Polacy coraz częściej wracają z zagranicy, a po raz pierwszy od początku porównywalnych statystyk więcej osób przeprowadziło się z Niemiec do Polski niż w przeciwnym kierunku. Tyle ogólnopolski obraz. Na Opolszczyźnie sytuacja jest znacznie mniej optymistyczna. W 2024 roku z zagranicy zameldowało się w województwie 578 osób, a wymeldowało 913. Saldo wyniosło więc minus 335 osób. Szczególnie źle wygląda opolska wieś. I właśnie tutaj raport Warsaw Enterprise Institute powinien sprowokować lokalną dyskusję: nie tylko jak skłonić ludzi do powrotu do Polski, ale jak sprawić, żeby chcieli wracać także do Opolskiego.
Raport „Wielki zwrot – kto wraca do domu, dlaczego właśnie teraz i co Polska musi zrobić, by ich zatrzymać?”
autorstwa Fatimy Zahry Znioi z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego opisuje zmianę, która jeszcze kilka lat temu wydawała się mało prawdopodobna.
Liczba mieszkańców Polski przebywających za granicą co najmniej 12 miesięcy spadła z 1,690 mln w 2017 roku do około 1,499 mln w 2024 roku. To spadek o około 191 tys. osób, czyli 11 procent. Autorka raportu przestrzega przy tym przed prostym porównywaniem tych danych z dawnymi informacjami o ponad 2,5 mln emigrantów, bo wcześniejsze szacunki obejmowały osoby przebywające za granicą już ponad trzy miesiące, a obecna seria dotyczy pobytów co najmniej rocznych. To ważne, bo z „miliona Polaków, którzy wrócili”, można łatwo zrobić efektowny nagłówek. Tyle że raport mówi o czymś znacznie bardziej precyzyjnym: emigracja przestaje rosnąć tak jak przez poprzednie dwie dekady i coraz wyraźniej pojawia się ruch w przeciwnym kierunku.
Najmocniejszym symbolem tej zmiany są Niemcy. W 2024 roku odnotowano 90 807 przeprowadzek z Niemiec do Polski i 82 082 z Polski do Niemiec. Bilans wyniósł więc 8725 osób na korzyść Polski. To pierwszy taki przypadek od początku prowadzenia porównywalnych niemieckich statystyk w 2000 roku.
Dla Opolszczyzny Niemcy są podstawowym kierunkiem emigracji. Jeszcze w spisie z 2002 roku Opolskie było bezapelacyjnym liderem emigracji w Polsce. Na 1000 mieszkańców przypadało niemal 100 osób czasowo przebywających za granicą, a spośród opolskich emigrantów zdecydowana większość wybierała Niemcy. Dwadzieścia lat później obraz trochę się zmienił, ale problem nie zniknął.
Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku za granicą czasowo przebywało 55 209 osób, które przed
wyjazdem mieszkały w województwie opolskim. W liczbach bezwzględnych było to najmniej w kraju obok najmniejszych województw, ale po przeliczeniu na liczbę mieszkańców Opolskie nadal znajdowało się w ścisłej czołówce emigracyjnej. Na 1000 mieszkańców przypadało 58 emigrantów. Wyższy wskaźnik miały tylko województwa podkarpackie i podlaskie.
Najwięcej opolskich emigrantów pochodziło z powiatu nyskiego – 15,3 proc. wszystkich osób przebywających za granicą, następnie z powiatu opolskiego – 14,4 proc. oraz z Opola – 9,9 proc. Niemcy nadal pozostawały dla mieszkańców województwa znacznie ważniejszym kierunkiem niż przeciętnie w Polsce, a wyjątkowo duże znaczenie miała także Holandia.
Porównując z raportem WEI – w całej Polsce zaczyna się „wielki zwrot”, ale w statystykach Opolszczyzny z 2024 roku jeszcze go nie widać.
