Betonowe place, które latem zmieniają się w rozpalone wyspy ciepła, oraz coraz częstsze zjawiska suszy i gwałtownych ulew – to wyzwania, z którymi mierzą się dziś niemal wszystkie samorządy. Aby znaleźć na nie skuteczne rozwiązania, przedstawiciele administracji, wójtowie i eksperci spotkali się w Parku Naukowo-Technologicznym w Opolu podczas konferencji „Zielone przestrzenie w praktyce: mikroretencja, dostępność i bioróżnorodność w projektach lokalnych”. Debata ta stała się impulsem do wdrażania nowej strategii projektowania przestrzeni publicznych.

Przez lata naszą urbanistyczną obsesją było „brukowanie” wszystkiego, co tylko możliwe. Jak zauważali uczestnicy spotkania, ta pogoń za estetyką opartą na betonie doprowadziła do powstania tzw. miejskich wysp ciepła. Podczas obrad podkreślano, że zrozumienie, iż uszczelnianie gruntu uniemożliwia naturalne wchłanianie wody, jest pierwszym krokiem do zmiany myślenia. Obecnie priorytetem staje się odwrócenie tego trendu: tam, gdzie to możliwe, beton powinien ustąpić miejsca zieleni, która nie tylko cieszy oko, ale przede wszystkim pełni funkcję klimatyczną.

Kluczowym elementem tej zmiany, szeroko omawianym podczas konferencji, jest mikroretencja, czyli zatrzymywanie wody opadowej w miejscu jej wystąpienia. Eksperci zaznaczali, że rozwiązanie to nie może ograniczać się do prostych, powierzchownych metod, jak ustawienie ozdobnej beczki pod rynną. Nowoczesna mikroretencja, do której zachęcały władze Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu, to przede wszystkim inwestycja w estetyczne, ukryte pod ziemią zbiorniki wyposażone w inteligentne systemy zarządzania wodą. Dzięki pompom i sterownikom, zgromadzona deszczówka może być automatycznie wykorzystywana do podlewania roślin w okresach suszy, tworząc zamknięty, ekologiczny obieg.

W realizacji tej wizji pomóc mają nowe programy, o których dyskutowano w Opolu. W ramach inicjatywy „Skwer z Klimatem” gminy będą mogły tworzyć innowacyjne przestrzenie publiczne, które pełnią rolę infrastruktury bezpieczeństwa. Takie miejsca – wyposażone w zbiorniki na wodę, źródła energii odnawialnej czy systemy jej magazynowania –-mają być funkcjonalne nawet w sytuacjach kryzysowych. Z kolei program skierowany do osób fizycznych umożliwi mieszkańcom uzyskanie wsparcia finansowego na domowe instalacje retencyjne.

Jednak sama infrastruktura to nie wszystko – uczestnicy konferencji byli zgodni, że niezbędna jest zmiana mentalności. Przedstawiciele samorządów zauważali, że edukacja jest równie ważna co dotacje. Część mieszkańców wciąż postrzega retencję wody jako wyłączny obowiązek władz lokalnych, podczas gdy kluczem do sukcesu jest odpowiedzialność indywidualna. Gdyby każdy właściciel nieruchomości zadbał o zagospodarowanie wody z własnego dachu, sieć kanalizacji deszczowej w miastach byłaby znacznie mniej obciążona w momentach krytycznych, co ograniczyłoby ryzyko podtopień.

Przyszłość opolskich miejscowości rysuje się więc w zielonych barwach – od rewitalizacji zaniedbanych stawów, które mają stać się centrami rekreacji, po innowacyjne skwery przyjazne klimatowi. Władze funduszu zapowiedziały, że szczegółowe zasady naborów wniosków, które mają stać się impulsem do tych zmian, zostaną ogłoszone już w czerwcu. To szansa dla gmin i mieszkańców na stworzenie przestrzeni, które nie tylko poprawią jakość codziennego życia, ale przede wszystkim skutecznie ochronią nas przed skutkami zmiennej pogody.

Fot. WFOŚiGW w Opolu, UMWO

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.