Pełne umundurowanie bojowe, aparat ochrony dróg oddechowych na plecach i 1609 metrów biegu. W Bąkowicach po raz trzeci odbyła się Strażacka Mila – zawody, w których liczy się nie tylko szybkość, ale przede wszystkim siła charakteru, kondycja i determinacja. Do rywalizacji stanęło około 40 druhów i druhen z jednostek OSP z całej Polski.
Strażacka Mila w Bąkowicach na dobre wpisała się do kalendarza sportowych wydarzeń strażackich. Jej wyjątkowość polega na tym, że uczestnicy pokonują dystans jednej mili w pełnym umundurowaniu specjalnym oraz z aparatem ochrony dróg oddechowych. To wyposażenie, z którym strażacy na co dzień wyjeżdżają do pożarów i innych akcji ratowniczych.
Na starcie stanęli druhowie reprezentujący jednostki z różnych części kraju. Dla wielu z nich nie była to walka z rywalami, ale przede wszystkim z własnymi ograniczeniami. Po zakończeniu sportowej rywalizacji na uczestników i mieszkańców czekał rodzinny festyn oraz pokazy sprzętu ratowniczego.
Jedną z atrakcji był nowoczesny robot gaśniczy Z-Raider, którym można było samodzielnie sterować. Odbył się również pokaz gaszenia pożaru zewnętrznego, prezentujący możliwości współczesnego sprzętu wykorzystywanego przez strażaków podczas akcji.
– Bąkowice po raz trzeci udowodniły, że strażackie braterstwo, pasja i sport idą w parze. To doskonały przykład, jak można promować aktywność, integrację i szacunek dla strażackiej służby. Gratuluję wszystkim uczestnikom odwagi, determinacji i ukończenia tego niezwykle wymagającego biegu. Każdy z was jest zwycięzcą – podkreślił senator Tadeusz Jarmuziewicz.
Powody do dumy miała również Ochotnicza Straż Pożarna w Kolnicy. Jej druh Szymon Bednarz ukończył wymagający bieg, godnie reprezentując swoją jednostkę.
– To wyjątkowe wyzwanie wymagające doskonałej kondycji, siły i ogromnej wytrzymałości. Jesteśmy dumni, że w naszych szeregach są osoby, które z taką pasją reprezentują OSP Kolnica nie tylko podczas działań ratowniczych, ale również na wydarzeniach sportowych – podkreślili przedstawiciele jednostki.
A wszystko możemy jeszcze raz przeżyć dzięki fantastycznym zdjęciom druha Łukasza Józwenki.



