W województwie odnotowano 578 zameldowań z zagranicy i 913 wymeldowań za granicę. Saldo migracji zagranicznych na pobyt stały wyniosło minus 335 osób. Do tego dochodzi saldo migracji wewnętrznych: minus 783 osoby. Łącznie region opuściło więc o 1118 osób więcej, niż do niego napłynęło. W przeliczeniu na 1000 mieszkańców było to minus 1,2. Rok wcześniej wskaźnik wynosił minus 1,4, więc nastąpiła niewielka poprawa, ale o przełomie mówić jeszcze trudno.
Jeszcze mocniej widać problem na terenach wiejskich. W 2024 roku opolska wieś miała saldo migracji zagranicznych wynoszące minus 267 osób. Było to jedno z zaledwie dwóch województw w Polsce, w których wieś miała ujemny bilans migracji zagranicznej. Drugim było województwo śląskie, gdzie saldo wynosiło tylko minus 51. Spośród wszystkich emigrantów wyjeżdżających w 2024 roku z polskich obszarów wiejskich aż 14,8 proc. pochodziło z opolskiej wsi. Sam podregion opolski odpowiadał za 11,2 proc. tej grupy.
Te liczby oznaczają, że nawet jeśli Polska zaczyna odzyskiwać część swoich emigrantów, Opolszczyzna – szczególnie ta poza największym miastem – na razie nie korzysta z tego procesu w takim stopniu, jak mogłaby.
Opole – jest wyjątkiem: miało w 2024 roku 131 zameldowań z zagranicy i tylko 21 wymeldowań za granicę. W przypadku migracji zagranicznych daje to dodatni bilans 110 osób. Jednocześnie miasto traciło mieszkańców w ruchu wewnętrznym, przede wszystkim na rzecz otaczających je gmin. Trzeba przy tym jednak zaznaczyć: zameldowanie z zagranicy nie oznacza automatycznie powrotu Polaka z emigracji. W statystyce znajdują się także cudzoziemcy. Dane pokazują więc kierunek przepływu ludności, a nie dokładną liczbę „reemigrantów”.
Mimo tego kontrast pozostaje interesujący: Opole potrafi przyciągać ludzi z zagranicy, podczas gdy duża część regionu nadal ich traci.
W 2024 roku ujemne saldo wszystkich migracji miało 49 spośród 71 gmin województwa opolskiego. Dodatni wynik osiągnęły 22. Najgorszy wskaźnik miała gmina Świerczów – minus 8,6 na 1000 mieszkańców, a najwyższy Branice – plus 14,6.
I tu raport WEI trafia w problem, który dla Opolszczyzny powinien być szczególnie ważny. Autorka przekonuje, że dzisiaj samo nakłonienie emigranta do powrotu nie wystarczy. Trzeba go jeszcze zatrzymać.
Według przywołanych w raporcie badań aż 28 proc. osób, które wcześniej powróciły, w ciągu kilku lat ponownie wyemigrowało. Powodem mogą być problemy z mieszkaniem, pracą odpowiadającą kwalifikacjom, uznaniem zagranicznych kwalifikacji, szkołą dla dzieci, podatkami, ZUS-em czy zwyczajnie jakością działania administracji.
Dla Opolszczyzny mogłoby to oznaczać coś bardzo konkretnego. Region od lat wydaje pieniądze i tworzy programy związane z demografią, rynkiem pracy i migracją. W październiku 2025 roku Zarząd Województwa przyjął nawet nową wersję dokumentu „Specyfika migracji do województwa opolskiego”. Tyle że dokument ten koncentruje się przede wszystkim na imigracji cudzoziemców, zwłaszcza obywateli państw spoza Unii Europejskiej i Ukraińców. Opisuje ich zatrudnienie, integrację, edukację dzieci oraz działalność Centrum Integracji Cudzoziemców.
