Dzieci wróciły do szkół, urlopowicze do pracy, dzień zrobił się wyraźnie krótszy, a sklepy zapewne za chwilę zaczną wystawiać bombki. Tylko lato jakoś nie przyjęło do wiadomości, że powinno już pakować walizki. Na południu Polski, także na Opolszczyźnie, termometry mogą w najbliższych dniach pokazać 28-29 stopni. A jeśli wierzyć ostrożnie prognozom sezonowym, jesień też wcale nie musi być zimna.

Po chłodniejszym weekendzie można było pomyśleć: no dobrze, było lato i się skończyło. Wrzesień, szkoła, coraz wcześniejsze wieczory, zaraz przyjdzie pora na kurtkę.

Tymczasem nic z tych rzeczy. Lato postanowiło wrócić jeszcze na chwilę i przypomnieć, kto tu niedawno rządził.

IMGW przewiduje, że po przejściowej poprawie pogody zrobi się naprawdę ciepło. Na południu kraju temperatura może dojść do 28, a miejscami nawet 29 stopni. Do meteorologicznego upału, który zaczyna się od 30 stopni, zabraknie więc właściwie drobiazgu.

Nie oznacza to oczywiście, że wrzesień zamieni się w lipiec. Pogoda pozostanie zmienna, wrócą przelotne opady, miejscami burze i silniejszy wiatr. Już około 10 września ma się też zrobić wyraźnie chłodniej. Tyle że ochłodzenie nie musi oznaczać definitywnego końca ciepłych dni.

Prognozy sezonowe dla Europy sugerują bowiem, że tegoroczna jesień ma spore szanse być cieplejsza niż ta, do której przywykliśmy. Najnowsze prognozy Copernicusa wskazują, że w znacznej części Europy prawdopodobieństwo temperatur wyższych od wieloletniej normy jest podwyższone.

Czyli co? Grilla będzie można rozpalać w listopadzie? Spokojnie.

Z prognozami na kilka miesięcy naprzód jest trochę jak z zapowiedzią, że jesienią Polacy będą narzekać na pogodę. Kierunek można przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem, ale szczegółów już nie. Prognoza sezonowa nie mówi bowiem, że 18 października w Opolu będzie 21 stopni i słońce, a 7 listopada o godzinie 14.30 zacznie padać. Tego dziś nie wie nikt.

Copernicus sam bardzo wyraźnie tłumaczy, że prognozowanie sezonowe to zupełnie inna zabawa niż prognoza pogody na kilka najbliższych dni. Modele próbują odpowiedzieć raczej na pytanie, czy całe tygodnie i miesiące będą przeciętnie cieplejsze, chłodniejsze, bardziej suche albo bardziej mokre od normy.

I właśnie dlatego wszystkie sensacyjne internetowe tytuły w rodzaju „NADCHODZI ZIMA STULECIA!” albo „25 STOPNI W LISTOPADZIE!” można na razie spokojnie odłożyć między bajki.

Można natomiast powiedzieć, że sygnał dotyczący temperatury jest interesujący. Copernicus widzi zwiększone prawdopodobieństwo cieplejszej od normy jesieni w dużej części Europy. Z opadami jest znacznie trudniej – dla południowej i zachodniej Europy pojawia się sygnał bardziej mokrej jesieni, ale sami meteorolodzy zaznaczają, że w naszej części świata przewidywalność opadów jest dużo słabsza.

Czyli możemy dostać jesień ciepłą, ale niekoniecznie suchą. I właściwie byłaby to pogoda bardzo w naszym stylu: rano kurtka, po południu koszulka, wieczorem parasol, a następnego dnia człowiek znów nie wie, w czym wyjść z domu.

Na razie jednak nie ma potrzeby wybiegać aż do listopada.

Przed nami wrześniowa dogrywka lata. Temperatura na południu Polski otrze się o 30 stopni i przynajmniej przez chwilę będzie można udawać, że wakacje wcale się nie skończyły.

A jest jeszcze jedno pocieszenie. Nawet kiedy lato rzeczywiście w końcu sobie pójdzie, może do nas wrócić pod innym nazwiskiem.

Jako babie lato.

I tu jest pewna meteorologiczna pułapka. Te 28–29 stopni na początku września, choć brzmią imponująco, wcale nie muszą być jeszcze babim latem. To może być po prostu spóźnione lato, które nie zauważyło, że dzieci poszły już do szkoły.

Prawdziwe babie lato przychodzi zwykle później, po pierwszym wyraźnym jesiennym ochłodzeniu. Najpierw robi się zimno, człowiek wyciąga kurtkę i zaczyna narzekać, że lato trwało stanowczo za krótko, a potem nagle przychodzi kilka pogodnych, suchych i przyjemnie ciepłych dni.

Czy tak będzie również w tym roku na Opolszczyźnie? Tego dziś uczciwie przewidzieć się nie da. Prognozy sezonowe mogą podpowiadać, że jesień ma szansę być cieplejsza od przeciętnej, ale nie powiedzą nam, czy w połowie października dostaniemy tydzień słońca i kilkanaście stopni.

Na razie wystarczy więc wiedzieć jedno.

Wakacje się skończyły. Lato – jeszcze niekoniecznie.

Fot. Kapitan

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.