To jedno z najważniejszych odkryć ostatnich lat w Miejscu Pamięci Narodowej w Łambinowicach. Archeolodzy odnaleźli nieoznaczone groby polskich żołnierzy, którzy trafili do niemieckiego Lamsdorf po kampanii wrześniowej 1939 roku. Przy szczątkach znaleziono polskie guziki wojskowe, fragmenty mundurów i – co może okazać się kluczem do przywrócenia nazwiska jednemu z poległych – połowę wojskowego znaku tożsamości wzór 31.
To odkrycie ma szczególny ciężar właśnie tutaj. Przez obozy jenieckie Lamsdorf w latach II wojny światowej przeszło około 70 tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego. Znane były miejsca pochówku jeńców innych narodowości, tymczasem przez dziesięciolecia nie udało się wskazać nawet jednego grobu polskiego jeńca zmarłego w niewoli.
Teraz to się zmieniło.
Badania prowadzone są na Starym Cmentarzu Jenieckim. Jeszcze niedawno historycy sądzili, że nie zachowały się tam ślady pochówków z okresu II wojny światowej. Archeologia zmusiła ich do zweryfikowania tej wiedzy.
Przełom nie był dziełem przypadku. Badania archeologiczne prowadzone od 2022 roku poprzedziła analiza źródeł historycznych, dokumentów i wojennych zdjęć lotniczych. W niemieckich materiałach archiwalnych zachowała się informacja, że polskie mogiły znajdowały się w pobliżu znanej już kwatery brytyjskiej. Polskie groby oznaczano jako „pole 1”, brytyjskie jako „pole 2”. Właśnie tam archeolodzy skierowali swoje poszukiwania.
Tegoroczne prace, prowadzone w lipcu pod kierunkiem dr. Dawida Kobiałki z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, przyniosły rezultat, którego badacze oczekiwali od lat.
Na razie archeolodzy ujawnili szczątki trzech osób. Badania wskazują, że byli to młodzi mężczyźni. Na kości nogi jednego z nich widoczny jest ślad po kuli. Wszystko wskazuje na żołnierzy, którzy trafili do Lamsdorf bezpośrednio z frontu, być może już ranni, i zmarli w pierwszym okresie niewoli.
Przy szczątkach znaleziono przedmioty, które praktycznie rozstrzygają kwestię ich przynależności: polski wojskowy znak tożsamości, guziki wojskowe i zachowane fragmenty mundurów. Dla archeologów właśnie połączenie dokumentów, miejsca pochówku, antropologii i znalezionych przedmiotów daje podstawę do stwierdzenia, że odnaleziono polskich żołnierzy kampanii 1939 roku.
Największe nadzieje wiążą się jednak z niewielkim kawałkiem aluminium – połową polskiego nieśmiertelnika.
Jest jeszcze jeden szczegół, który może wiele powiedzieć o ostatnich dniach tego człowieka. Znaleziony znak jest nieśmiertelnikiem Wojska Polskiego, a nie znakiem jenieckim, który żołnierz otrzymywał po rejestracji w obozie.
Polacy byli pierwszą dużą grupą jeńców skierowanych do Lamsdorf po wybuchu II wojny światowej. Pierwszy jeniec pojawił się w obozie przejściowym Dulag B już 3 września 1939 roku. Dwa dni później przybył transport liczący niemal tysiąc osób. W ciągu niewiele ponad miesiąca przez Dulag B przeszło około 43 tysięcy polskich jeńców. Później obóz został przekształcony w Stalag VIII B Lamsdorf.
Dlatego odnalezione groby są czymś więcej niż kolejnym znaleziskiem archeologicznym. Wypełniają lukę w historii jednego z największych kompleksów jenieckich na terenie dzisiejszej Polski.
Tegoroczne badania były możliwe dzięki 150 tysiącom złotych przekazanym przez samorząd województwa opolskiego.
Według wstępnych szacunków w odkrytej kwaterze może spoczywać około 20 żołnierzy. Wicemarszałek już zadeklarował finansowe wsparcie dalszych poszukiwań. Celem jest nie tylko wydobycie szczątków, ale ustalenie nazwisk, stopni wojskowych i – tam, gdzie będzie to możliwe – odnalezienie rodzin.
Jest jeszcze jeden trop.
Na razie szczątki pozostają w ziemi. Tegoroczne wykopy miały charakter rozpoznawczy. Zakończyła się część terenowa, ale trwają analizy specjalistyczne i opracowywanie wyników. Następnym etapem ma być kompleksowe przebadanie kwatery, podjęcie szczątków i próba ich identyfikacji.
Co szczególnie ważne, dokumenty archiwalne zawierają nazwiska części żołnierzy oraz informacje o numerach grobów. Teoretycznie możliwe jest więc połączenie konkretnego miejsca pochówku z konkretnym człowiekiem.
Muzeum planuje również badania genetyczne. To one mogą ostatecznie potwierdzić tożsamość odnalezionych ludzi, jeśli uda się dotrzeć do materiału porównawczego od ich rodzin.
Kobiałka użył podczas konferencji bardzo dobrego określenia na pracę archeologów w Łambinowicach.
I chyba właśnie w tym zawiera się sens tych badań. Ziemia w Łambinowicach zachowała to, czego zabrakło na planach cmentarza, w dokumentach i w pamięci kolejnych pokoleń.
Po 87 latach nie chodzi już więc przede wszystkim o znalezienie grobów. One zostały znalezione. Teraz chodzi o znacznie trudniejsze zadanie: żeby w miejscu, w którym przez dziesięciolecia były tylko bezimienne szczątki, znowu pojawili się konkretni ludzie – z imieniem, nazwiskiem i własną historią.
Fot. Kapitan, CMJWf