To oczywiście ważne, bo opolski rynek pracy bez cudzoziemców już dziś miałby poważny problem. Na koniec
2024 roku składki społeczne w regionie opłacało ponad 26 tys. cudzoziemców, a w samym 2024 roku zarejestrowano ponad 13 tys. powiadomień dotyczących ich zatrudnienia. Najwięcej – 41 procent – pracowało w Opolu.
Ale z punktu widzenia raportu WEI pojawia się drugie pytanie: gdzie jest równie precyzyjnie opisana regionalna polityka wobec ludzi, którzy dwadzieścia czy trzydzieści lat temu wyjechali z Krapkowic, Strzelec Opolskich, Nysy, Olesna, Prudnika czy spod Opola i dzisiaj zaczynają rozważać powrót?
Nie chodzi o billboard „Wracajcie na Opolszczyznę”. Powracający z Niemiec, Holandii czy Wielkiej Brytanii często przywożą języki, kwalifikacje techniczne, doświadczenie w prowadzeniu firm, znajomość zagranicznych rynków i kontakty biznesowe. Raport WEI nazywa to „kapitałem diaspory”. Dla starzejącego się i tracącego mieszkańców województwa taki kapitał może być znacznie cenniejszy niż kolejna kampania promocyjna.
Opolskie liczyło pod koniec 2024 roku około 933 tys. mieszkańców. Od 2002 roku liczba ludności zmniejszyła się o około 12 procent. Sam ubytek naturalny w 2024 roku wyniósł ponad 5,3 tys. osób. W takiej sytuacji kilkaset czy kilka tysięcy rodzin decydujących się na trwały powrót nie rozwiąże problemu demograficznego, ale może mieć znaczenie dla lokalnych szkół, rynku mieszkaniowego, usług, małych firm i przede wszystkim rynku pracy.
Raport WEI pokazuje, że moment może być wyjątkowy. Niemcy przestały być dla Polaków tak oczywistym kierunkiem jak kilkanaście lat temu. Różnica wynagrodzeń nadal istnieje, ale coraz częściej nie rekompensuje kosztów mieszkań, życia i oddalenia od rodziny.
Dla Opolszczyzny, która przez dziesięciolecia była jednym z największych polskich eksporterów mieszkańców, może się więc otwierać niezwykła szansa. Tyle że statystyki z 2024 roku mówią jasno: ta szansa jeszcze nie zamieniła się w regionalny zwrot.
Teraz Opolskie musi sprawić, żeby część z nich chciała wrócić właśnie tutaj – i żeby za kilka lat nie wyjechali ponownie.
Opolszczyzna i migracje – najważniejsze liczby
55 209 – mieszkańców województwa opolskiego przebywało czasowo za granicą według NSP 2021
58 na 1000 mieszkańców – wskaźnik emigracji czasowej; trzeci najwyższy w Polsce
578 – zameldowania z zagranicy w województwie w 2024 r.
913 – wymeldowania za granicę
–335 – saldo migracji zagranicznych
–1118 – całkowite saldo migracji wewnętrznych i zagranicznych
–267 – saldo migracji zagranicznych na opolskiej wsi
49 z 71 gmin – miało w 2024 roku ujemne saldo migracji ogółem
+110 – bilans zameldowań i wymeldowań zagranicznych w samym Opolu
Źródła: Warsaw Enterprise Institute, raport Fatimy Zahry Znioi „Wielki zwrot – kto wraca do domu, dlaczego właśnie teraz i co Polska musi zrobić, by ich zatrzymać?” (2026); Główny Urząd Statystyczny – dane dotyczące migracji zagranicznych oraz „Obszary wiejskie w Polsce w 2024 r.”; Urząd Statystyczny w Opolu – wyniki NSP 2021, „Raport o sytuacji społeczno-gospodarczej województwa opolskiego 2025” oraz „Opole w liczbach 2023–2024”; Samorząd Województwa Opolskiego – „Specyfika migracji do województwa opolskiego” (2025).



