Gdy kiedyś, jako młody chłopiec, brałem do ręki Biblię, zastanawiałem się jaka to trudna księga. Sam nie wiem z czego to wynikało, może z podświadomego strachu przed Bogiem, z niezrozumienia Jego Osoby, a może po prostu z literackiego kunsztu autorów. Dzisiaj Stary i Nowy Testament wydają się dla mnie czymś zupełnie innym. Przede wszystkim mam świadomość, że nie muszę wszystkiego zrozumieć, bo Bóg jest tajemnicą.

Ale to właśnie czytając Biblię zrozumiałem wspaniały „Dar”, jaki Bóg Ojciec nam zesłał. Jest nim Jezus Chrystus, osoba, która łączy w sobie wszystkie cechy zarówno Boga, jak i człowieka. Był taki jak my. Cierpiał, płakał, odczuwał ból, a jednocześnie robił rzeczy jakich nikt wcześniej ani potem nigdy nie dokonał: leczył ludzi, ożywiał umarłych, przepędzał demony, uczył moralności.

Nie był „politycznie poprawny”. Potrafił krytykować wpływowe politycznie i religijnie środowiska Faryzeuszy, których dzisiaj pewnie nazwalibyśmy hipokrytami. Występował w obronie uciśnionych, ubogich, biednych i chorych, których chętnie błogosławił i leczył. Zadawał się z tymi, którymi do ówczesnego dobrego tonu należało gardzić. Nie unikał więźniów, celników (dzisiaj byśmy nazwali ich poborcami podatkowymi), przed gniewem tłumu obronił prostytutkę, karcił bogatych, błogosławił biednych, ciemiężonych, upośledzonych…

Najciekawsze jest jednak to, że nie wywyższał się w charakterystyczny dla wielu ludzi sposób. Owszem, wywyższał się jako Bóg, jako jedyna Droga do zbawienia, jako etyk, nauczyciel moralności, ale w Ewangelii Mateusza w rozdziale 12 czytamy: 47 Ktoś rzekł do Niego: «Oto Twoja Matka i Twoi bracia (kuzyni – przyp. autora) stoją na dworze i chcą mówić z Tobą». 48 Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» 49 I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. 50 Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.

Może to właśnie dzięki tym słowom, każdy wierzący może nazywać Jezusa swoim przyjacielem. Bóg, który dla naszego dobra zszedł na Ziemię, wychowywał się w ubogiej rodzinie, pracował jako cieśla, cierpiał, odczuwał głód, zmęczenie, jednocześnie będąc niesłychanie inteligentny, charyzmatyczny, konsekwentny i odważny w drodze na dobrowolną śmierć, w swoich czasach był postacią rewolucyjną! Namawiał do pokory i bezinteresownego przebaczania…

Jezus jest więc przełomową postacią. Proszę sobie wyobrazić jak bardzo musiał szokować sobie współczesnych, dla których o randze człowieka decydowało bogactwo i otaczający go przepych, a powszechne było kamienowanie. Ludzi trędowatych traktowano jako obrzydliwych, ukaranych chorobą za grzech, tymczasem on nie stronił od ich towarzystwa.

Minęło dwa tysiące lat, a ile dzisiaj znajdziemy takich ludzi jak Chrystus? Nie może więc dziwić, że zarówno wtedy jak i dzisiaj Bóg-człowiek przyciąga do siebie wiernych i nawracających się grzeszników. Nie dzieli ludzi na lepszych ani gorszych, a wręcz przeciwnie, sam nazywał się sługą ludzi, których przyszedł zbawić.

Warto samodzielnie czytać Biblię. Nawet jeśli nie wszystko się od  razu rozumie, to w ten sposób jest się o wiele bliżej Boga. Staje się on wtedy o wiele bliższy, taki „ludzki i normalny”. Tak, Jezus Chrystus jest Bogiem, ale także Mistrzem i Przyjacielem, który zaznając ludzkiego i trudnego życia, wie doskonale jak niełatwo być człowiekiem. Dlatego pamiętajmy, że zawsze możemy na Niego liczyć w trudnych chwilach.

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Autorzy, którzy chcą, aby ich artykuły, napisane na łamach "Grupy Lokalnej Balaton" w latach 2013-2016, widniały na portalu informacyjnym Opowiecie.info proszeni są o przesłanie tytułu artykułu oraz zawartych w nim zdjęć na adres: news@opowiecie.info