Tłumy mieszkańców, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych oraz najbliższa rodzina pożegnali Ryszarda Zembaczyńskiego. Wieloletni prezydent Opola i były wojewoda spoczął w Alei Zasłużonych na cmentarzu w Półwsi. Uroczystość była poruszającym świadectwem wdzięczności za dekady służby publicznej pełnionej z niezwykłą klasą.

Żegnamy dziś Człowieka, który był dla Opola kimś znacznie więcej niż tylko urzędnikiem czy politykiem. Ryszard Zembaczyński uosabiał wartości, które w dzisiejszym świecie stają się coraz rzadsze: głęboki spokój, niebywałą kulturę osobistą i autentyczną skromność. Był mentorem, który nie musiał podnosić głosu, by być słuchanym, i liderem, który wymagał od siebie zawsze więcej niż od innych.

Zapamiętamy Go jako niezłomnego obrońcę naszego regionu, człowieka, który dla dobra wspólnoty potrafił zaryzykować własną karierę. Ale obok wielkiej polityki, w sercach opolan pozostanie obraz Ryszarda Zembaczyńskiego jako osoby niezwykle empatycznej – syna czule opiekującego się ojcem, sąsiada spotykanego na wieczornych spacerach nad Odrą, zawsze gotowego do życzliwej rozmowy o codziennych sprawach. Odszedł patriota lokalny, erudyta i przede wszystkim po prostu przyzwoity człowiek.

Drogi Panie Ryszardzie,
Odchodzi Pan z tego świata jako człowiek wielkiego formatu – spokojny, mądry, życzliwy i zawsze gotowy służyć drugiemu. Dziękujemy Panu z całego serca za lata oddanej służby Opolu i regionowi. Za kulturę osobistą, którą Pan uosabiał, za mądrość, skromność i to ciepło, które Pan zostawił w sercach tylu ludzi. Był Pan mentorem, autorytetem i prawdziwym patriotą lokalnej ojczyzny. Dziś żegnamy Pana z głębokim smutkiem, ale przede wszystkim z ogromną, przepełnioną wdzięcznością. Spoczywaj w pokoju, Panie Prezydencie.

Dziękujemy. Spoczywaj w dobrych rękach

Nie ma już Pana Ryszarda. Ale jego miasto – zdrowsze, mądrzejsze, bezpieczniejsze – zostało. I tak jak powiedział tego dnia ktoś z jego bliskich współpracowników: życie pana prezydenta to materiał na niejedną książkę. A jego odejście – lekcja, że dobrego człowieka nie zastąpi żaden system, żadne pieniądze, żaden sukces.

Uroczystości pożegnalne rozpoczęła msza święta w opolskiej Katedrze. W świątyni panował nastrój skupienia i wdzięczności – za lata służby, za decyzje podejmowane bez rozgłosu, za obecność, która nie była ostentacyjna, ale trwała. Wspomnienia, choć różne w szczegółach, układały się w jeden obraz: człowieka poważnego i życzliwego zarazem, wymagającego – przede wszystkim od siebie.

Po nabożeństwie kondukt żałobny wyruszył na cmentarz komunalny na Półwsi. Tam, w Alei Zasłużonych, w asyście wojskowej, Ryszard Zembaczyński spoczął na zawsze. Ostatnie pożegnanie miało charakter spokojny i powściągliwy – bez patosu, ale z wyraźnym poczuciem straty. Towarzyszyło mu przekonanie, że odchodzi ktoś ważny – dla miasta, dla regionu, dla ludzi, którzy mieli okazję go spotkać.

Opole pożegnało swojego prezydenta tak, jak on sam przez lata traktował swoją służbę – godnie, bez nadmiaru słów, z szacunkiem i pamięcią, które nie kończą się wraz z chwilą odejścia.

Spoczywaj w pokoju, Panie Prezydencie. Wróciłeś do swojej niebieskiej ojczyzny. Ta ziemska – Opole – będzie za Tobą tęsknić.

Fot. Wojtek Niewiadomski

Udostępnij:
Wspieraj wolne media

Skomentuj

O Autorze

Dziennikarz, publicysta, dokumentalista (radio, tv, prasa) znany z niekonwencjonalnych nakryć głowy i czerwonych butów. Interesuje się głównie historią, ale w związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną jest to głównie historia wycinanych drzew i betonowanych placów miejskich. Ma już 65 lat, ale jego ojciec dożył 102. Uważa więc, że niejedno jeszcze przed nim.