsik. Lekkie pacnięcie. Krzyk dla jego dobra. Czwartoklasistka obyła się bez nich.
A do starego dowcipu można dopisać jeszcze jedno zdanie. Dzieci w końcu podrosły. I zaczęły opowiadać, jak je wychowywano.
Fot. UWWO















